Muzyczne ewolucje: Ed Sheeran

17/09/2017

 

 

Zwykły chłopak z Calderdale stał się największą męską gwiazdą popu, po prostu, ot tak. Jego sława wręcz przeraża. Pojawił się nagle, od razu było wiadomo, że zajdzie daleko. Jednak nikt się nie spodziewał, że w tak szybkim tempie stanie u szczytu sławy.

Kariera Eda Sheerana zaczęła się już w 2005 roku. Wtedy nagrał swoje pierwsze piosenki, lecz jeszcze mało kto o nim słyszał. Śpiewał w okolicznych pubach i barach przed lokalną publicznością. Występował też na rodzinnych przyjęciach. Trzy lata później postanowił zrobić krok dalej, by pomóc swojej karierze się rozwijać. Przeniósł się z rodzinnego Hebden Bridge do Londynu. Tam nagrał trzy EP-ki (mini albumy muzyczne) pt. „The Orange Room”, „Ed Sheeran” i „Want Some?”. W 2009 roku zagrał 312 koncertów. Jest to niewyobrażalnie ogromna liczba występów, bijąca rekordy największych gwiazd. Ciężka praca jednak bardzo się opłaciła, zyskał nowych fanów, zaczynał być sławny, a ludzie, przed którymi występował, od razu pokochali jego muzykę. Rok później postanowił nie zwalniać tempa, nagrał kolejne trzy mini albumy „Loose Change”, „Songs I Wrote with Amy”, a także „Live at the Bedford”. Jego muzyka była lubiana i doceniana, jednak jeszcze wtedy nie wyszła poza tereny Wielkiej Brytanii. Sławę na szerszą skalę przyniósł mu dopiero 8 EP pt. No. 5 Collaborations Project, dzięki któremu już 3 miesiące po oficjalnej premierze podpisał kontrakt z wytwórnią płytową. W 2011 roku dzięki nowemu kontraktowi wydał swój pierwszy „poważny” singiel pt. The A Team” i niemalże od razu trafił na trzecie miejsce brytyjskiej listy przebojów. Pierwszy debiutancki album Eda Sheerana uzyskał status czterokrotnie platynowej płyty i sprzedał się w liczbie 1,2 miliona egzemplarzy a rok później dostał dwie nagrody Brit Awards w kategoriach „Najlepszy artysta” oraz „Najlepszy przełomowy wykonawca”. W 2013 roku twórcy filmu „Hobbit: Pustkowie Smauga” poprosili go, by stworzył dla nich singiel promujący film. Brytyjski wykonawca zgodził się bez postanowienia i tak powstał singiel „I see fire”, który do dziś jest jednym z jego najbardziej znanych utworów.

 

Od tego momentu Ed Sheeran co chwile dostawał nowe nagrody w coraz bardziej znaczących kategoriach, dużo koncertował, nagrywał kolejne płyty. Zdobył sławę i uznanie największych światowych muzyków. Stał się prawdziwą gwiazdą, którą wszyscy kojarzyli ze spokojnych, chwilami nawet romantycznych piosenek. Wizerunek piosenkarza współgrał z jego muzyką, spokojnymi, stonowanymi oraz stabilnymi rytmami. Jednak w pewnym momencie jego sława zaczęła słabnąć, ludziom troszkę znudziła się muzyką, jaką tworzył. Trzeba było podjąć stosowne działania i zastanowić się, w jakim kierunku pójść dalej z kolejną płytą. W grudniu 2013 roku Sheeran wydał oficjalne oświadczenie o przerwie w karierze, powiadomił swoich fanów, że na jakiś czas zniknie również z mediów społecznościowych. Zapewnił jednak, że nie zamierza rezygnować z muzyki i w tym czasie będzie pracował nad kolejną płytą. W styczniu 2017 roku pojawiły się dwa promujące nową płytę single „Castle on the Hill” oraz „Shape of You”. Były zupełnie inne niż dotychczasowa muzyka Brytyjczyka. Bardziej rytmiczne, wesołe, wpadające w ucho. Typowy pop, jednak na wyższym poziomie niż większość piosenek z tego gatunku. Wydaje się, że przerwa, jaką sobie zrobił, wyszła mu na dobre. Nowy album zyskał jeszcze lepsze rekomendacje niż poprzednie. Każda piosenka, jaką wydał w tym roku, staje się światowym hitem. Gdy wszyscy myśleli, że nie stworzy piosenki lepszej niż „Shape of You”, on nagle opublikował „Galway Girl” i ponownie zaskoczył swoich fanów. Wszyscy niecierpliwie wyczekują kolejnej płyty, a na koncerty przychodzą rzesze fanów.

 

On po prostu jest skazany na sukces. Piękny głos to nie wszystko, by zdobyć sławę.  Ed jest po prostu zwykłym człowiekiem, bardziej niż gwiazdę przypomina normalnego fana spod sceny. Zwyczajnie ubrany, skromny, uśmiechnięty i cieszący się życiem. Jest po prostu uroczy i szczery i właśnie tym urzekł miliony ludzi  na całym świecie. Tworzy przebój za przebojem. Nie tylko głos się liczy, ale też sens piosenki i jej słowa. Ed sam pisze teksty i układa linię muzyczną. Każda z jego nowych płyt jest lepsza od poprzedniej.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska