„Stygmat zniewolenia” Mirosława Kruka – recenzja

 

Kupujesz dom, który był Twoim marzeniem od bardzo dawna. Przeprowadzasz w nim remont, odliczając dni do wprowadzenia się Twojej rodziny. Nagle okazuje się, że poprzedni mieszkaniec miał wiele tajemnic i stajesz się ich częścią. Przewrócisz kolejną kartkę?

Andrzej – bohater książki „Stygmat zniewolenia” – ma za sobą pogmatwaną przeszłość. Zaraz po maturze trafił do więzienia, można powiedzieć, że nie ze swojej winy. Po odsiadce zaczął na nowo układać swoje życie u boki ukochanej Edyty. Ślub, dziecko, wkrótce kupno nowego domu – wszystko w najlepszym porządku. W uroczej wsi Jezuski Andrzej wraz z żoną kupują nieduży domek, by wkrótce wyprowadzić się od rodziców i uwić własne gniazdko. Mężczyzna przenosi się tam na kilka dni, by przeprowadzić remont i wyszykować nowe miejsce dla swoich dziewczyn. Podczas przygotowań znajduje tajemniczą księgę. Okazuje się, że poprzedni właściciel spisał swoją historię i umieścił ją w luce pod boazerią.

 

A historia pana Piotra Lucińskiego była niezwykła. Mieszkając w Jezuskach, niczego mu nie brakowało. Miał żonę, ukochaną córeczkę, wystarczająco pieniędzy, by zapewnić godny byt rodzinie. W dniu jego czterdziestych urodzin zginęła jego córka Malwina. Wracała właśnie do domu na rowerze, gdy śmiertelnie potrącił ją samochód. Miała zaledwie dziesięć lat. Od tamtej pory nic nie było już takie samo. Małżeństwo snuło się po domu, oddalili się od siebie i przez długi czas nie mogli pogodzić się ze stratą jedynego dziecka. Którejś nocy wydarzyła się dziwna rzecz. Na dłoni Piotra pojawiła się niewielka ranka. Piekła go niesamowicie, ale nie wiedział wtedy jeszcze, że to stygmat. Stygmat, który wkrótce uratował kilka żyć. Tu pojawił się bardzo ciekawy wątek. Dlaczego akurat Piotr a nie jego religijna żona? Skąd to się wzięło? Na te pytania nie uzyskamy odpowiedzi. Nie ma żadnych prób dociekania, jedynie snute opowieści o niewiarygodnych wydarzeniach.

 

Język pięćdziesięciotrzyletniego autora jest dość specyficzny. Dla tak młodej osoby jak ja czasami wręcz archaiczny i nie do zniesienia. Niepotrzebne zdrabnianie niektórych rzeczy, rozpisywanie się na temat czynności z najdrobniejszymi szczegółami, niepotrzebne i niewnoszące nic do fabuły wątki. To wszystko jednak nie powinno zniechęcić do lektury. Mimo drobnych „usterek” (które zapewne wynikają z różnicy pokoleniowej) historia opowiedziana przez Mirosława Kruka jest wciągająca, wartka i wciąga czytelnika. Nie słyszałam wcześniej o stygmatyzmie, teraz bliżej przyjrzałam się temu zagadnieniu. „Stygmat zniewolenia” może nie jest najlepszym źródłem wiedzy, bo ten wątek jest zbyt ogólny (a szkoda), ale to dobry wstęp i impuls do dalszych dociekań.

 

Dziękujemy za egzemplarz recenzencki wydawnictwu Novae Res.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska