Na polskiej wsi rządzą psy

17/05/2017

 

Psy swobodnie biegające po drogach to już niemal element wiejskiego krajobrazu. Uciążliwe dla mieszkańców, obojętne dla właścicieli, zmora dla kierowców i rowerzystów. Skrajna nieodpowiedzialność i przestępstwo, tylko mało kto zdaje sobie z tego sprawę.

Pies chodzący sam po ulicy to nie jest rzadki widok. Wiele zwierzaków nie ma domu. Jednak bezdomne psy nie są problemem dla pieszych czy kierowców. Te smutne psiaki szybko nauczyły się nie wchodzić ludziom w drogę i unikają samochodów. Po prostu nauczyły się żyć na ulicy. Problem zaczyna się gdy właściciele celowo wypuszczają swoje czworonogi na ulicę bo „pies musi się wybiegać”. Zdecydowanie zgadzam się z tym stwierdzeniem. To prawda. Jednak niech biega po podwórku, na spacerze ze swoim właścicielem, a nie sam. Na polskich wsiach to częste zjawisko. Stada psów ganiające samochody, rowerzystów, leżące na wjazdach do swoich domów, szczekające na każdego człowieka, który przechodzi drogą. Nocami zwierząt dodatkowo przybywa, nie są to już tylko małe czy średniej wielkości pieski. Właściciele wieczorem wypuszczają duże psy, bardzo często rasowe, bardzo często niebezpieczne. A te biegają z pozostałymi i terroryzują mieszkańców wsi.

Nawet najlepszy pies całkiem inaczej zachowuje się bez swojego właściciela. Psy na podwórkach a psy na ulicy, to jakby dwa różne zwierzaki. Często właściciele nie wiedzą, co robi ich zwierzak, gdy opuszcza teren posesji. I kompletnie ich to nie obchodzi. Osoba, której zależy na zwierzętach nigdy nie zachowałaby się w ten sposób. Ja nie mogłabym usnąć spokojnie wiedząc, że moje psy chodzą gdzieś po ulicy i nie wiadomo co robią. Wielu mieszkańcom wsi jednak to nie przeszkadza. Nie martwią się o bezpieczeństwo swoich pupili. A przecież zwierzę w każdej chwili może wpaść pod samochód, zostać zaatakowane przez innego psa, zostać porwane. Niebezpieczeństw czyhających na samotne zwierzaki na ulicach jest bardzo dużo. One same również stanowią niebezpieczeństwo dla innych. Najbardziej narażone są dzieci, które bardzo często nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. Widzą ślicznego pieska i chętnie do niego podchodzą. Takie spotkanie może mieć różny efekt. Dzieci podejdą, pogłaskają i pójdą dalej, a pies pozostanie niewzruszony. To najlepszy z możliwych scenariuszy. Jednak nie zawsze takie konfrontacje mają szczęśliwe zakończenie. Gdy pies na co dzień nie jest chowany w towarzystwie dzieci, nie ma z nimi kontaktu, może nawet zaatakować. Psy nie czują się swobodnie gdy głaskają je obce im osoby. Ludzie nie powinni dotykać cudzych psów, zarówno ze względów higienicznych jak i własnego bezpieczeństwa.

Gdy spotkamy psa na swojej drodze najlepiej go nie zaczepiać. Jeśli to możliwe przejść na drugą stronę drogi. Nie wolno patrzeć psu w oczy – może to odczytać jako wyzwanie. Nie powinniśmy też szeroko się uśmiechać, co brzmi absurdalnie, jednak w psim języku taki uśmiech jest tym samym co szczerzenie zębów. Nie wolno też uciekać, co może obudzić w psie instynkt gonienia ofiary i sprowokować do ataku. Najlepiej spokojnie przejść obok, tak by za bardzo nie zwracać na siebie uwagi.

Przepisy mówią jasno – właściciele psów zobowiązani są do trzymania ich na własnej posesji, która powinna być należycie zabezpieczona, by zwierzęta nie mogły same jej opuścić. Ponadto podwórko, na którym znajdują się psy powinno być dodatkowo oznakowane tabliczką informacyjną.

Jednym z najważniejszych obowiązków właściciela jest nadzór nad zwierzęciem, tak by zarówno ono jak i osoby trzecie były bezpieczne. Według art. 77 Kodeksu Wykroczeń: „Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany”. Jeżeli widzimy psa swobodnie biegającego po drodze i znamy jego właściciela, należy bezzwłocznie poinformować odpowiednie służby. Być może właściciel po otrzymaniu mandatu zastanowi zanim znów wypuści swoje zwierzęta. Zarówno mieszkańcom jak i samemu psu wyjdzie to na korzyść.

Właścicielom czworonogów przypominam o karach jakie im grożą, gdy ich pies kogoś zaatakuje. Oczywiście wysokość kary zależy od skutków ataku. W przypadku spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, właścicielowi grozi kara do 10 lat więzienia. By tego uniknąć wystarczy zamknąć bramkę, a psa zostawić do pilnowania swojej posesji, a nie całej wsi.

 

 

Korekta: Justyna.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska