Wolfenstein II – Terror Billy powraca

 

Machine Games przemieniło grę klasy Dooma w arcydzieło, dzięki któremu nawet najmężniejsi z mężnych zapłaczą. Po New Order i The Old Blood przyszła kolej na następną część o jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabijaków w historii – Williamie Josephie Blazkowiczu.

Aby zrozumieć medialny szum, jaki powstał wokół nowej odsłony serii, należy przyjrzeć się właśnie tym dwóm ostatnim częściom serii. To już nie jest ten sam Terror Billy, który samodzielnie zabił Hitlera, czy uniemożliwił Niemcom zdobycie Włóczni Przeznaczenia. Wraz z biegiem lat, po burzliwej historii i z wizją niepewnej przyszłości Wolfenstein odżywa. Koncepcja klasycznego, krwawego FPS-a wzbogacona zostaje o fabułę rodem z kina wojennego. Zenimax oddaje pieczę nad serią Szwedom. Gra nabiera nowych barw.

Blazkowicz uzewnętrznia się – słyszymy jego myśli, znamy jego marzenia, a nawet wspomnienia z dzieciństwa. Bezwględny żołnierz bez duszy, golem zamienia się w żywą istotę, która jednak nie potrafiłaby się odnaleźć poza frontem. Wokół niego wzrastają postacie, które dawniej służyły jedynie jako wskaźniki – kierowały nas do celu, były niemal przezroczyste. I tak oto Machine Games pozwoliło sobie zamieszać w uniwersum Id Software, dodając wiele własnych pomysłów. Czy to jednak złe zmiany?

Sprzedaż The New Order temu przeczy, popierana przez mniejszy sukces prequela, The Old Blood. Obie gry zyskały sobie rzesze fanów, zarówno wśród weteranów serii, jak i nowych graczy. I wygląda na to, że The New Colossus osiągnie równie wysokie wyniki. Przejdźmy jednak do najważniejszej części.

 

Blazkowicz żyje.

 

Ci, którzy ukończyli The New Order, wstrzymywali oddech w skupieniu, oczekując na moment, w którym Ania Oliwa uratuje swojego ukochanego i już wiemy, że modlitwy fanów zostały wysłuchane. Brodaty Terror Billy znów uszedł z życiem, lecz jego stan każe nam zapytać – jak długo jeszcze będzie musiał walczyć?

Według najnowszych materiałów wiemy już, że w grze zobaczymy nowe tryby, po które żadne duże studio nie odważyło się dotąd sięgnąć. Pierwszym zaskoczeniem jest stan Blazkowicza. Po niepewnym zakończeniu The New Order okazuje się, że prolog kolejnej części ukończymy… jeżdżąc na wózku. William spędził ostatnie pół roku w śpiączce, schowany w bazie ruchu oporu, którą to został skradziony w poprzedniej grze u-boot. Oczywiście wszystkiemu towarzyszą wypowiadane przez samego Blazkowicza myśli, potęgując klimat i immersyjność postaci.

Podążając za tym niezwykłym podejściem do rozgrywki, możemy jasno stwierdzić, że Machine Games ma w rękawie znacznie więcej niespodzianek, niż nam się wydawało. Gra od samego początku napakowana została specyficznym, żołnierskim humorem, jaki przejawiał Blazkowicz w prequelu. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie płynne, naturalne dialogi pomiędzy postaciami o całkowicie odmiennym podłożu, co oddaje relacje między nimi. Bez tego gra wróciłaby do swoich narracyjnie mdłych korzeni. Fani FPS-ów nie powinni jednak narzekać na nudę.

The New Colossus będzie kolejną grą napakowaną akcją. Krew, flaki, krzyki i mnóstwo różnego rodzaju broni i dowolność stylu, jaką znamy z poprzednich produkcji Szwedów, pozostanie główną cechą serii. Krótkie demo, które prowadzi nas przez korytarze łodzi podwodnej potwierdza to.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska