Na te składniki uważaj! Ulepszacze, które źle wpływają na zdrowie

27/03/2019

 

Zagęstniki, barwniki, siarczyny, glutaminiany, czyli jednym słowem – konserwanty. Chętnie używają ich producenci żywności, by obniżyć koszty produkcji, a tym samym gotowego produktu – łatwiej jest bowiem dodać do jogurtu mleko w proszku niż takie pełnowartościowe. Przeważająca  większość „ulepszaczy” niestety szkodzi naszemu zdrowiu i nie powinna nawet znaleźć się w składzie. Na co należy uważać? Dowiesz się z tego artykułu!

Podstawowa zasada – uważnie czytaj etykiety

 

„Od konserwantów nie uciekniemy” – często słyszymy. I w gruncie rzeczy jest to prawda. Można natomiast zminimalizować ilość spożywanej przez nas „chemii”. Okazuje się bowiem, że w ciągu roku każdy z nas spożywa średnio około 2 kilogramów konserwantów! Produktów, które nie są obojętne dla naszego zdrowia oraz samopoczucia. Nadmiar utwardzonych tłuszczów, słodzików czy innych „ulepszaczy” mogą doprowadzić do otyłości, cukrzycy, problemów z krążeniem czy koncentracją. Dotyczy to zwłaszcza dzieci, u których dopiero kształtują się nawyki żywieniowe. Osobiście sama zwracam uwagę na kilka kluczowych kwestii podczas czytania etykiet produktów spożywczych. Najważniejsze jest to, jak długą listę składników umieszczono na opakowaniu. Im krótsza, tym lepsza – w myśl zasady: im mniej, tym lepiej. Warto również zwrócić uwagę na jej czytelność. To jasny sygnał, że producent nie ma nic do ukrycia. Lista ukryta gdzieś w niewidocznym miejscu, w dodatku napisana drobnym druczkiem, powinna wzbudzić naszą czujność.

Fotografia: pexels.com

 

Zasada druga – uważaj przede wszystkim na...

 

Osobiście unikam produktów, w których znajdują się przede wszystkim: syrop glukozowo-fruktozowy, tłuszcze utwardzane trans, glutaminian sodu i potasu, benzoesan sodu i mleko w proszku. Oczywiście fosforany, sztuczne słodziki (typu aspartam), kwasy sorbowe czy siarczyny również są niezdrowe i staram się nie sięgać po produkty, które mają tego typu konserwanty w składzie. Można je odnaleźć w żywności mocno przetworzonej – ale nie ma na to reguły. Jednak te wymienione na początku to najprawdopodobniej najgorsze z najgorszych.

 

Fotografia: pixabay.com

Zasada trzecia – poznaj swojego wroga

 

Przygotowałam dla was alfabetyczną listę konserwantów z krótką charakterystyką oraz produktami spożywczymi, w których się znajdują.

  • ASPARTAM (E951) – to popularny zamiennik cukru, słodzik. Od lat prowadzona jest dyskusja nad szkodliwością aspartamu, gdyż może wywoływać bóle głowy, nudności, problemy z widzeniem, bezsenność, nadmierne pobudzenie a nawet nowotwory. Znajduje się przede wszystkim w wodach smakowych, mrożonych herbatach, napojach gazowanych, mrożonych deserach, rozpuszczalnym kakao, galaretkach i innych, gotowych deserach.

  • BENZOESANY (E210-E219) – co prawda występują również w postaci naturalnej (m.in. w jagodach, grzybach czy żurawinie), ale wytwarzane sztucznie, poprzez syntezę chemiczną, stają się szkodliwe dla organizmu. Ta chemiczna substancja zapobiega rozwojowi pleśni, grzybów oraz drożdży, dlatego też producenci chętnie po nią sięgają, gdy chcą przedłużyć „żywotność” danego produktu spożywczego. Znajdziemy je w konserwach, napojach, gotowych sosach, marynatach, koncentracie pomidorowym. Istnieje ryzyko, że przy nadmiernym spożyciu konserwantu z grupy benzoesanów dojdzie do uszkodzenia i podrażnienia śluzówki żołądka czy też alergii.

Zobacz także: 5 mitów związanych z dietą

  • FOSFORANY (m.in. E341) – podstawową właściwością fosforanów jest utrzymanie wody w danym produkcie, przez co zwiększa się jego masa. Dlatego też dodawane są głównie do mięs, wędlin i pozostałych wyrobów mięsnych. Gdy więc kupicie piękną, błyszczącą i różową szynkę albo kawałek schabu, nie zdziwcie się, kiedy po jakimś czasie zacznie pływać – to wyraźny znak, że dodano fosforany. Oprócz tego dodawane są do zup typu instant, gotowych bulionów, kremów, płatków śniadaniowych, serów topionych. W tym przypadku fosforany przedłużą znacznie termin przydatności do spożycia – co nie jest bez znaczenia. W nadmiarze poważnie szkodzą – rozregulowują gospodarkę mineralną organizmu, mogą powodować osteoporozę, nadciśnienie tętnicze, nowotwory układu pokarmowego.
     

  • GLUTAMINIANY (E620-E625) – niezwykle popularny wzmacniacz smaku. Chętnie dodawany do gotowych zup, bulionów, kostek rosołowych, sosów i przypraw w proszku, gotowych dań. Dlaczego tak bardzo szkodzi? Ponieważ nie jest obojętny dla układu nerwowego i w konsekwencji może doprowadzić do nadmiernego pobudzenia, co jest szczególnie niebezpieczne u dzieci. Ponadto zwiększa ryzyko wystąpienia otyłości, źle wpływa również na gospodarkę hormonalną.
     

  • MLEKO W PROSZKU – wydawałoby się, że mleko w proszku to nic takiego. Jest produktem ekonomicznym, tańszym i łatwiejszym w przechowywaniu. Dodawany przez producentów do nabiału – jogurtów, maślanek, kefirów, twarogów, serów żółtych itp. Teoretycznie nie zmienia smaku ani innych właściwości produktu spożywczego. Jednak mleko w proszku jest bardzo kaloryczne, a w dodatku w swym składzie posiada tzw. oksyterole, których działanie przyrównuje się do szkodliwych tłuszczów trans, które podnoszą poziom „złego” cholesterolu we krwi.

Fotografia: pixabay.com

  • SYROP GLUKOZOWO-FRUKTOZOWY (HFCS) – powstaje ze skrobi kukurydzianej, rzadziej ziemniaczanej. Poprawia smak i konsystencję produktu, przy okazji go konserwując. Producenci chętnie z niego korzystają, ponieważ jest tańszą alternatywą, ma bezbarwny kolor i nie wpływa na jakość spożywczych produktów. Znajdziemy go w ciastach oraz ciastkach, deserach, dżemach, ketchupie, lodach, piwach smakowych, napojach. Może doprowadzić do otłuszczenia wątroby, zaburzenia odczuwania głodu i sytości, przez syrop glukozowo-fruktozowy zmniejsza się także odporność. Ponadto spożywany w nadmiarze zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy.
     

  • TŁUSZCZE TRANS (UTWARDZONE) – Dodawane głównie do wyrobów piekarniczych i cukierniczych. To podstawowy składnik gotowych frytur, więc popularne fast-foody są pełne tłuszczów trans. Jak już wspominałam wcześniej, tłuszcze trans mogą zwiększyć ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia, ponadto podnoszą poziom cholesterolu.

 

Zasada czwarta – zachowaj zdrowy rozsądek

 

Należy jednak pamiętać o tym, że nie każde „E” to niebezpieczny konserwant. Na przykład E300 to najzwyklejszy kwas askorbinowy, czyli witamina C – silny oraz naturalny przeciwutleniacz. Dlatego trzeba dokładnie czytać etykiety i podchodzić rozsądnie do zakupów. Może nie unikniemy konserwantów, zagęstników, spulchniaczy i innych, ale mamy wpływ na to, by spożywać ich mniej. – po prostu starajmy się kupować produkty sprawdzone, z „krótką” etykietą.

 

Zobacz także: Antyoksydanty. Jak wpływają na nasz organizm?

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska