Najlepsze filmy zagraniczne z lat 80., które warto znać

 

Kiedy mówimy o kinematografii lat 80., to jesteśmy przekonani, że to czas, w którym produkowane były jedne z najlepszych filmów. W dzisiejszym przeglądzie, jak co tydzień, zajmiemy się zagranicznymi perełkami. Każdy szanujący się kinoman powinien już je znać, a jeśli jeszcze ich nie poznał, to musi jak najszybciej nadrobić zaległości.

„Dawno temu w Ameryce”/„Once Upon a Time in America”
Dzieło pełne, wielkie i dopracowane pod każdym względem. Wielopoziomowa historia pełna bogatej symboliki, dogłębnej psychologii postaci oraz cudownej muzyki Ennia Morricone’a. Poznajemy postacie, które w ciągu swojego życia podejmują decyzje, które, jak możemy się spodziewać, odegrają ogromną rolę w procesie ich dorastania. Historia o miłości, dojrzewaniu, przyjaźni czy nawet zdradzie jest wspaniałym seansem, przy którym niemożliwością jest się nudzić. Co najlepsze, „Dawno temu w Ameryce” to jeden z tych filmów, w których po każdym kolejnym obejrzeniu znajdujemy coś nowego, coś, na co nie zwróciliśmy uwagi za pierwszym lub za drugim albo nawet i trzecim razem.

 

„RoboCop”
Dla wielu ta produkcja kojarzy się z dzieciństwem. Ukazuje pesymistyczną wizję niedalekiej przyszłości pełną brutalności, sprzeczności, ironii oraz niesprawiedliwości. Zadająca pytanie o to, kiedy człowieczeństwo staje się dla człowieka tylko nic nie wnoszącym w życie wyrazem. 

 

„Batman”
Produkcja z roku 1989 w reżyserii Tima Burtona jest bardzo dobrą ekranizacją komiksu o tym samym tytule. Po pierwsze gra aktorska Keatona jako Bruce’a Wayne’a oraz Nicholsona jako, i tu zaskoczenie, szaleńca o pseudonimie Joker. Obaj dokonali czegoś niesamowitego, wcielając się w te role. Keaton zrozumiał podwójność charakteru swojego bohatera, natomiast Jack Nicholson? Cóż, sprawdza się wybornie, zwłaszcza kiedy gra szalony zły charakter. Film, który pokochały miliony ludzi na całym świecie. Muzyka, mroczne Gotham City, niepowtarzalny klimat i humor to rzeczy, dla których warto obejrzeć „Batmana”.

 

Zobacz także: 20 zagranicznych hitów z lat 80.

 

„E.T.”
To piękny, ciepły i wzruszający film o potędze przyjaźni. Klasyk, który każdy powinien znać. Zagubiony na Ziemi przybysz z kosmosu pragnie wrócić do siebie. Z pomocą przychodzi mu chłopiec, z którym wyrusza w niezapomnianą podróż. Nie spodziewajmy się tutaj wartkiej akcji, scen bijatyk, a raczej nastawmy się na dużą dawkę scen, przy których nie trudno jest zapłakać. Produkcja Spielberga dogłębnie porusza widza i nie pozostawia go takim samym, jakim był.

 

„Amadeusz”/„Amadeus”
Film o sztuce i twórczości oraz wszystkim tym, co znajduje się w definicji tych pojęć. Salieri jako nadworny kompozytor cesarza pewnego dnia obsesyjne pragnie tworzyć sztukę, ale ma za grosz talentu, który niewątpliwie by mu w tym pomógł. Bohatera opanowuje chęć bycia doskonałym w procesie tworzenia, ale jednocześnie ma świadomość, że ta doskonałość nigdy nie zostanie osiągnięta, choćby nie wiadomo jak bardzo by się starał. Zawsze Amadeusz był od niego lepszy i zdolniejszy, ale równie niespełniony, jak główny bohater. Opowieść tragiczna, ale niewątpliwie kusząca obrazem i wykorzystaną muzyką wielkiego Wolfganga Amadeusza Mozarta.

 

„Lśnienie”/„The Shining”
Nawet jeżeli ktoś nie przepada za filmami grozy, to jednak ten tytuł na pewno obił mu się o uszy. Podczas oglądania tej produkcji nie boimy się tak, jak na innych, zbyt mocno ociekających krwią filmach, albo na takich, gdzie reżyser wywołuje w nas strach jakimiś paskudnymi obrazami. Tutaj czujemy, że coś jest nie tak, że za chwilę wydarzy się coś niepokojącego. Pomaga w tym nie tylko gra aktorska Jacka Nicholsona, ale również przedłużane ujęcia i muzyka wprawiająca nas w osobliwy stan. „Lśnienie” to studium ludzkiego obłędu i przedstawienie zachowań psychopaty.

 

Zobacz także: Najlepsze filmy zagraniczne z lat 70. , które warto znać

 

„Klub winowajców”/„Breakfast Club”
Komediodramat o dojrzewającej i powoli wkraczającej w dorosłe życie grupie nastolatków, która wymienia między sobą różne spostrzeżenia, stanowiska. Fabuła mogłaby się wydawać banalna. Licealiści gadający o tym, jak trudno im w życiu. Prawda jest jednak schowana dużo głębiej. Odkryjemy ją, kiedy sięgniemy po ten niepozorny film i poświęcimy mu trochę naszej uwagi. Myślę, że warto się nad nim pochylić, bo możemy odnaleźć w nim cząstki tego, co sami przeżyliśmy i z czym być może się borykaliśmy.

 

„Terminator”
Chyba najbardziej rozpoznawalna kreacja Arnolda Schwarzeneggera, który wręcz został stworzony do tej roli. Jeden z lepszych filmów science fiction, nie tylko tych z lat 80. W tej produkcji trudno jest znaleźć coś, co przemawiałoby na niekorzyść „Terminatora” oprócz „efektów specjalnych”. Świetnie przedstawione futurystyczne miasto, jego zło, brutalność, dynamika i mrok, mimo że efekty specjalne pozostawiają wiele do życzenia, w sumie nie dziwota, bo budżet przeznaczony na ten film jest nie wart żadnych słów, to jednak czujemy, że to nie one miały grać tutaj pierwsze skrzypce. Jeśli tak spojrzymy na „Terminatora”, to na pewno docenimy Jamesa Camerona.

 

Zobacz także: Najlepsze filmy polskie z lat 60. Te filmy każdy Polak powinien znać!

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska