„Malowany Ptak” – spektakl, który nie pozostawia obojętnym

06/02/2018

 

Porywający i odrażający. Odważny i tandetny. Wstrząsający, odrealniony, przeestetyzowany, obnażający lub antypolski. O tym spektaklu można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że pozostawia obojętnym.

Spektakl Mai Kleczewskiej, który można było zobaczyć 4 lutego w CSK w Lublinie w ramach Festiwalu Scenografii i Kostiumów „Scena w budowie”, a na co dzień można oglądać na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu, to ogromne wyzwanie dla każdego widza. I to wyzwanie pod każdym względem, choć być może z różnych powodów. Powodem najbardziej unifikującym publiczność jest jego długość – 3 godziny. Kolejne zależą już od osobistej wrażliwości odbiorcy, jego doświadczeń, wiedzy, otwartości i przekonań.  

 

„Malowany Ptak” a książka o tym samym tytule

Spektakl jest w głównej mierze kompilacją wydarzeń opisanych przez Jerzego Kłosińskiego w książce o tym samym tytule w interpretacji dramaturga Łukasza Chotkowskiego. Nie jest to jednak jego inscenizacja, ponieważ wykorzystano fragmenty wielu innych źródeł i utworów. Celem, jaki zdaje się temu przyświeca, jest skonstruowanie narracji przedstawiającej antyżydowskie postawy Polaków w trakcie i po II wojnie światowej.

 

Warto zauważyć, że spektakl nie szuka odpowiedzi na pytanie „dlaczego ukrywanie Żydów niosło za sobą tak straszne zagrożenie?” ani „dlaczego nie brakowało chętnych do konspiracji w Państwie Podziemnym, a tak trudno było znaleźć schronienie dla współobywateli żydowskich?”, czego słusznie można by się spodziewać po zapoznaniu z informacjami o spektaklu dostępnymi na stronie teatru. Nieliczne głosy, które mogłyby być nawet wątłą próbą odpowiedzi na te pytania, w spektaklu są przedstawione w sposób karykaturalny, przez co stanowią jedynie kolejny akord tej samej opowieści.  

Nie jest to również dyskusja na temat antysemityzmu Polaków. Rozpatrując sztukę pod tym kątem należałoby raczej stwierdzić, że jest jej zogniskowaniem tylko na tych postawach okresu wojny, które były jednoznacznym przejawem wrogości Polaków wobec Żydów. Co ciekawe, pierwsza część spektaklu zdaje się być właśnie panelem dyskusyjnym o różnych postawach Polaków – zarówno haniebnych jak i heroicznych. Ta pozornie odklejona od całej reszty część jest jednak mocnym spostrzeżeniem na temat jakości debaty w tej sprawie, która bardziej jest autoprezentacją przed własnym audytorium niż spotkaniem osób o różnych przekonaniach nastawionych na dialog.

fot. Magda Hueckel, www.teatr-polski.pl 

 

Czy tylko wspomnienia?

Nie ma jednak jednej odpowiedzi na pytanie o czym jest ten spektakl. Reżyseria idzie szeroko, porusza wiele wątków, stawia bardzo dużo pytań, wprost i nie-wprost, i poprzez swoją konfrontacyjność z publicznością ma rezonować jeszcze długo po opuszczeniu sali. Może to być spektakl o umyśle mężczyzny, doświadczonym przez wojnę i jego próbie poradzenia sobie z wrodzonym mu wtedy lękiem (pozostawmy z boku pytanie o prawdziwość konkretnych zdarzeń w odniesieniu do konkretnej osoby), może być próbą przedstawienia sposobu przeżywania ówczesnego brutalnego świata z perspektywy żydowskiego dziecka. Może być także pytaniem skierowanym do społeczeństwa o to, czym był wtedy i czym jest teraz antysemityzm. Trudno jest wygłuszyć pytanie, które pada ze sceny. Czy Niemcy tak bardzo zawyżyli kryteria, że wszystko, co nie jest mordowaniem Żydów w komorach, nie jest już antysemityzmem. Wreszcie, ten spektakl może być o najbardziej intymnych pytaniach, kim ja jestem, jakie przyjmuję postawy i jakie, przynajmniej deklaratywnie, chcę przyjmować wobec doznających jakiejś formy zagłady; czy nie jest tak, że „Żyd to tylko nazwa, którą nadajemy obcemu”.

fot. Magda Hueckel, www.teatr-polski.pl 

 

Wyjątkowa gra aktorska

Tak przejmujące i angażujące przedstawienie tematu byłoby niemożliwe gdyby nie gra aktorska zasługująca na najwyższe uznanie oraz ruch sceniczny często wchodzący w publiczność lub adresujący kwestie bardzo bezpośrednio do niej. Aktorzy grają bardzo fizycznie i ta namacalność ich doświadczeń udziela się odbiorcy. Bez tego majstersztyku nie byłoby możliwe zbliżyć się emocjonalnie do tego, co się działo w obozach, wagonach, ciężarówkach... Na szczególną uwagę zasługują w swoich rolach zwłaszcza Michał Kaleta oraz Kaya Kołodziejczyk.

Sama publiczność jest ponadto niemalże kolejnym uczestnikiem spektaklu. Dokonuje tego podwójny zabieg: lustra umieszczone na scenie, w których  publiczność obserwuje samą siebie oraz rozgrywanie akcji w sali prób, która nie ma wyraźnego końca, ale łączy przestrzeń sceniczną z odbiorcami.

Efekt sceniczny zostaje wzmocniony przez towarzyszącą na żywo Orkiestrę Antraktową Teatru Polskiego.

fot. Magda Hueckel, www.teatr-polski.pl 

 

Na temat spektaklu wydano już wiele opinii. Wszystkie bardzo dobre albo bardzo złe. W mojej ocenie wszystkie w pewnym sensie prawdziwe. Nie z wszystkimi mogę się zgodzić, lecz pozostają prawdziwe, gdyż spektakl w każdym może poruszyć inne struny i inaczej rezonować. Zresztą sam odbiorca również nie jest jednorodny. I dziś i wtedy różne były zmagania i walki toczone z samym sobą. Nigdy nie będziemy w stanie odmierzyć ani nieprawości ani heroiczności działań w tych niewyobrażalnych czasach wojny.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska