„Niebo na własność” – Luke Allnutt [RECENZJA]

 

Choroba to najgorsze, co może nas spotkać. Jeszcze gorsza jest choroba własnego dziecka. Spokojną codzienność rodziny Coates przerywa śmiertelna choroba synka. Jak poradzą sobie bohaterowie książki „Niebo na własność”?

„Niebo na własność” to debiut na polskim rynku angielskiego dziennikarza, a teraz również pisarza, Luke’a Allnutta. Jego pierwsza książka („Unspoken. Kindle Single”) o zmarłym ojcu przyniosła mu sławę, ale nie aż taką jak „Niebo na własność”. Prawa do wydania tej książki kupiło aż 30 krajów na całym świecie. Autor jest Anglikiem, ale od 20 lat mieszka i pracuje w Czechach.

 

W pierwszej części książki poznajemy Roba Coatesa jako człowieka po przejściach, od którego odeszła kobieta, przez co topi smutki w alkoholu i krótkich przygodach z młodszymi pannami. Czasem zwraca się do kogoś bezpośrednio, ale bez przeczytania opisu książki nie wiemy do kogo. Jego pasją jest fotografia, najczęściej nieba i widoków „z góry”. Swoje zdjęcia umieszcza na stronie internetowej, zatytułowanej „Niebo na własność”. Dopiero w drugiej części odkrywamy, co tak naprawdę zdarzyło się w życiu mężczyzny.

 

„Czasami doświadczamy miłości w najbardziej nieoczekiwanych chwilach. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo mogą kogoś rozczulić.”

 

Rob poznał Annę jeszcze na studiach. Oboje studiowali na Cambridge. Ona była przyszłą księgową, on początkującym programistą. Życie było dla nich łaskawe, ich miłość rozwiązywała wszystkie problemy i wiodło im się bardzo dobrze. Wspólne mieszkanie, pierwsze wielkie pieniądze z fachu Roba, dobra praca Anny, szybki ślub i wspólne mieszkanie… Niby nic nadzwyczajnego, a jednak piękne i proste życie. Jak to w młodym małżeństwie, zaczęły pojawiać się wzmianki o dzieciach. Pierwsze próby niestety skończyły się poronieniem, jednak w końcu nadszedł ten wspaniały dzień i do ich rodziny dołączył Jack.

 

Oczko w głowie rodziców, inteligentny chłopczyk, który szybko odkrył w sobie pasję do fotografii i podziwiania panoram Londynu z najwyższych jego budynków. Dziecko każdego dnia wzbudzało dumę swych rodziców i miało w sobie wiele radości. Do czasu, aż zaczęły dziać się dziwne rzeczy z jego organizmem. Zaburzenia równowagi, zawroty głowy, problemy z koncentracją… Objawy były niepokojące, a wiadomości wyczytane w Internecie wcale nie uspokajały. Jednak lekarz rozwiał wszystkie wątpliwości – guz mózgu. Niewielki, niezłośliwy, ale obecny. Wszystko miało być dobrze, przecież przeżywalność dzieci w tym stadium sięgała 90%…

 

Rozpoczęła się rozpaczliwa walka o życie kilkulatka.

 

„Nie wiem, jak to najdelikatniej ująć, ale każda forma leczenia Jacka będzie miała charakter paliatywny. Chodzi o to, żeby waszemu synowi przedłużyć życie.”

 

Książka jest nie tylko opisem zwyczajnej rodziny, którą spotkało nieszczęście. To pełna bólu i rozterek historia o ludziach, którzy próbując być ze sobą blisko, oddalają się od siebie. Których choroba jednocześnie scala, ale i rujnuje. Pojawiają się wątpliwości co do metod leczenia, szukanie alternatywnych sposobów. Nadziei przybywa, ale i ubywa. Pojawiają się pytania: co dalej? powiedzieć dziecku?

 

„Niebo na własność” to powieść napisana z perspektywy ojca. Najpierw jak poznał się z Anną, jak układało się ich życie przed i po porodzie, potem przeczytamy o chorobie i próbach jej przezwyciężenia. Jak na mężczyznę główny bohater jest bardzo sentymentalny, jednak nie tanio ckliwy. Opisy czyta się z zaciekawieniem, a nie znużeniem. Przez cały czas trzymałam za bohaterów kciuki i miałam nadzieję wraz z nimi, że Jack wyzdrowieje. Trudno się oderwać od powieści. Zdawałam sobie sprawę, że z każdą stroną może czekać niespodziewany zwrot akcji. W pewnym sensie książka trzyma w napięciu, choć oczywiście nie jak thriller, ale niełatwo o niej zapomnieć. By prawdziwie poczuć „Niebo na własność” trzeba je przeczytać jednym tchem.

 

Premiera: 18 lipca 2018 roku

 

Dziękujemy Wydawnictwu Otwarte za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska