„Outsider”, czyli Stephen King w rękach HBO GO

12/05/2020

 

Serial „Outsider” to ekranizacja książki o tym samym tytule napisanej przez bezapelacyjnego mistrza grozy – Stephena Kinga. W tym momencie już jasno dałam Wam do zrozumienia, że jestem fanką jego wyobraźni, stylu pisania i sposobu, w jaki ukazuje on ludzkie – i nie tylko – charaktery oraz emocje. Ale ta recenzja nie jest o książce, więc już wracam do tematu. 10-odcinkowy serial pojawił się na platformie HBO w styczniu tego roku, a ja obejrzałam go niemalże 4 miesiące po premierze. Nie mogłam doczekać się seansu, bo klimat powieści Kinga, choć ciężki, jest wyjątkowy i nie do podrobienia. Ale – czy taka sama jest produkcja HBO GO?

„Jeśli uwierzymy w potwory, w zjawiska nadprzyrodzone, jak mielibyśmy wierzyć w cokolwiek?”

 

 „Outsider” – o czym to?

 

Gdy we Flint City dochodzi do przerażającego zabójstwa 11-letniego Franka Petersona, wszystkie poszlaki dowodowe i zeznania świadków wskazują, że sprawcą tej zbrodni jest Terry Maitland. To miejscowy trener drużyny baseballowej, szanowany i lubiany obywatel, przykładny mąż i dobry ojciec dwóch córek – zapewne doskonale znacie ten motyw z innych seriali kryminalnych i mniej lub bardziej zagmatwanych thrillerów. W trakcie błyskawicznego śledztwa znaleziono DNA Terry'ego na ciele ofiary, a także w furgonetce, w której chłopiec był przewożony. Ponadto ludzie w różnym wieku bez mrugnięcia okiem rozpoznali oskarżonego na fotografii. W obliczu takich dowodów iście archetypiczny lokalny detektyw Ralph Anderson bez zastanowienia podejmuje decyzję o zatrzymaniu Terry'ego. Bezprawnie (ale kto w takiej sytuacji by się tym przejmował) aresztuje go w miejscu publicznym, podczas jednego z meczów prowadzonej przez niego drużyny „Golden Dragons”. Kiedyś trenował w niej również syn Ralpha. Ten nie ma wyrzutów sumienia, jest święcie przekonany, że postępuje słusznie. W końcu kto inny na jego miejscu nie zaaresztowałby – mając niezbite dowody – takiego zwyrodnialca?

 

A to tylko jedna strona medalu, bo choć Terry jest w szoku, to jest też pewien jednego – swojej niewinności. W szybkim tempie dowiadujemy się, że i on posiada dowody oraz relacje świadków, ukazujące, że w czasie dokonanego zabójstwa nie był we Flint City. Zamiast tego miał znajdować się na konferencji organizowanej przez Międzystanowe Koło Nauczycieli Języka Angielskiego odbywającej się jakieś 100 km od miejsca zdarzenia. Jego wypowiedź na jednym z paneli dyskusyjnych nagrała stacja telewizyjna transmitująca to spotkanie. Zostawił odciski palców na książce oglądanej w tamtejszym kiosku. Inni nauczyciele, towarzyszący mu w tym wyjeździe, potwierdzają jego alibi. Więc? Czy ktoś podszywa się pod Terry'ego? A może ma jednojajowego brata bliźniaka? Czy istnieje jakiekolwiek inne REALNE wytłumaczenie tej zbrodni? Czy Ralph schwytał właściwego człowieka? Czy jesteś pewien, że na świecie nikt inny nie mógłby być Tobą? Odpowiedź na te pytania jest zaskakująca i ciężka do przyjęcia, zwłaszcza przez detektywa Ralpha wierzącego w to, co da się pojąć umysłem, co jasne i niedające złudzeń. 

 

Krótko o obsadzie „Outsidera”

 

Nie zamierzam Wam zdradzać dalszej części fabuły, bo ci, którzy z powieścią Kinga nie zaznajomili się przed obejrzeniem serialu, mogliby mieć trochę duży spoiler. W każdym razie podczas seansu „Outsidera” przez kilka godzin obserwujemy na ekranie próby rozwiązania tragicznej zagadki przez wspomnianego detektywa i jego ekipę. Śledzimy również losy rodziny Maintlanda i Petersona oraz wątki podobnych zabójstw. Na uznanie aktorskiego talentu zasługują Jason Bateman (odtwórca roli Terry'ego), Ben Mendelsohn (wspomniany wyżej detektyw Ralph), Cynthia Erivo (Holly Gibney, detektyw inna niż wszyscy, specjalizująca się w badaniu spraw, których nikt nie potrafi logicznie wytłumaczyć) oraz Marc Menchaca (grający Jacka Hoskinsa, jedną z najbardziej poszkodowanych psychicznie postaci w całym serialu). Wskazanie akurat ich imion i nazwisk nie oznacza, że inni aktorzy wypadli słabiej na ekranie, ale dalsze wyliczenia raczej nie wiele wniosą do tej recenzji.

 

Drugie dno serialu

 

To, co z pewnością pozostaje w głowie po obejrzeniu tej produkcji, to pytania. Mnóstwo pytań zmuszających do zastanowienia się nad tym, jak blisko nas może żyć ktoś niebezpieczny, jak wielkie i tragiczne są skutki zbrodni, jak ogromny wpływ mają bolesne wydarzenia z przeszłości na decyzje podejmowane dziś i w przyszłości. Nie trzeba daleko szukać, bo codziennie na serwisach informacyjnych przewijają się szokujące newsy o tym, gdzie, kto, kogo i dlaczego zabił. W naszym świecie sprawcami takich okropnych rzeczy są ludzie. Gdy ginie jeden człowiek, zmieniają się losy jego najbliższych, których może być kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu. Jak łatwo jest kogoś skrzywdzić nieprzemyślanym słowem? Czy istnieje kara i zadośćuczynienie mogące choć w minimalnym stopniu zapłacić za wyrządzone szkody? Jak to możliwe, że legendy stają się w XXI w. rzeczywistością? Jeśli przyjmiemy, że istnieje dobro i zło, sami zdamy sobie sprawę z tego, że w nowoczesnym świecie nie trzeba obrazować zbrodni w sposób nadprzyrodzony, bo ona jest zakorzeniona w tych, którzy są źli.

 

Czy warto zobaczyć produkcję HBO GO?

 

„Outsider” nie jest typem serialu, który można polecić każdemu. To ciężka produkcja, aczkolwiek HBO GO zadbało o to, by nie pokazywać w niej scen drastycznych (dzięki temu być może nawet moja mama jakoś by przez nią przebrnęła). Ciężko tu mówić o „podobaniu się”, ale myślę, że „Outsider” zainteresuje osoby, które lubią kryminały z elementami horroru.  Choć w większości serial pokrywa się z książką, to brakuje mu szybszego tempa akcji. Czasem zatrzymujemy się na kilka minut przy mało znaczących wydarzeniach, a te, które są kluczowe dla fabuły, mijają na ekranie jak pstryknięcie palcem. Szczerze przyznam, że podczas lektury książki bardziej czułam klimat grozy. W produkcji HBO, mimo naprawdę dobrej muzyki, zdjęć w kolorystyce typu „mroczne” i ciekawej gry aktorskiej – brakowało mi tego czegoś, tego ducha powieści Stephena Kinga. Natknęłam się na różne opinie o tym serialu i są one bardzo zróżnicowane – od zdecydowanych „stanowcze nie” po głośne „musicie to obejrzeć, bo wbija w fotel!”. Mnie w fotel wbiła książka, a nie jej ekranizacja. Aczkolwiek wykonanie serialu mogę ocenić w skali od 1 do 10 na 6,5 – mocna trója z plusem. To, co mnie zastanawia, to informacja, że prawdopodobnie powstanie drugi sezon „Outsidera”. Czy to ma sens i na czym będzie się on opierał, skoro książka ma tylko jedną część? Pozostaje czekać, zobaczyć i ocenić.

 

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska