Zbigniew Wodecki – artysta, który nie prosił o sławę

Jego piosenki zapamiętamy wszyscy, począwszy od tych, którzy wychowywali się na „Pszczółce Mai”. Na jego koncerty przybywały niezmiennie rzesze wiernych fanów, których witał szerokim uśmiechem i niezłomnym poczuciem humoru. Dlatego takim szokiem okazała się informacja, że Zbigniew Wodecki już nigdy więcej nie wejdzie na scenę, by zacząć od Bacha.

5 maja przeszedł w Warszawie operację wszczepienia by-passów, co jego fani wraz z rodziną artysty śledzili z zapartym tchem. Trzy dni później media obiegła informacja o komplikacjach – Zbigniew Wodecki doznał rozległego udaru.

„Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń. Odszedł od nas w dniu 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim” – możemy przeczytać na stronie artysty.

Był jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej. Nigdy jednak nie został celebrytą. Był muzykiem z zamiłowania, o którym fani wyrażali się zawsze tylko w najcieplejszych słowach. Swoją drogę po pięciolinii zaczął już jako pięciolatek, ucząc się gry na skrzypcach. W Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. W. Żeleńskiego w Krakowie uczył się w klasie Juliusza Webera. Pod koniec lat 60. dał się porwać krakowskiemu artyzmowi i trafił do Piwnicy Pod Baranami. W swojej karierze miał szansę występować z takimi zespołami jak Anawa czy Czarna Perła. Grał m.in. z Ewą Demarczyk czy Markiem Grechutą. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Kazimierza Korda.

W rynsztokach i najciemniejszych zakamarkach sieci są jednak i osoby, które skłonne są wykorzystać zaistniałą sytuację. Tego samego dnia na znanych portalach brukowych w Polsce pojawiły się artykuły wykorzystujące śmierć artysty – jeden z nich w tytule zestawiał śmierć i niedorzeczne pytanie o zarobki Zbigniewa Wodeckiego. Jedynym sposobem na walkę z takimi materiałami jest ignorowanie ich, bo każda reakcja burzy staw, rozsyłając te niedorzeczności dalej.

Dziennikarze, muzycy, celebryci – wszyscy ci, którzy mieli kontakt ze Zbigniewem Wodeckim, składają wyrazy szacunku, zamieszczając swoje najlepsze wspomnienia z nim związane. Fani nie pozostają dłużni. Internet wypełniła fala miłości skierowana do artysty, który nigdy nie dbał o rozgłos, pozostając cichym bohaterem wielu. Takim właśnie powinniśmy go zapamiętać.

 

 

korekta: Monika Mroczek

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska