Destylat komediowy - recenzja “Pure Comedy”

 

Kontrowersyjny, ekstrawagancki, ironiczny. Jakby o nim nie mówić, Father John Misty dał nam kolejny, solidny folkowy amerykański album. „Pure Comedy” to długa opowieść, która czasem ekscytuje, czasem usypia.

Ci, którzy znają przeszłość muzyka, zauważą kontrast pomiędzy jego muzyką, a nim samym. Postrzegany jako ironiczny hipster ze skłonnością do żartów, które wywołują niemałą burzę w świecie showbiznesu, Father John Misty, a właściwie Joshua Tillman, ma za sobą współpracę z kilkoma zespołami indie. Miał także swój wkład w muzykę takich wykonawców jak Beyoncé, Lady Gaga czy Kid Cudi. Na swoim koncie ma także cover Taylor Swift, choć przyznał, że nigdy przedtem nie słyszał jej kawałków.

Jak na tak burzliwą postać, „Pure Comedy” jest zaskakująco spokojne. Ale to tylko pozory. Tak, jak to było w przypadku „I Love You, Honeybear”, jego muzyka niesie ze sobą znacznie głębszą treść - sprzeciw wobec narastającym problemom ludzkości, na które remedium znajdziemy w edukacji. To właśnie nasza mądrość, wtłaczana kolejnym pokoleniom, według autora utrudnia znalezienie odpowiedzi na dręczące nas pytania, gdyż źle podjęta edukacja dziecka, pozostawia je dzieckiem - osobą wrażliwą na wpływ innych. Do złych koncepcji zalicza edukację religijną i konsumpcjonizm, którego uczą nas reklamy. A wszystko to przekazane w rytm melodii przypominającej mieszankę Pink Floyd i Oasis.

Ten spokojny charakter muzyki kontrastuje z tekstem typowym dla muzyka. Tworzy w ten sposób makabryczną całość, podobną do „Dark Side of the Moon”. Z jednej strony bezpieczne, ciepłe nuty, jak stary winyl poprawiają nam nastrój. Przenikają się jednak z mrocznym zacięciem - czy je zauważymy, zależy tylko od nas. To rozwiązanie sprawia, że problemy nakreśla nie tylko sam tekst, ale też melodia, która przedstawia to, co chcemy zauważyć - proste, folkowe kawałki, w których, znacznie głębiej, kryją się problemy całego świata. Father John Misty pozwala nam przyjąć nam formę, jaką chcemy. Nie zależy mu na tym.

Przyczyniło się to jednak do wielu negatywnych opinii na temat nowego albumu muzyka. Przez wielu uważany za nudny, album „Pure Comedy” odpiera te zarzuty bogactwem tekstu. Rozciągnięta, niewyróżniająca się melodia ma pozostać tłem i pozwolić na spokojne tripowanie podczas przesłuchiwania albumu. Każdy kawałek płynnie przechodzi w kolejny, pozostawiając odbiorcy kilka sekund na oddech, zanim popłynie dalej.

Tillman jest bardem, który niesie nowinę niezależnie od tego, czy słuchacze ją zrozumieją. Żyje tak, jak chce - i taka jest też jego muzyka. Poniżej singiel promujący album:

 

 

Korekta: Aleksandra Borkowska

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska