Muzyczne ewolucje: Taylor Swift

10/09/2017

Od słodziutkiej dziewczyny country do wulgarnej „królowej węży”. Taylor Swift obecne jest najlepiej zarabiającą celebrytką na świecie. Jak to się stało, że zaszła tak daleko? Na czym polega jej fenomen? Dlaczego ludzie ją kochają?

W przeciwieństwie do niektórych wielkich gwiazd muzyki Taylor miała zupełnie normalne, szczęśliwe dzieciństwo, pełną rodzinę, młodszego brata. Jej talent już od najmłodszych lat dawało o sobie znać. Gdy miała 10 lat zaczęła pisać i komponować piosenki, a cztery lata później stworzyła swoją pierwszą powieść pt. Girl Named Girl”. Raz w tygodniu razem z mamą jeździła na lekcje śpiewu do Nowego Jorku. Brała też udział w licznych przesłuchaniach, jednak nikt nie interesował się muzyką country, którą prezentowała. Podpisała również kontrakt z Big Machine i tym samym została najmłodszą tekściarką w historii Sony/ATV Music Publishing. Przez jakiś czas tworzyła teksty piosenek dla innych artystów, tym samym dużo się od nich uczyła, obserwowała jak śpiewają i jak zachowują się na scenie.


Szanse na rozpoczęcie kariery dał jej dopiero Scott Borchetta, były pracownik DreamWorks Records, który właśnie zaczynał przygotowania do otwarcia wytwórni płytowej. Taylor została jego pierwszą podopieczną, zorganizował jej występ na CMA Music Festival i wydał pierwszą płytę pt. „Tim McGraw”, która zajęła 5. miejsce Billboard 200 oraz uplasowała się na 1. pozycji Top Country Albums. Był to ogromny sukces dla tak młodej gwiazdy. Wzięła udział w licznych festiwalach, pokazywało ją MTV. Konkurowała z największymi nazwiskami ze świata muzyki. Wydała także ekskluzywny świąteczny album o nazwie „Sounds of the Season: The Taylor Swift Holiday Collection” i rozpoczęła prace nad kolejną płytą, która swoją premierę miała 11 listopada 2008 roku. Album Fearless” w całości został wyprzedany w zaledwie tydzień i znalazł się na szczycie rankingu Billboard 200. To właśnie z tej płyty pochodzą takie utwory jak „Love Story” czy „Fifften”. Drugi album przyniósł Taylor ogromną sławę, stała się rozpoznawalna na całym świecie, wszyscy słuchali jej piosenek. W końcu jej praca i talent zostały należycie docenione. Została najmłodszą gwiazdą w historii, która otrzymała nagrodę Academy of Country Music za najlepszy album roku.

 

Od tego momentu niemal każda płyta Taylor osiąga wielki sukces. Wszyscy czekają na premiery jej utworów i wyczekują teledysków. Życie piosenkarki jest na bieżąco śledzone przez ludzi na całym świecie. Zyskała sławę przez swoją skromność. Ludzie pokochali ją, bo była normalną, spokojną, uroczą dziewczynką, bez skandali na koncie, bez wygłupów na scenie. Mimo młodego wieku prezentowała naprawdę wysoki poziom dojrzałości scenicznej. Kolejną wielką zaletą tej młodej gwiazdy jest fakt, że sama pisze swoje piosenki. Mają one sens i głębie. Każda z nich odnosi się do jakiegoś etapu lub sytuacji z życia autorki, co dodatkowo umacnia ich znaczenie. Niemal po każdym zakończonym związku pisze piosenkę poświęconą byłemu partnerowi. W swoich utworach niejednokrotnie przytacza sytuacje z dzieciństwa i chwali swoją rodzinę. Taką Taylor znam – pełną klasy, dojrzałości, honoru i spokoju. Lecz jej najnowszy singiel zdecydowanie odstaje do reszty. Utwór „Look What You Made Me Do” wpada w ucho i to jedyna pozytywna rzecz, jaką można o nim powiedzieć. Tekst kompletnie nie jest w stylu Taylor, bardziej przypomina twórczość Miley Cyrus, u której obecnie nie liczą się słowa czy przekaz, ważne jest to, by brzmiało. Trzeba przyznać, że chyba żaden z jej dotychczasowych teledysków nie był tak szeroko komentowany w mediach. Ciężko znaleźć osoby, które byłyby nim zachwycone. Po dawnej delikatności i subtelności nie ma śladu. W tym klipie widzimy pewną siebie, niezwykle egoistyczną i emanującą podłością kobietę. „Look What You Made Me Do” podobno jest utworem poświęconym ludziom, którzy zaszli za skórę Taylor, a tych w show-biznesie nie brakuje. To miała być swego rodzaju zemsta, moim zdaniem wyszło bardziej komicznie niż strasznie. Ewidentnie Taylor nie jest z tym do twarzy. Pozostaje nam mieć nadzieję, że nie są to późne objawy „wody sodowej”, która uderzyła jej do głowy, a faktycznie bardziej skupiła się na celu piosenki niż na jej przekazie i ogólnym wyglądzie.

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska