Poznaj naszą redakcję: Nasze ulubione... komedie

 

Każdy z nas jest inny. Lubi inną kuchnię, inaczej się ubiera, czyta inne książki i ogląda różne filmy. Razem tworzymy wspaniałą redakcję, która kiedy trzeba, umie się porozumieć. Trochę inaczej jest z filmami. Przekonajcie się sami!

Na pierwszy ogień wzięłam pod lupę komedię. Nie spodziewałam się aż takiej rozbieżności, ponadto zauważyłam, że każdy z nas rozumie ją nieco inaczej i czego innego oczekuje od dobrej komedii. A co dla mnie najdziwniejsze? Żadna z nich się nie powtórzyła! No, może trochę „podkradziono” mi moje ulubione filmy. ;)

 

„Miś”

Moim zdaniem jednym z ciekawszych filmów tego gatunku jest film „Miś”. W świetny sposób pokazuje przywary ówczesnego społeczeństwa oraz władzy rządzącej. Dzięki zabawnemu przedstawieniu rzeczywistości, stał się jednym z klasyków polskiego kina i wzorem do naśladowania dla innych twórców filmowych.

~ Klaudia

 

„Sami swoi”

„Sami swoi” to film, który w niezwykle prawdziwy i zabawny sposób pokazuje dawną Polskę. Świetnie prezentuje polskie stereotypy. Mówi o tym, jacy po prostu jesteśmy. Zawistni, zazdrośni, zakorzenieni w swoich przyzwyczajeniach, ostrożni we wszelkich zmianach. Rodzina to świętość, a trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu. Dodatkowo jest filmem unikatowym, tylko Polacy zrozumieją jego przesłanie i będą się śmiać z sytuacji, które dla obcokrajowców nie są wcale zabawne. Jest jednym z tych filmów, których każdy Polak powinien chociaż raz w życiu zobaczyć.

~ Ania

 

„Duże dzieci”

Jeśli dobra komedia, to tylko z Adamem Sandlerem. To gwarancja miło spędzonego czasu i salw śmiechu wywoływanych kolejnymi scenami. Film powstał w 2010 roku, a wyreżyserował go Dennis Dugan. Akcja toczy się w domku nad jeziorem podczas weekendowego wyjazdu. Kilkoro przyjaciół z dzieciństwa spotyka się wraz z rodzinami i wspominają dawne czasy. Pokazują swoim dzieciom jak bawili się w ich wieku i jakie psoty wyczyniali. W związku z tym rodzi się wiele komicznych scen. W 2013 roku powstała kontynuacja pt. „Jeszcze większe dzieci”. Seria ta to idealna propozycja zarówno na rodzinne popołudnie, jak i odstresowujący wieczór. Spora dawka dobrego humoru odpręży każdego, a kto nie roześmieje się choćby raz, powinien otrzymać nagrodę.

~ Agnieszka

 

„Kiler”

Z klasycznych komedii uwielbiam ,,Kilera” w reżyserii Juliusza Machulskiego. Tu akurat najlepszą robotę robi Pazura – świetnie zagrana rola, bardzo udane są również partnerowania Kożuchowskiej i Stuhra. Uwielbiam tę komedie za klimat, sceny sytuacyjne i przede wszystkim za język, bo pewnie jak wiesz, powiedzenia wprost z tego filmu żyją w języku codziennym.

~ Zuzia

 

„Jabłka Adama”

„Jabłka Adama” to tak naprawdę film z pogranicza czarnej komedii. Na peryferyjną parafię przyjeżdża… neonazista, który zostaje poddany pod opiekę lokalnego pastora. Brzmi to na dość ciężki temat, lecz film potrafi przemycić w nim wiele zabawnych scen. Historia przemiany młodego buntownika może pozornie wydawać się nieco naiwna. Ostatecznie jednak fabułę poprowadzono bardzo umiejętnie – jest ona zwyczajnie zabawna, ale i posiada nienachalny morał.

~ Karol

 

„Kogel-Mogel”

Dobra komedia moim zdaniem powinna w jakiś sposób odzwierciedlać rzeczywistość. Dlatego bardziej niż amerykańskie kino tego typu trafiają do mnie polskie komedie, przede wszystkim te z dawnych lat. Zdecydowanie trudno mi wskazać jeden tytuł komedii, która najbardziej wpisała się w mój gust. Tragikomedie Smarzowskiego, komizm sytuacyjny Koterskiego, bareizmy… Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Najbliższa mojemu sercu jednak zdecydowanie jest komedia pt. „Kogel-Mogel”. To niezwykła opowieść o mojej imienniczce, Kasi, która próbuje wyrwać się z zaściankowej wsi i spełniać swoje marzenia. W tej bohaterce widzę odzwierciedlenie samej siebie, a jednocześnie do łez bawią mnie dialogi, które pojawiają się w produkcji i to za każdym razem, choć ten film widziałam już miliony razy. Pamiętne role, legendarni aktorzy, kultowe cytaty i rzeczywistość, w której każdy z nas odnajduje cząstkę siebie – to przepis na idealną komedię, o którym niestety tak często zapominają dziś twórcy tego gatunku.

~ Kasia L.

 

„Dzień świra”

Dzień świra – komedia, którą oglądałem kilkukrotnie i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę. Absolutnie rewelacyjna rola Marka Kondrata i reżyseria Marka Koterskiego. Kolejna opowieść o Adasiu Miauczyńskim, który jest odzwierciedleniem Polaka. Takiego, którego możemy codziennie spotkać, oraz takiego, którym często tylko w myślach, ale jednak jest każdy z nas. Mimo upływu nastu lat film nadal jest aktualny, a jego oceny i wytknięcia coraz prawdziwsze, a jednocześnie bardziej bolesne. Bo z upływem lat ten kultowy film nadal niezwykle śmieszy, ale coraz mniej bawi, a śmiech jest coraz bardziej gorzki.

~ Damian

 

„Jumanji: Przygoda w dżungli”

Moja ulubiona komedia to zdecydowanie „Jumanji: Przygoda w dżungli” z 2017 roku. Kevin Hart, Dwayne Johnson i Jack Black? To się nie mogło nie udać.

Film opowiada o grupie znajomych, którzy za sprawą starej konsoli zostają przeniesieni do wirtualnej rzeczywistości i wcielają się w postaci z gry. Chcąc więc wrócić do prawdziwego świata, muszą zwyciężyć i zakończyć rozgrywkę, nie tracąc przy tym życia. Oprócz fabuły i komicznych dialogów jest wiele innych powodów, dla których warto zobaczyć ten film. Najważniejszym z nich jest jednak Nick Jonas w roli pilota.

~ Sylwia

 

„Baby Driver”

Wizualne i dźwiękowe arcydzieło! Pokochałam ten film od pierwszego wejrzenia, od pierwszej sceny, w której główny bohater, idealnie dostosowując się do rytmu muzyki w słuchawkach, ucieka samochodem przed policją po napadzie na bank. Dziwaczna historia, dziwaczni bohaterowie i jeszcze dziwniejsze zakończenie sprawia, że naprawdę nie mamy pojęcia, czego się spodziewać za kilka minut. Film jest trochę kiczowaty, ale ten kicz jest zdecydowanie samoświadomy i puszcza oko do widza, przez co wydaje się idealny dla fanów niejasnego, lekko absurdalnego kina. Do tego wszystko podlane dawką solidnego, nieoczywistego humoru, który czyni z tego filmu moją ulubioną komedię, choć to może być nieco zaskakujący wybór.

~ Weronika

 

„(Nie)znajomi”

To jest raczej komedio-dramat. Widziałam oryginalną włoską wersję, która wyszła w 2016 pod tytułem „Perfetti Sconosciuti” (czyli „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”). Niedawno wyszła w kinach polska wersja „(Nie)znajomi”, z Kasią Smutniak w tej samej roli. Ta komedia szczególnie mi się spodobała, ponieważ w śmieszny sposób przedstawia temat przyjaźni. Historia kręci się wokół grupy przyjaciół, którzy siedząc przy stole, wymyślają grę. Gra polega na tym, żeby każdy zostawił telefon na stole, z włączonym dźwiękiem. Każde zdjęcie i SMS, który przyjdzie, ma być pokazany lub odczytany, a każde połączenie musi być odsłuchane na głośnomówiącym. Celem tej gry miało być pokazanie jak dobrze się te osoby znają między sobą. To, że wśród nich nie panują sekrety. Jednak co się ukazuje? Każda para, każda poszczególna osoba, coś ukrywa. I te wszystkie sprawy wychodzą oczywiście na jaw. Sytuacja staje się zarazem komiczna, i dramatyczna. Bo któż chciałby się dowiedzieć, że jego najlepszy przyjaciel coś przed nim ukrywa?

Celem filmu było ujawnienie, jak przyjaźń jest ważnym tematem w życiu każdego z nas. Jak odrobina nieuwagi jest potrzebna, aby ją od razu zniszczyć. I tym sposobem, zachęca każdego z nas, do pielęgnowania jej. Oraz uczy, że przyjaźń potrzebuje prawdy. Bezwględnie na to, czy ta prawda okaże się bolesna. Lepiej szczerze się do czegoś przyznać, niż udawać że nic się nie stało i iść dalej. Myśląc, że uda nam się z tego wyjść, nie przyciągając uwagi naszych bliskich.

~ Asia

 

„Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”

Jedną z moich ulubionych komedii jest „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”. Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać tych dwóch Galów, którzy razem z Panoramixem ruszają do Egiptu, by pomóc Numernabisowi w wybudowaniu pałacu dla Kleopatry. Jak zawsze można przy nich liczyć na sporą dawkę śmiechu, zwłaszcza, że w tej części jest wiele nawiązań do naszej kultury (w tym imiona bohaterów, jak Antywirus czy Idea). A do tego świetna muzyka, dobra gra aktorów oraz niezwykła przygoda, czyli budowanie ogromnego pałacu w trzy miesiące. Ale co to dla Galów z magicznym napojem Panoramixa. Po prostu I feel good…

~ Ola S.

 

„Chłopaki nie płaczą”

„Chłopaki nie płaczą” to zdecydowanie jedna z moich ulubionych komedii. Przede wszystkim Olaf Lubaszenko dobrał obsadę genialnych aktorów, którzy nadali charakteru odgrywanym postaciom. Kto przecież nie kocha Michała Milowicza jako Bolca czy Mirosława Zbrojewicza jako Gruchy? No i ten jego słynny sweter. Jest to w mojej opinii swego rodzaju klasyk polskiego kina, który każdy powinien obejrzeć chociaż raz. I tak, jak to powiedział Laska, wystarczy odpowiedzieć sobie na jedno mega ważne pytanie – co lubię robić? I zacząć to robić. A najlepiej oglądać „Chłopaki nie płaczą”.

~ Ola B.

 

„Kariera Nikosia Dyzmy”

Miałam napisać o „Kilerze” albo „Chłopaki nie płaczą”, ale koleżanki mnie uprzedziły! :D Ale mają te filmy jeden wspólny mianownik – genialnego Czarka Pazurę. Dlatego zdecydowałam się na Czarka w roli wrażliwego grabarza Nikosia, który przez zupełny przypadek trafia do elity, a seria kolejnych przypadków rozpoczyna jego karierę polityczną. Film uwielbiam nie tylko za śmieszne dialogi, ale za całokształt tej sytuacji, kiedy wystarczy mieć gadane, trafić w odpowiednie miejsce o odpowiednim czasie i można zwojować kraj. Dosłownie!

~ Sandra

 

Teraz Ty napisz nam o swojej ulubionej komedii! :)

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska