Nie pozwól mi odejść, choć wcale nie chcę

 

Walentynkowe emocje powoli opadają i wracamy do rzeczywistości. Temat miłości jednak nigdy się nie znudzi. Tym bardziej, jeśli to pierwsza miłość i trwająca całą dekadę. Rozdzielona przez kogoś, ale na nowo budowana.

 

„Nie pozwól mi odejść” jest ósmą powieścią z cyklu „Rosemary Beach” dobrze już znanej w Polsce Abbi Glines, która za miesiąc skończy 40 lat. Amerykanka pierwszy raz podbiła rynek pięć lat temu swoją książką „O krok za daleko”, rozpoczynającą cykl. Od tamtej pory wydała ponad trzydzieści książek w czterech cyklach. Nie są one ze sobą powiązane fabułą czy bohaterami. W większości Glines pisze dla młodzieży, w tym przypadku opowiada o nieco starszych zakochanych.

 

Tytuł recenzji odnosi się do tytułu książki, bo nie bardzo go rozumiem. Nikt tam nie chce od nikogo odchodzić, więc czemu miałby nie pozwolić? W oryginale tytuł brzmi The Best Goodbye”, co po lekturze też mi nie bardzo pasuje... Ale to może jakieś drugie dno, którego nie odkryłam.

 

Jak to w romansach bywa, jest kobieta i mężczyzna. On jest jej szefem, ona rozpoczyna „karierę” kelnerki. Captain skrywa wiele mrocznych sekretów, ale i ona nie jest święta. Przede wszystkim dlatego, że ukrywa przed nim swoją tożsamość i to, że znają się bardzo dobrze. Skąd?

 

Dziesięć lat temu mieszkali razem i kochali się bezgranicznie. Jego rodzice przygarnęli ją z sierocińca. Gdy ojciec odszedł do innej kobiety, matka zaczęła pić i wyżywać się na biednej Addy. Nie raz River (Captain) stawał w jej obronie i był dla niej bohaterem, co w końcu narodziło młodzieńcze uczucie między nastolatkami. Któregoś dnia los (pod postacią matki) postanowił ich rozdzielić. River przez 10 lat myślał, że jego ukochana nie żyje, tymczasem ona urodziła i wychowywała ich córkę – Franny. W końcu Addy (jako Rose) odnajduje Rivera i chce sprawdzić, czy jest godny, by jego córka go poznała i tym samym, by wpuścić go w ich życie.

 

Książka jest opowiastką, którą szybko się czyta i nie wywołuje głębszych czy skrajnych emocji. Jak to w książkach Glines bywa, są bardzo śmiałe sceny erotyczne, ale w tej fabuła się na nich nie opiera. Pamiętam trzy pierwsze książki autorki, które mogłam śmiało porównywać do Greya. W „Nie pozwól mi odejść” wszystko jest wyważone. Brakuje jednak typowego zwrotu akcji, jakiegoś punktu kulminacyjnego. Nie wiem, czy to przypadłość wszystkich książek ostatnimi czasy, bo już nie pierwszy raz o tym piszę. Mogę jednak książkę polecić na zimowy wieczór, bo czasu na pewno nie zmarnujecie.

 

Dziękujemy Wydawnictwu Pascal za recenzencki egzemplarz. :)

Zdjęcie: Sandra Czarniecka

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska