Legenda o Skarbku, duchu z kopalni

 

Nie ma pewnie górnika, który nie słyszałby o duchu z kopalni. Niektórzy nawet powiadają, że widzieli go na własne oczy. Skarbek, bo tak go nazywają, ostrzega przed niebezpieczeństwem pod ziemią lub karze tych, którzy zaszli mu za skórę. W dawnych czasach bywało nawet tak, że zabierał ze sobą dusze zmarłych tragicznie górników. Sporo można opowiedzieć o tym duchu.

Kopalni w Polsce nie brak. Każda jest źródłem naturalnych surowców ziemi, które dzielni górnicy wydobywają przez całe dnie. Schodzą pod ziemię, odłupują kilofami węgiel, ładują go po brzegi do wagoników, a te wyjeżdżają na powierzchnię. Nie jest to łatwa praca, a do tego – niestety – zdarzają się wypadki. Ziemia może się osunąć i pogrzebać górników, odcinając ich do świata. Niektórzy wydostają się stamtąd żywi, inni zostają na zawsze.

Przed laty opowiadano o pewnym opiekuńczym duchu, który mieszkał w kopalniach. Jego zadaniem – sam je na siebie nałożył – było pomaganie lub karanie górników przychodzących do jego krainy. Wszystko zależało od sumienia danego człowieka. Niektórych ratował z opresji, a innych skazywał na zgubę. Nie musieli się obawiać spotkania ze Skarbkiem jedynie ci, których sumienie było czyste. I o tym opowiada pewna legenda.

 

Źródło: pexels.com

 

Dawno temu, gdy pojawiały się pierwsze kopalnie żył pewien górnik. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Codziennie o czasie stawiał się w pracy, wykonywał ją rzetelnie, a potem wracał do domu, do kochającej żony i dorastającego syna. Tak wglądało to przez lata, aż któregoś dnia zmarł tragicznie w drodze do kopalni. Jego rodzina pozostała bez jedynego żywiciela i miała od tej pory wieść ciężkie życie. Dlatego koledzy-górnicy udali się do sztygara z prośbą, by zatrudnił młodego syna zmarłego. Ten jednak przez długi czas nie chciał się zgodzić. Sądził, że chłopiec nie podoła trudom tej pracy. W końcu przystał na to pod naciskiem górników, ale postawił pewien warunek. Nie zamierzał traktować młodzieńca łagodniej niż pozostałych. Miał on pracować tak samo wytrwale jak inni górnicy. Dostał tydzień na to, by udowodnić swoją przydatność. Dopiero wtedy sztygar zamierzał zatrudnić go na stałe. I tak chłopiec został górnikiem, jak jego ojciec.

 

Już pierwsze godziny pracy były ciężkie. Zrozpaczony młodzieniec odrzucił od siebie kilof i już zamierzał pójść do sztygara, by zrezygnować z pracy. Wtedy jednak usłyszał za sobą obcy głos.

 

– Dokąd to, chłopcze?

 

Młodzieniec odwrócił się i ujrzał przed sobą starego górnika. Siedział na ziemi, chrupiąc kawałek chleba.

 

– Idę do sztygara, by zrezygnować z tej pracy. Nie mam już siły – odrzekł chłopiec.

 

– Ech, źle się do tego zabrałeś – mruknął staruszek, wstając. – Chodź, pokażę ci, jak trzymać kilof, a ty spróbuj mojego chleba.

 

Chłopiec chętnie przyjął pieczywo i od razu ugryzł dwa kęsy, po których poczuł, jak wracają mu siły. W tym czasie górnik pokazał mu, jak pracować, dzięki czemu młodzieńcowi szło o wiele lepiej. Załadował wydobyty węgiel do wagonika, ale gdy nadszedł moment na wypchnięcie go na powierzchnię, nie znalazł w sobie wystarczającej siły. Zwiesił smutno głowę, czując, że będzie musiał jednak dać za wygraną.

 

– Pomogę ci. – Staruszek zaraz zjawił się obok. – Będziesz jednak dzielił się ze mną swoją zapłatą.

 

– Tak, tak. – Chłopiec zaraz się uśmiechnął.

 

Aż do końca tygodnia obaj pracowali ramię w ramię. Stary górnik każdego dnia dzielił się chlebem z młodzieńcem, a gdy ten odpoczywał, sam brał do ręki kilof i pracował. Razem ładowali węgiel do wagonika i wypychali go z kopalni. Tak minął im cały tydzień próby.

 

Gdy nadszedł dzień wypłaty, zaskoczony sztygar wypłacił chłopcu całą kwotę i zaproponował lepsze warunki pracy, z czego ten był nad wyraz zadowolony. Tak bardzo, że omal zapomniał o swoim starym pomocniku. Zaraz zatem wrócił tam, gdzie ostatnio go widział, by podzielić się swoją pierwsza wypłatą. Znalazł staruszka siedzącego na ziemi i zajadającego swój chleb.

 

– Przyszedłem, by dać ci należną część wypłaty – rzekł chłopiec, już sięgając do sakiewki.

 

– Nie, nie – powiedział górnik. – Nie potrzebuję pieniędzy. Są twoje. Proszę cię tylko, byś nigdy nie zapomniał o uczciwości, chłopcze. Mam dla ciebie też pewien prezent. – Podał mu świeży bochenek swojego chleba. – Wystarczy jeden kęs, a zyskasz siłę potrzebną do pracy. Dzięki temu zdołasz utrzymać siebie i swoją matkę. Ale tylko jeśli wciąż będziesz uczciwy i zadośćuczynisz za każdy swój zły czyn. Jeśli nie, to opuszczą cię twoje siły, tak jak wielu innych górników, którzy nie słuchali moich przestróg. Teraz muszę już iść. Do zobaczenia, chłopcze. Nie wątpię, że jeszcze nieraz się spotkamy podczas pracy – zakończył, wstał i wszedł wprost w ścianę kopalni, zanikając z oczu zdumionego chłopca.

 

Wtedy młodzieniec przypomniał sobie o Skarbku, o którym słyszał wiele razy od ojca. Nigdy nie spodziewał się, że dane mu będzie kiedykolwiek spotkać tego ducha. Postanowił, że zachowa w sercu jego przestrogę i zawsze będzie uczciwy. Legenda mówi, że słowa dotrzymał, a swoim wnukom opowiadał o tym, jak przed laty pomógł mu duch z kopalni.

 

 Źródło: pexels.com

 

Skarbek pojawiał się też w historiach wielu innych górników, którym podobno dane było go spotkać w chwili niebezpieczeństwa. Trudno nam jednak orzec, jak wiele prawdy jest w tych opowieściach. Może naprawdę Ktoś czuwa nad bezpieczeństwem górników, którzy każdego dnia narażają swoje życie.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska