Michael Scofield żyje – czyli wielki powrót serialu „Skazany na śmierć”

21/04/2017

 

Kilka lat temu bił rekordy popularności na całym świecie. Serial, który widzowie oglądali z wypiekami na twarzy powraca po prawie 7 latach od zakończenia emisji. Czy nowy sezon „Skazanego na śmierć” zdobędzie taki sukces jak poprzednie serie?

 

Wydawać się mogło, że siedem lat temu „Skazany na śmierć” zakończył się definitywnie. W czwartym sezonie główny bohater, Michael Scofield, zmaga się z poważną chorobą. Już wtedy domyślać się mogliśmy, że serial zmierza ku końcowi. Kolejny sezon nie powstał. Zrobiono zamiast tego filmową kontynuację, która miała „zakończyć” wszystko. Widzom ukazuje się scena dość niejasnej śmierci Michaela i jego pogrzeb. Wszystkie zagadki zostały wyjaśnione, przestępcy trafili do więzienia, a ulubieni bohaterowie odnaleźli swoje szczęście. Gdyby nie śmierć serialowego geniusza mielibyśmy do czynienia z typowym happy endem.

 

 

Nagle po latach pojawiła się informacja, że producenci i aktorzy znów pracują nad kolejnym sezonem. Był to niemały szok dla fanów serialu, w końcu Michael nie żyje. Nikt nie chciałby, aby tak dobry serial zniszczono przez nielogiczną kontynuację. Krytycy już cieszyli się, że będą mieli kolejny serial „na siłę”. Właściwie też tak myślałam. Było już wiele produkcji, których kontynuacje okazały się kompletną porażką.

W Stanach Zjednoczonych pierwszy odcinek wyemitowała stacja FOX 4 kwietnia. Już dzień później w internecie na wielu stronach zobaczyć można było ten odcinek z polskim tłumaczem. W naszej telewizji „Skazany na śmierć: Sequel” pojawił się 10 dni później, a za emisję odpowiada stacja Canal +.

 

 

 

Pierwszy odcinek zaskoczył chyba wszystkich. Co prawda, nie przyniósł odpowiedzi na najważniejsze pytania, co więcej, sprawił, że powstały nowe. Pokrótce pokazano jak przez lata zmieniło się życie głównych bohaterów. Sarah ma męża i wychowuje syna, którego ojcem jest Michael. Lincoln wrócił na drogę przestępczości. T-Bag wychodzi z więzienia (to jeszcze większa paranoja niż „zmartwychwstanie” Scofielda), C-Note wstąpił do dżihadu (kolejna zaskakująca zmiana). Jest również Sucre, ale w jego przypadku, nie wiemy nic. No i w końcu okazuje się, że Michael żyje i odsiaduje wyrok w więzieniu w Jemenie. Obecnie nazywa się Kaniel Outis i jest międzynarodowym terrorystą związanym z ISIS (robi się ciekawie).

Mimo że pierwszy odcinek był niezwykle wciągający i trzymał w napięciu, spotkał się z krytyką. Najzabawniejsze jest to, że wcale nie dotyczyła ona Michaela. To postać T-Baga nie spodobała się zarówno fanom jak i krytykom. Scofield przez 4 sezony przyzwyczaił nas do tego, że na początku nic nie jest takie jakim się wydaje. Właśnie dlatego jego nowa sytuacja nie zaskoczyła widzów, tak jak można byłoby się tego spodziewać. Nie spowodowała oburzenia. Jednak jak to możliwe, że tak brutalny, seryjny morderca jak T-Bag wychodzi na wolność po zaledwie 7 latach spędzonych za kratkami? Każdy kto oglądał ten serial, ma przed oczami wszystkie jego morderstwa. Tego nie da się wytłumaczyć. Zrozumiałe jest, że producenci potrzebowali go w obsadzie. W końcu „Skazany na śmierć” bez niego nie byłby taki sam, ale wypuszczanie go na wolność to nie było zbyt dobre rozwiązanie.

 

 

Więcej odpowiedzi dostarcza nam drugi i trzeci odcinek. W końcu sprawa zaczyna wyglądać bardziej prawdopodobnie, zagadki i tajemnice się mnożą. A Kaniel Outis „zaczyna być” naszym dawnym Michaelem Scofieldem. Każdy nowy odcinek sprawia, że widzowie nie mogą doczekać się następnego. Żaden serial nie trzyma widzów aż w takiej niepewności i w takim napięciu jak „Skazany na śmierć”. Sezon piąty wcale nie odbiega od poprzednich. Jest w nim jeszcze więcej tego, co kochamy, tego, do czego przyzwyczaiła nas ta produkcja. Motyw braterstwa. Życie więzienne. I historia osadzona w teraźniejszości. Oglądając, ma się wrażenie, że takie rzeczy naprawdę dzieją się gdzieś w dzisiejszym świecie. Wojna domowa. Państwo Islamskie walczące o nowe terytorium. Brutalne mordy wysłanników ISIS. Wszystko to, co znamy z codziennych wiadomości. To duży plus dla serialu. Osadzenie akcji w realnej rzeczywistości ma duży wpływ na sposób jego odbioru. Wygląda na to, że będzie to jedna z lepszych serii tej sagi. Oglądalność z odcinka na odcinek rośnie. Co prawda nie są to jeszcze liczby, do których przyzwyczajeni są twórcy serialu. Jednak wzrost jest znaczący. Już teraz można powiedzieć, że „Skazany na śmierć: Sequel” to jedna z nielicznych kontynuacji, która po tylu latach przerwy odniesie sukces.

Powrót tej opowieści ma jeszcze jedną wielka zaletę. Budzi wspomnienia. Podchodzimy do niego z ogromnym sentymentem. Przypomina o czasach, w których amerykańskie sagi wchodziły do polskiej telewizji. Wtedy przez cały tydzień widzowie czekali na dwa seriale. Na „Skazanego na śmierć” z Wentworthem Millerem w roli głównej i na „Lost” z genialnym lekarzem, w którego wcielił się Matthew Fox.

 

 

 

Korekta: Olga Miziuk

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska