Plotki, intrygi i inne mecyje w mistrzowskim wykonaniu – „Marienbad” Teatru Żydowskiego

20/01/2018

 

Od niemal 5 lat spektakl „Marienbad” Teatru Żydowskiego nie schodzi z afisza. Jak się okazuje powodów ku temu jest wystarczająco dużo, by wybrać się na jeden z najbliższych spektakli.

Spektakl w reżyserii Macieja Wojtyszko powstał na podstawie utworów Szolema Alejchema, szerszej publiczności znanemu z „Dziejów Tewji Mleczarza”, na podstawie których powstał musical „Skrzypek na dachu”. Również w przypadku „Marienbadu” wielką zaletą jest utrzymanie spektaklu w konwencji musicalowo-wodewilowej, dzięki kompozycjom Jerzego Derfla. Utwory o odcieniu komediowym przeplatają się z nostalgicznymi, dzięki czemu widz daje się ponieść dobrze ułożonej, żywej i równocześnie niemęczącej dynamice.

 

Czym jest tytułowy Marienbad? Jest to modny na początku XX wieku kurort, w którym po prostu należy bywać. Zasadniczo kobiety jadą tam „się poprawić”, mężczyźni „by ubyć”, jednak sezon upływa im na zgoła innych aktywnościach, nie mniej istotnych. W Marienbadzie osamotnione żony mogą na chwilę zapomnieć o swej cnocie, lub przynajmniej gderliwości mężów pozostawionych w domach. Mężowie uwolnieni spod oczu swoich troskliwych żon są jakby bardziej weseli i skorzy do romansów. To również miejsce doskonałych okazji, by znaleźć korzystną partię dla swych dzieci. Tutaj spotyka się cała żydowska śmietanka z warszawskich Nalewek, ale w zupełnie nowych konfiguracjach i niecodziennych kontekstach, co staje się wodą na młyn plotek, nieporozumień i skandali.

 

Niestety nie można o nim powiedzieć „co się wydarzyło w Marienbad zostaje w Marienbad” ponieważ to miejsce połączone jest z Warszawą jakimś przedziwnym tunelem, gdyż cokolwiek zostaje tam wypowiedziane (czy lepiej: napisane), dociera do Warszawy z zawrotną prędkością. Czy w formie zgodnej z intencjami nadawcy i zawsze w odpowiednim momencie, to już jest zupełnie odrębna sprawa, przysparzająca bohaterom rozlicznych kłopotów.

 

Arcyciekawym zabiegiem, na którym zasadza się sztuka, jest prowadzenie narracji poprzez listy i depesze. Aktorzy doskonale poradzili sobie i z tym wyzwaniem, gdyż nie jest sprawą błahą wyśpiewanie treści listu w sposób tak angażujący, jak to ma miejsce w wykonaniu aktorów Teatru Żydowskiego.  

 

Ponadto nie można pominąć świetnego warsztatu nie tylko aktorów grających główne postaci, ale także te drugoplanowe oraz epizodyczne wątki. Gesty, a nawet sposób poruszania się wymuszony kostiumami z epoki są w każdym przypadku doskonałe, stąd trudno nawet wskazać gwiazdy tego spektaklu. Niekłamany podziw wzbudza ponadto pamięć i dykcja aktorów, którzy ani razu nie dali odczuć, że opowiadając o Belci Kurlender, Perli Jamarker, Chawele Czapnik, Majerze Mariamczyku, czy Chaimie Sorokerze nie opowiadają rzeczywiście o ich kuzynostwie czy znajomych. A szafują przy tym nazwiskami w doprawdy zawrotnym tempie.

 

Żadna próba opowiedzenia nie odda sytuacji, jakie rozgrywają się na scenie – to trzeba zobaczyć samemu. Dość powiedzieć, że aktorzy wciągają nas w tak rzeczywisty świat, że szybko zapominamy o ubogiej scenografii, w której jednak każdy element jest przemyślany i wykorzystany w odpowiedni sposób.

 

Na koniec warto wspomnieć o ukłonie Teatru Żydowskiego w kierunku seniorów. Dla osób powyżej 60. roku życia, w ramach promocji Seniorzy, Teatr jest Wasz, bilety są dostępne w cenie 20 zł. Zbliżający się Dzień Babci i Dziadka może być dodatkową zachętą do tego, by wspólnie wybrać się na ten świetny przykład teatru w starym, dobrym stylu.

Najbliższe terminy spektakli na stronie teatru.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska