Ciesz się każdym dniem – „Radość życia” Romy Ligockiej

 

Mówiąc „radość życia” widzimy przed oczami pełnię szczęścia, fruwanie nad obłokami i uśmiech od ucha do ucha. Szarość dnia codziennego nieco ją przytłacza. Ale to właśnie ta „szarość” jest najcenniejsza i to ona nie dość, że nas kształtuje, to jeszcze wytycza naszą dalszą drogę. O radościach dni powszednich pisze Roma Ligocka w swojej nowej książce „Radość życia”.

„Nie umiem się zwierzać, nigdy się tego nie nauczyłam – zresztą nie było komu. Nauczyłam się rozmawiać tylko z sobą samą, albo z tymi, których nie ma”.

 

Malarka, pisarka, kostiumolog. Urodzona rok przed II wojną światową. Większość wojny spędziła w getcie, co opisuje w swoim debiucie literackim „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” (2001). Od tamtej pory związała się z pisaniem książek na dobre. „Radość życia” jest jej dwunastą książką. Czy najważniejszą? Na pewno jedna z najbardziej osobistych. Autorka wchodzi w bardzo bliski kontakt z czytelnikiem, zdradza mu swoje myśli i odkrywa najbardziej skrywane rozterki.

 

„Czy muszę wierzyć kalendarzowi, że naprawdę minął rok? Czy muszę martwić się przemijaniem, kiedy wszystko we mnie domaga się radości życia?”

 

„Radość życia” jest pamiętnikiem, w którym autorka spisała swoje wspomnienia i przemyślenia. Czasem uporządkowane, czasem wyrwane z kontekstu, chaotyczne. Treść nie jest ułożona chronologicznie, ale nie przeszkadza to czytelnikowi. W końcu to nie jest biografia. W książce mamy okazję poznać szczegóły z kilku wydarzeń w życiu Ligockiej – samotne święta na Maladze, emigracja do Niemiec i Włoch, praca jako kostiumolog, choroba przyjaciela. Nie znajdziemy tu biadolenia i rozwodzenia się nad swoim losem. Autorka przytacza fakty, czasem nieprzyjemne, często obnażające jej słabości, ale przeważnie pozostaje w pozytywnym tonie.

 

„Nie, nie potępiam show-biznesu za to, że jest (…). Potępiam go za to, że jest taki nieludzki, za to, że obnaża wszystkie nasze słabości: obłudę i próżność, pychę i chciwość. A przede wszystkim cały nasz lęk przed tym, że przeminiemy i odejdziemy niezauważeni przez świat, jak gdybyśmy nigdy na nim nie byli – cały ten lęk…”

 

Ciekawie jest czytać obraz świata osoby tyle starszej ode mnie. Z wieloma rzeczami się zgadzałam, na niektóre przymykałam oko, choć muszę przyznać, że tego pierwszego było więcej. Zasmuciło mnie jednak to, że mało radości życia w „Radości życia”. Dużo tu melancholii, sentymentalizmu, a niewiele dostrzegania piękna. Ale przecież autorka jest starsza ode mnie o ponad pięćdziesiąt lat – zna życie dużo lepiej ode mnie. Dlatego nam, młodym, pełnym nadziei, ambicji i patrzącym na świat przez różowe okulary, książka może wydawać się za mało radosna. Ale nie słuchajcie mnie w tej kwestii. Przeczytajcie sami i wtedy ocenicie. Zarówno ci młodzi, jak i starsi, którzy tak świetnie zrozumieją autorkę.

 

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska