Cykl „Kwiat paproci” – recenzja

 

Bogowie, demony, szeptuchy, żercy… Tych i innych niespotykanych postaci nie znajdziemy nigdzie indziej. W maju do księgarni trafiła trzecia część cyklu Kwiat paproci”, a my już nie możemy doczekać się kolejnej części!

O autorce można powiedzieć wiele. Ma wszechstronne uzdolnienia, skończyła medycynę, ale poświęciła się pisarstwu. I w tej dziedzinie postanowiła nie zamykać się na jeden gatunek i tworzy w każdym istniejącym. A przynajmniej zaczęła. Na półce z książkami pod jej nazwiskiem znajdziemy powieść grozy, fantastykę, kryminał czy science fiction. Jej ostatni cykl – „Kwiat paproci” – to połączenie romansu, historii, fantastyki i odrobina grozy. Mieszanka wybuchowa?

[Uwaga! Recenzja może być spoilerem]

 

„… za żadne skarby nie zostanę szeptuchą. Prędzej umrę!”

Katarzyna Berenika Miszczuk stworzyła obraz Polski, a właściwie Królestwa Polskiego, w którym nadal rządzi król, a w 966 r. Mieszko I nie przyjął chrztu. Całkiem zabawnie jest czytać na jednej stronie o dobie Internetu, a na kolejnej o władcy, panującym nad ludem polskim. Do wioski pod Kielcami – Bielin – trafia młoda lekarka, która jedzie na praktyki do okolicznej szeptuchy. Szeptucha w dzisiejszych czasach to prawosławna uzdrowicielka, której praktyki są niezgodne z religią chrześcijańską. W książce leczy ziołami, naparami i innymi dziwnymi przedmiotami lub sposobami, jak pocieranie wymion krowy kamieniem księżycowym przez trzy dni, po czym zakopanie go na skrzyżowaniu, żeby krowa dawała mleko.

W „Szeptusze” poznajemy cały magiczny świat i jego bohaterów. Jest Mieszko, który na początku był tylko zwykłym uczniem żercy (kapłana). Potem okazuje się, że to najprawdziwszy Mieszko I – ten, który władał ludem Polan i wypił napar z kwiatu paproci, dzięki czemu stał się nieśmiertelny. Tego jeszcze w literaturze nie było, żeby dziewczyna zakochała się w pierwszym władcy Polski! Jeśli już o ich miłości mowa, to też musi być skomplikowana. On jest czarujący i zawsze przybywa jej na ratunek, ale trzyma dystans w najmniej oczekiwanych momentach. Niedługo potem okazuje się, że Mieszko chce ponownie wypić napar, by zaprzestać jego nieśmiertelności. Kwiat paproci kwitnie w Noc Kupały (nasza Noc Świętojańska) raz na 12 345 pełni, co daje około tysiąca lat. Na jego działanie liczą również dwaj bogowie – Weles i Świętowit, którym Gosia obiecała kwiat. A przecież kwitnie tylko jeden…

 

Ciężko znieść, gdy wszyscy umierają, a ty trwasz.

Noc Kupały coraz bliżej. W drugiej części poznajemy nieco historię szeptuchy Baby Jagi (nauczycielki Gosi) i żercy Mszczuja, którzy są sobie bliżsi, niż mogło się wydawać. Ich wspólna przeszłość wychodzi na jaw przed młodymi bohaterami. Poznajemy też nowe wątki historii Mieszka i Ote, która to przygotowała pierwszy napar dla Mieszka, a teraz powróciła pod postacią strzygi i czyha na życie nowej kochanki jej ukochanego. Oprócz tego, Gosia ma jeden, kluczowy problem – jak dotrzymać obietnicy danej Mieszkowi i nie ściągnąć tym samym na siebie gniewu bogów. Główna bohaterka z fajtłapowatej i wiecznie zlęknionej mieszczuchy staje się waleczną i silną kobietą. Nie tak od razu, oczywiście, ale już w drugiej części widać jej przemianę. To obcowanie z magicznymi potworami sprawiło, że jej hipochondria zeszła na drugi plan.

 

Tak, zdecydowanie baśń. Taka braci Grimm, bez cenzury, z wylewającymi się flakami i głowami toczącymi się po ociekających krwią schodach.

Wydawać by się mogło, że najgorsze Gosia ma za sobą. Przeżyła w jednym kawałku upiorną noc, lecz to tylko początek jej dalszych kłopotów. Mieszko przepada bez śladu. Chciał godnie pochować Ote, ale od paru tygodni nie daje znaku życia. W Bielinach natomiast pojawia się nowy żerca – Witosław Witka. Młoda szeptucha od razu budzi jego zainteresowanie i vice versa (chociaż Gosia oczywiście się do tego nie przyzna). Jednak to nie mogłyby być jedyne zmartwienia dziewczyny. W okolicy giną demony i boginki, a podejrzenia padają na Gosię. W końcu to ona zabiła wypierza, pośredniczyła w śmierci strzygi i ma prawo mieć uraz do istot nadprzyrodzonych. I jeszcze Swarożyc… Bóg ognia, który uratował ją w Noc Kupały, upomina się w końcu o swoją przysługę. A mogło być tak pięknie…

 

Nie chcę więcej zdradzać, żeby zachęcić was do przeczytania książek. Choć dwie pierwsze mają po 415 stron, a ostatnia 495, nie wiadomo kiedy kartki uciekają na lewą stronę. Przyznam się, że nigdy nie byłam fanką fantastyki i cykl wzięłam z czystej ciekawości, ale bez wielkiego przekonania. Jednak nie zawiodłam się! Wartka akcja, brak zbędnych, pobocznych wątków, wszystko jest ze sobą spójne i tworzy świetną całość. Nowo napisana historia Polski nie przytłacza całej opowieści, jest jedynie ciekawym dodatkiem, który spaja wszystkie wydarzenia.

 

Na przestrzeni trzech książek widać też jak warsztat pisarski autorki się polepszał. Stworzyła ciekawą, zabawną opowieść i barwne postaci, które zapadają w pamięć.

 

W przygotowaniu jest kolejna część cyklu – „Przesilenie” – której nie mogę się doczekać i na pewno przeczytam.

 

Dziękujemy Wydawnictwu W.A.B. za egzemplarze recenzenckie. :)

 

 

Korekta: Aleksandra Borkowskaa

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska