Majówka-nerwówka?

 

 

 

Pogrillowane, pojedzone, popite. Odstaliśmy swoje w kolejce po gofry, poklęliśmy, stojąc w korku, a na koniec pojęczeliśmy nad pustym portfelem. Majówka odhaczona, można tyrać dalej. Byle do czerwca. Więc po co właściwie nam długi weekend majowy?

 

Co roku to samo. Wielka Narodowa Mobilizacja. Planowanie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, zwoływanie znajomych, wielkie postanowienia. Że pojedziemy w góry, a może nad morze. Co odważniejsi i bogatsi wyskoczą do jakiejś Chorwacji albo innego oklepanego zakątka Europy. I oczywiście, Polacy mistrzowie grillowania stają w szranki z sąsiadami, kto wrzuci więcej na ruszt, u kogo lepiej pachnie, kto przeleje więcej litrów piwa. I który z tych Kowalskich czy innych Nowaków pomyśli nad tym, co właściwie świętujemy?

 

Święto Pracy, Święto Flagi, Konstytucja. Raz poświętuje lewica, raz poświętuje prawica. Oczywiście bez naszego osobistego udziału, wystarczy że nasi przedstawiciele wystąpią w telewizji. Jakaś przemowa, wzniosłe banały. W tle flaga, hymn i nuda. Można przełączyć na inny kanał. Niektóre rodziny zawieszą flagi, inne nie będą się tym kompletnie przejmowały. A udział w patriotycznych uroczystościach? Szkoda czasu. Przecież nie po to mamy święto, żeby świętować. W święto się odpoczywa. Więc odpoczywamy.

 

Osobistych refleksji słów kilka. Na majówkę wyjechałam z Warszawy w rodzinne strony. Z nadzieją, że odpocznę, złapię trochę oddechu, może zaznam ciszy. Okazało się, że Warszawa pojechała za mną. Kazimierz Dolny przez te kilka dni w roku staje się naprawdę nie do zniesienia. Przejazd autem przez miasto jest niczym wędrówka Izraelitów przez pustynię – jedziesz, jedziesz, a końca nie widać. Nie inaczej ma się z lokalami. Trzeba swoje odstać dosłownie w każdej kolejce. Po piwo, do łazienki, po loda. Ale nie to jest najciekawsze. Najciekawsi, jak to zazwyczaj bywa, są ludzie.

 

Wielu moich znajomych pracuje w branży „gastro”. Pracują, by inni mogli odpoczywać. Od rana do wieczora wylewają siódme poty, by Grażynka i Janusz mogli się najeść i napić. W tym roku zaliczyłam z przyjaciółmi tradycyjne tournée po lokalach, gdzie pracują moi znajomi. By pogadać, podpytać jak się „interes kręci”, a przy okazji coś zjeść. To, co ujrzałam sprawiło, że doszłam do prostego wniosku – odpoczywać nie każdy umie.

 

Przykład pierwszy z rzędu. Wypchany po brzegi lokal. W ofercie pizza, piwo i inne pomniejsze przekąski. Kuchnia najwyraźniej nie wyrabia, ale to chyba normalne. Gdy do naszego domu zjadą się ciotki, wujki i pół rodziny dziadka Mietka, też spędzamy w kuchni więcej czasu. Najciekawsze jednak są reakcje oburzonych turystów, którzy płacą, więc wymagają. Ale wymagają w sposób, który ma niewiele wspólnego z szacunkiem do drugiej osoby. Krzyki, groźby, ostentacyjne opuszczanie lokalu, bo kelner się spóźnia, bo przyniósł jeden sos zamiast dwóch. Ludzie, którzy przejechali kilkaset kilometrów, by wydać pieniądze w jednym z lokali na kazimierskim rynku, nie potrafią posiedzieć, odpocząć i poczekać na zamówienie te 20 minut dłużej. Bo im się należy.

 

Podobnie ma się z kolejkami wszelakimi. Po gofra, po loda, po koguta. Pół sukcesu jeśli udało się coś z tych rzeczy zdobyć. Teraz jeszcze trzeba gdzieś siąść i to skonsumować. Stoliki i ławki wokół pozajmowane? Może jeśli krzywo spojrzę na innych albo dam głośno do zrozumienia, że miejsce mi się należy to ustąpią? Po konsumpcji przyjdzie czas na mniej urocze fizyczne czynności. Po odstaniu w kolejce do łazienki okazuje się, że… zabrakło papieru. Co z tego, że kelner obsługuje dziesiątego klienta w ciągu minuty? Wygarnę mu, co o tym myślę, oskarżając, że przez niego musiałem użyć serwetek. A przecież mógł przyjmować zamówienia, nieść pizzę i dostarczyć papier. Jednocześnie, rzecz jasna.

 

Drodzy Rodacy. Majówka jest nie po to, by się denerwować i krzyczeć na innych. To czas świętowania i odpoczynku. Odpoczynku od pracy, od hałasu czy od codziennych problemów. Każdemu z nas się to należy i chwała tym, którzy, odpoczywając, dają zarobić innym.  Ale jeśli drogi Polaku masz zamiar jechać na urlop i swoim zachowaniem męczyć wszystkich wokół to po prostu zostań w domu. Aż się zdziwisz, ile tym samym zaoszczędzisz nerwów, zdrowia i pieniędzy.

 

 

Korekta: Monika Mroczek

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska