„Zbiornik 13” – dobry thriller, który nie da Ci spokoju [RECENZJA]

 

Jedna tragedia niesie za sobą kolejne. „Zbiornik 13” to wymagający, ale warty przeczytania thriller, w którym niczego nie da się przewidzieć. Zanurz się w jeziorze w sercu Anglii i odkryj mroczną prawdę o zaginionej dziewczynce.

Jon McGregor to 42-letni angielski pisarz, w którym krytycy literaccy pokładają wielkie nadzieje. Nie wydaje książek na zamówienie, starannie się do nich przygotowuje. Od swojego debiutu w 2002 roku wydał zaledwie cztery książki, z czego trzy były nominowane do najważniejszej nagrody brytyjskiej – Bookera. McGregor umiejętnie buduje napięcie, rzucając czytelnika od razu na głęboką wodę, a potem stopniowo pomagając mu wydostać się na powierzchnię. Krytycy cenią go za wybitny język, umiejętne gry słów i niepokój, który wprowadza w życie czytelnika. Jego książki nie są dla każdego. Nie odprężysz się przy nich, nie usiądziesz wygodnie i nie spędzisz czasu przy lekkiej lekturze. Po przeczytaniu będziesz miał w głowie kogel-mogel, ale uwierz – warto.

Anglia, początek XXI wieku. Spokojna wieś gdzie wszystko toczy się swoim życiem i jest zgodne z rytmem przyrody. Pewnego dnia Rebecca Shaw ginie bez wieści. Wszyscy mieszkańcy zaangażowani są w poszukiwania, policja przeczesuje tereny jeziora i lasów w dzień i w nocy. Nie wiadomo co się stało z kilkunastoletnią dziewczynką, która przyjechała tu tylko na przerwę świąteczną. Wydawać by się mogło, że sprawa szybko ucichnie, a tragedię przeżywać będą tylko rodzice. Nic bardziej mylnego. To wydarzenie odcisnęło piętno na niemal wszystkich mieszkańcach wsi.

 

Zobacz także: Książki, które warto przeczytać w lipcu 2018

 

Akcja książki dzieje się przez 13 lat, po jednym roku na każdy rozdział. Dzięki temu widzimy, jak zmienia się świat, jak ludzie odchodzą, przychodzą, a jednak w świadomości nadal pozostaje obraz zaginionej dziewczynki. Poszukiwania policji nie przynoszą skutków, reporterzy zacierają ręce i wypatrują sensacji, ludzie starają się żyć normalnie, ale nie potrafią. Co stało się tamtego dnia i dlaczego do tej pory nie ma żadnych śladów Rebecci? 

„Zbiornik 13” to niesamowity portret psychologiczny ludzi, którzy z pozoru żyją własnym życiem, a jednak gdzieś z tyłu głowy nieustannie pojawia im się wspomnienie nastolatki. Co najlepsze (dla niektórych najgorsze) – w książce nie ma ani jednego dialogu. To nierzadko męczy, sama miałam momenty, że musiałam odpocząć od lektury, ale summa summarum dochodzimy do wniosku, że książka nie byłaby tak dobra, gdyby nabruździć w niej jeszcze zbędnymi rozmowami. W ten sposób siedzimy cały czas w głowie bohaterów, z perspektywy narratora w trzeciej osobie, i mamy wgląd w ich przemyślenia, obawy i lęki.

 

Czym różni się „Zbiornik 13” od innych książek? Tu żadne słowo nie jest użyte przypadkowo. Wszystko łączy się w spójną całość, nie mamy wrażenia sztucznego nadmuchiwania treści, żeby liczba stron się zgadzała. Pozornie obce sobie wątki mistrzowsko się łączą i czytelnik ma wrażenie olśnienia, a potem żalu, że sam na to nie wpadł. Od jakiegoś czasu odkrywam geniusz książek sensacyjnych i thrillerów, a ta książka była zdecydowanie świetnym początkiem (chociaż wysoko podniosła poprzeczkę).

 

Dziękujemy wydawnictwu Czytelnik za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska