Bohaterowie „Trzech metrów nad niebem” powracają! „Trzy razy ty” [RECENZJA]

 

Pamiętacie niegrzecznego Stepa i zbuntowaną Babi z „Trzech metrów nad niebem”? Czytaliście/oglądaliście kontynuację ich historii w „Tylko ciebie chcę”? Po 26 latach od pierwszego oryginalnego wydania włoski autor prezentuje kolejną część kultowego już cyklu.

Federico Moccia – jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych pisarzy włoskich wśród młodzieży i nie tylko. Na początku swojej kariery był reżyserem oraz producentem filmów i seriali. Jako pisarz zadebiutował w 1992 roku powieścią „Trzy metry nad niebem”. Co ciekawe, miał problem z wydaniem, gdyż żadne większe wydawnictwo nie chciało jego książki. Gdy opublikował ją na własny koszt w niewielkiej oficynie, książka stała się bestsellerem. 12 lat później wznowiono wydanie, a wkrótce potem przetłumaczono je na kilka języków. Powieść zyskała popularność na całym świecie, w tym w Polsce, Brazylii czy Japonii. Niedługo później bestseller doczekał się aż dwóch ekranizacji w dwóch wersjach językowych (włoskiej i hiszpańskiej). W 2006 roku ukazała się kontynuacja „Trzech metrów nad niebem” – „Tylko ciebie chcę”.

 

W pierwszej części cyklu poznaliśmy Babi i Stepa jako osoby młode i zbuntowane, dla których liczy się tylko ich uczucie. Chłopak był wtedy niegrzecznym motocyklistą, który nie stronił od bójek i alkoholu. Dziewczyna pochodziła z porządnego domu, ale przy Stepie poznała zupełnie inny świat. Ich miłość, wbrew pozorom, była spisana na straty, a rozstanie nieuniknione. W kolejnej części („Tylko ciebie chcę”) młodzi ponownie na siebie natrafili. W życiu Stepa pojawiła się jednak Gin, która niby przypadkiem, a jednak z premedytacją zaaranżowała spotkanie. Jak się okazało, z pierwszą miłością nie da się konkurować, o czym dziewczyna niezwykle szybko i boleśnie się przekonała.

 

W „Trzy razy ty” poznajemy bohaterów jako starszych, ustatkowanych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą. A przynajmniej teoretycznie. Step jest producentem telewizyjnym, chodzi w drogich garniturach, a jedyne, co go łączy z dawnym życiem, to wspomnienia. Mieszka z Gin i wkrótce czeka ich ślub. Wtedy w jego życie z impetem wkracza Babi. Ich ponowne spotkanie nie jest przypadkiem, a dawna miłość Stepa wyjawia mu swój największy sekret – jej sześcioletni syn to owoc nocy spędzonej chwilę przed jej ślubem. Mało tego, zaraz po tym Gin przekazuje mężczyźnie radosną wieść o swojej ciąży.

 

„Trzy razy ty” to pełna zawiłości historia rozciągnięta aż na 795 stron. Muszę szczerze przyznać, że nie raz miałam ochotę porzucić książkę, ale za każdym razem działo się coś, co zatrzymywało mnie przy lekturze, i tak aż do samego końca. Pełno tu zwrotów akcji. Oprócz opowieści o miłosnym trójkącie bohaterów mamy okazję zajrzeć w świat telewizyjnego show-biznesu. Jak wygląda nagrywanie programu telewizyjnego, jakie panują zasady wśród członków ekipy, a raczej nierzadko brak jakichkolwiek zasad. To bardzo ciekawy, uzupełniający wątek.

 

Powieść idealnie obrazuje, jak przeszłość rzutuje na naszą teraźniejszość. Nieraz mamy wrażenie, że jakiś temat jest zamknięty, a tak naprawdę powraca do naszych myśli w najmniej odpowiednich momentach. Życie Stepa wydaje się poukładane  mężczyzna się ustatkował i odciął od starych znajomości, tymczasem przeszłość ciągle się o niego upomina, głównie w postaci Babi. Ta z kolei nie potrafi dać mu spokoju i ciągle zawraca głowę. Najbardziej w tym wszystkim pokrzywdzona jest Gin, która wieczór w wieczór czeka na Stepa, wybaczyła mu zdradę sprzed kilku lat, a po tym, jak mu ponownie zaufała, kolejny raz przeżywa zawód.

 

Niemal 800 stron to całkiem dużo, książkę nierzadko czyta się wolno, zaś chęci na czytanie często odchodzą, ale nie warto przerywać lektury, daję słowo. Moccia ma tyle przeciwników, co wielbicieli, wielu krytyków zarzuca mu zbyt prosty język i zakrzywianie rzeczywistości współczesnej młodzieży. Fakt, sposób pisania nie jest górnolotny, niektóre dialogi wydają się zbędne, a nawet męczące, jednak dzięki temu powieść czyta się szybko i przyjemnie. Lektura nie męczy, jest doskonałym „zabijaczem czasu” na plaży. Miło powrócić do jednego z ulubionych autorów czasów licealnych.

 

Dziękujemy Wydawnictwu MUZA za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska