Legendy z Gór Stołowych. Jedyne takie miejsce w Polsce

 

 

Każde miejsce ma swoje legendy i tajemnice. Nie brakuje ich również w Górach Stołowych. Są tutaj skarby ukryte w ruinach zamku, wąż z pękiem kluczy czy tajemniczy labirynt, który dawniej służył Słowianom za miejsce kultu. Zjawi się też duch kobiety zabitej przez kochanka, rozgniewany Liczyrzep i czart sądzący, że tym razem zwycięży. Góry Stołowe mogą wiele o sobie opowiedzieć. Wystarczy nakłonić ucha i wsłuchać się w ich legendy.

Zamek Homole

Na zamku Homole mieszkał władca razem ze swoją piękną i młodą żoną. Wiedli spokojnie życie, aż do dnia, gdy z dalekich krain przybył przystojny rycerz. Został godnie przywitany w murach zamku. Nikt jednak nie spodziewał się, że zapała miłością do dziewczyny. Żona władcy też się w nim zakochała, ale nie chciała opuszczać z zamku z młodzieńcem mającym tylko zbroję i konia, więc ten został tam na dłużej.

 

Pewnego jesiennego dnia rycerz i władca powrócili zmęczeni z polowania. Od razu poszli do sali rycerskiej, gdzie obficie raczyli się miodem pitnym. W końcu starszy mężczyzna zapadł w głęboki sen. Wtem do sali wpadł jesienny wiatr, zdmuchnął ogień i strącił sztylet powieszony na ścianie. Blask księżyca, który właśnie wychylił się zza chmur, spoczął na ostrzu. W tej samej chwili znalazły się na jego rękojeści dwie dłonie kochanków. Jednak to kobieta wykonała wyrok, a jakiś czas później została żoną młodego rycerza.

 

Jednak nie żyli długo i szczęśliwie. Każdego dnia wyrzuty sumienia pukały do ich serc, a oni zagłuszali je, trwoniąc czas i zamkowe bogactwa. Mieli nadzieję, że to im pomoże zapomnieć o dokonanej zbrodni, ale ta wciąż o sobie przypominała. Do tego młodzieniec znudził się swoją żoną. Pragnął wyjechać z zamku, ale nie chciał zostawić bogactw. Dlatego pewnej nocy podkradł się do ukochanej i przebił jej serce tym samym sztyletem, który przeszył ciało starego władcy. Od tej pory rycerz stał się rozbójnikiem napadającym na kupców i uprowadzającym ich żony i córki. A całe swoje bogactwo przez lata gromadził na zamku.

 

Zobacz także: Babia Góra – legendy i opowieści

 

Gdy minęło sto lat od tych zabójstw, w lesie, w pobliżu dawno już zniszczonej siedziby rycerza-rozbójnika zjawił się biedny drwal. Udał się tam, by poszukać jedzenia dla swoich głodnych dzieci. Wtem zobaczył białą, piękną zjawę kobiety. Słodkim głosem prosiła go o litość i pomoc w zdjęciu wiążącego ją czaru, co było możliwe jedynie przez tydzień raz na sto lat. Powiedziała mu, że jeśli zechce ją odczarować, to pojawi się znów kolejnego dnia, ale pod postacią żmii trzymającej w pysku pęk kluczy. Nie miała jednak stanowić zagrożenia. Wystarczyłoby tylko, że drwal zabiłby węża i zabrał klucze, a uwolniłby kobietę. Mężczyzna zgodził się i przybył następnego dnia. Gdy tylko ujrzał pełznącą żmiję, przeraził się i uciekł, a kobieta była skazana na kolejne sto lat pokuty.

 

Powiadają, że po tym czasie zjawił się śmiałek, który zabił węża, a z jego ciała wyleciał śnieżnobiały gołąb – dusza kobiety. Mężczyzna dzięki kluczom dostał się do zamku. Jako że był biedakiem, zadziwił się widokiem bogactwa, jakie tam zastał. Część najcenniejszych klejnotów zabrał do swojej torby, a po resztę miał przyjść później. Ale klucz wypadł mu, przez co nigdy więcej nie trafił do podziemi pełnych bogactw.

 

  Źródło: pexels.com

 

Wyścig z diabłem

Diabeł ma to do siebie, że stara się wszędzie wcisnąć, by jak najbardziej namieszać. Tak było też w przypadku Zenkera, biednego i samotnego człowieka mieszkającego w Słupcu. Sąsiedzi mówili, że powodem nędzy mężczyzny była jego bezbożność.

 

Pewnego dnia, mając dosyć swojego losu, udał się na Wilczą Górę, gdzie wezwał diabła. Ten zjawił się i wysłuchał skarg Zenkera. Człowiek zamierzał sprzedać swoją duszę za tysiąc dukatów i pięć lat dostatniego życia. Czart zgodził się i dodał własny warunek. Po upływie pięciu lat miał przybyć, a wtedy mężczyzna otrzyma jeszcze godzinę, w czasie której miał przejść ze Słupca do kościoła w Wambierzycach. Jeśli by mu się nie udało, dusza zostałaby zabrana przez diabła. Potem czart zranił lewe ramię Zenkera, zamoczył we krwi gęsie pióro i podał je mężczyźnie, by ten podpisał cyrograf.

 

Kolejne lata upływały Zenkerowi dostatnio. Korzystał ze swojego życia i niczego mu nie brakowało. W końcu minęło pięć lat, więc zjawił się czart we własnej osobie. Zenker przeraził się, ugięły się pod nim kolana i wiedział, że nie zdoła przejść pomyślnie próby. Wtedy przypomniał sobie o rzeźbie Matki Bożej, która stała w kościele w Wambierzycach. Słynęła z łask, dlatego Zenker zaniósł do Niej swoją prośbę. Obiecał się poprawić i wystroić wnętrze świątyni za pieniądze, które mu zostały, jeśli podoła próbie. Wtem odzyskał siły i pędem rzucił się w kierunku świątyni. W ostatniej chwili wspiął się po schodach, a tam diabeł nie mógł już go dorwać. Jedynie podarł cyrograf i rzucił go pod nogi Zenkera, który od tej pory był pobożnym człowiekiem, dobrym dla ludzi i Kościoła.

 

Zobacz także: Łysa Góra – Sabat czarownic

 

  Źródło: pexels.com

 

Błędne Skały i Liczyrzepa

W miejscu dzisiejszych Błędnych Skał wznosiła się dawniej ogromna góra z litego piaskowca – stąd wzięła się jej nazwa Skalniak. Otaczano ją szacunkiem, a wielu się jej bało. To tutaj Słowianie przybywali raz w roku, by oddać cześć bogu Karkonoszowi i złożyć mu ofiarę z młodych koźląt. Był to duch gór, który od wieków panował nad tymi ziemiami i otaczał je swoją opieką. Ludzie przybywali tu nawet z odległych krain ze swoimi prośbami.

 

Pewnego dnia, gdy na kamiennym ołtarzu paliły się kadzidła z suszonymi ziołami, a guślarz przygotowywał koźlę do ofiary, zebrani zobaczyli w oddali stojącego w bezruchu nieznajomego, który przyglądał się ich modłom. Była to potężna postać z długą brodą ubrana w bogato zdobiony płaszcz ciągnący się po ziemi.

 

Kapłan zaprosił go do uczestnictwa w rytuale, ale Karkonosz – czy też Liczyrzepa, jak niektórzy go nazywali – nie chciał się przyłączyć. Wtedy został rozpoznany jako duch gór. Kapłan jednak nie upadł przed nim na kolana, lecz odezwał się do niego lekceważącym tonem.

 

– Nie myśl sobie, że to tobie oddajemy cześć. Nikt już nie wierzy w twoją moc. Prawda? – Powiódł wzrokiem po zebranych.

 

Ludzie nieśmiało mu przytaknęli, a kapłan coraz śmielej obrażał i naigrywał się z bóstwa. To rozgniewało Liczyrzepę. Nagle urósł na oczach zebranych, co skutecznie ich uciszyło. Na tym jednak się nie skończyło. W gniewie tupnął nogą, od czego aż zatrzęsła się góra, a drzewa pokłoniły się przed nim. Skały pękały, wznosiły się w niebo, a potem spadały na inne głazy. Skalniak powoli przestawał istnieć. Przerażeni ludzie zaczęli szukać w pośpiechu dla siebie schronienia. Wielu z nich wpadło w szczeliny skalne i tam zginęło. A niebo grzmiało i strzelało piorunami.

 

W końcu po wielu godzinach kurz i pył opadły, a przyroda się uspokoiła. Ludzie z lękiem opuszczali kryjówki, by ujrzeć, że nie ma już góry. Zamiast niej wznosił się dziwny labirynt. Ocaleni spędzili w nim wiele dni, zanim udało im się z niego wydostać i wrócić do swoich wiosek.

 

Latami unikano tego miejsca, dopóki wieść o tamtych wydarzeniach nie przycichła. Wtedy znalazło się kilku śmiałków, którzy poszli zbadać ten labirynt. Liczyli oni na legendarne skarby, o których opowiadali bajarze. Jednak zamiast nich znaleźli bielejące kości zwierząt i ludzi. W wędrówce towarzyszyło im jedynie wycie wilków.

 

 Źródło: pexels.com

 

Wiele wydarzeń miało miejsce w Górach Stołowych. Słowianie zanosili tam modły do Liczyrzepy, pewien człowiek przekonał się, że z diabłem nie ma żartów i dokonano tam okrutnych morderstw na władcach zamku. Jednak to nie wszystkie tajemnice skrywane przez Góry Stołowe. Jest ich znacznie więcej. Tylko czy znajdą się śmiałkowie gotowi je odkryć?

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska