„Morderstwo w Orient Expressie” – zbrodnia przyjemna dla oka

 

Zwiastun mówi wszystko. Plejada gwiazd pod okien Kennetha Branagha bierze się za kolebkę kryminału – najgłośniejsze dzieło spod pióra Agathy Christie. Oczywiste jest to, że jeżeli ktoś czytał książkę, na pewno inaczej wyobrażał sobie niektórych bohaterów. Z całą pewnością należy tu podkreślić, że nie jest to ekranizacja, a adaptacja. To wyraźne rozróżnienie powinno być myślą przewodnią „Morderstwa w Orient Expressie”. A jeżeli ktoś go nie rozumie, nie powinien oglądać tego filmu.

Pierwsze rozczarowanie może wystąpić już na początku, gdy poznajemy głównego bohatera. Kenneth Branagh ni jak wizualnie nie zgrywa się z detektywem Poirotem. Od pewnego momentu zaczyna jednak przekonywać. Jeżeli ktoś w cynicznym Francuzie chciałby dojrzeć narcystycznego detektywa o angielskim humorze rodem z „Sherlocka”, zawiedzie się. Jednak nie chodziło o to, żeby kryminał Chrisite zrobić na wzór powieści detektywistycznej Conan Doyle’a. Nie ten klimat, nie ta powieść, nie ta historia i przede wszystkim – nie ten bohater.

 

Niektórzy mogą się czepiać, że plejada gwiazd, która została zaangażowana do filmu, psuje cały odbiór. Faktycznie, coś w tym jest, jednak tutaj trzeba wyłączyć myślenie. Albo chcemy zobaczyć ulubione gwiazdy na ekranie i dlatego ten film nam się spodoba, albo spróbujemy dojrzeć prawdziwy kunszt aktorki, który świadczy o wielkości tych nazwisk. Nawet postać Ratchetta, stworzona przez Johnny'ego Deppa, jest intrygująca. W końcu Johnny zrobił coś od nowa, a jego rola może trochę przypominać tę z „Wrogów publicznych”.

 

Każdy z aktorów dał z siebie wszystko. Każda z tych postaci ma ogromny potencjał, który na tyle, na ile mógł, został wykorzystany w filmie. Choć szkoda, że mistrzowskie portrety psychologiczne nie były aż tak rozbudowane, jak zrobiła to Christie w książce. Trzeba jednak zrozumieć, że wówczas film trwałby minimum trzy godziny i wtedy czepialibyśmy się, że jest o wiele za długi. Na tyle, na ile pozwala kino, historia została zrealizowana w stu procentach.

 Fotografia: materiały promocyjne

 

Najpiękniejsze, czego można doświadczyć w tym filmie, to zdjęcia. Jeżeli „Morderstwo w Orient Expressie” nie będzie nominowane do Oscarów w tej kategorii, śmiało mogę stwierdzić, że świat schodzi na psy, bo że Akademia zeszła, wiadomo już od dawna. Ten film naprawdę warto docenić, bo zachwyca. Jest prawdziwą ucztą estetyczną od początku do końca. Muzyka za to była jakaś taka przezroczysta, nie wzbudziła we mnie większych emocji.

 

Pojawiły się nieco przerysowane sceny, trochę może nawet naciągnięte. Twórcy niepotrzebnie chcieli wprowadzić do klimatycznego kryminału odrobinę hollywoodzkiej akcji. Nie ma jednak tego złego, a szacunek, z jakim odzwierciedlili powieść Christie, zasłużył na to, żeby nie czepiać się szczegółów. Choć „Morderstwo w Orient Expressie” Branagha nie jest arcydziełem, trzeba przyznać, że jest naprawdę udaną amerykańską adaptacją książki. Czuć w niej respekt do wielkiej literatury, szacunek aktorów, którzy pochylili się nad górnolotnym kryminałem, a przede wszystkim artyzm w czystej postaci, który wypływa z każdego zakamarka tego filmu – czy to zdjęcia, kostiumy, czy przejścia kamer.

 

Choć „Morderstwo w Orient Expressie” to prawdziwy samograj filmowy, a podczas czytania w głowie przeciętnego czytelnika rodzi się obraz idealnych bohaterów, można było obawiać się o hollywoodzką adaptację. Dziś już wiemy, że możemy spać spokojnie. A film warto zobaczyć, jeżeli mamy ochotę na prawdziwą sztukę z wyższych sfer, niczym teatr w wersji na dużym ekranie. Dla mnie to było takie przeżycie. Na tych, którzy nie czytali książki, z pewnością zrobi jeszcze większe wrażenie.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska