10 polskich kawałków, które warto pamiętać

W radiu wciąż lecą te same hity, wypełniając luki, których nie zapełniły muzyczne nowości. Są jednak piosenki, których już tam nie usłyszymy, bądź takie, które na naszego ulubionego artystę rzucą nieco inne światło. Oto lista 10 takich kawałków z Polski.

VOX – „Bananowy Song”

Zanim Rynkowski wszedł do baru i picie do błędów weszło mu w nawyk, śpiewał w zespole tak pozytywnym, że jest to niemal nie do pomyślenia, że ten melancholik… A jednak. „Bananowy Song” to przebój każdej domówki tamtych lat, który pozwala poznać autora utworu „Wypijmy za błędy” z zupełnie innej strony.

 

Andrzej Zaucha – „Byłaś serca biciem”

Muzyk R&B, samouk. Publiczność zdobył kawałkami z elementami jazz-rocka i popu. „Byłaś serca biciem” otrzymało wyróżnienie w Opolu '88, niedługo potem stając się najbardziej znaną piosenką artysty. Dziś jest to klasyka polskiej muzyki popularnej o dużym znaczeniu dla rozwoju gatunku.

 

2 plus 1 – „Gdy grali dla nas Rolling Stones”

Zwykle kojarzeni ze spokojnymi piosenkami granymi przy ognisku, w późniejszym okresie swojej działalności uciekają od tematyki folku i poezji, by grać muzykę popularną orbitującą wokół synth popu i różnych eksperymentów elektronicznych. „Gdy grali dla nas Rolling Stones” to jeden z mniej znanych przebojów grupy.

 

Marek Biliński – „Ucieczka z Tropiku”

Choć w radiu go nie usłyszymy, Marek Biliński był prekursorem polskiej muzyki elektronicznej. Znany z zespołów Heam i Bank, solową karierą także się wyróżnił. Jego „Ucieczka z Tropiku” to jeden z pierwszych klipów muzyki elektronicznej.

 

Czesław Niemen – „Terra Deflorata”

Jeśli „Dziwny jest ten świat” wydawał wam się największym osiągnięciem Czesława Niemena, to możecie się nieźle zdziwić. „Terra Deflorata” to winyl, który zabiera słuchaczy w podróż po umyśle muzyka, która okazuje się niełatwa. Ciekawe podejście do znanego szerszej publiczności artysty i jego skłonności do muzyki psychodelicznej.

 

Budka Suflera – „Za ostatni grosz”

Ten zespół kojarzymy głównie z Krzysztofem Cugowskim – wokalistą o charakterystycznym głosie, który przyniósł im sławę jednocześnie w wielu kręgach kulturowych (na przykład kawałek „Jest taki samotny dom” to rock progresywny z elementami symfonicznego). Starsze pokolenie pamięta jednak burzliwą przeszłość zespołu i częste zmiany wokalistów. Z Budką Suflera na przełomie lat 70. i 80. współpracował także Romuald Czystaw – człowiek nieznany wielu, lecz w odpowiednich kręgach ceniony za swój delikatny i charyzmatyczny głos. „Za ostatni grosz” to jeden z ważniejszych kawałków w jego karierze w zespole.

 

Obywatel G.C. – „Tak... Tak… To ja”

Republika się rozpada. Co robi Ciechowski? Nagrywa dalej jako Obywatel G.C. Skład tego zespołu zmieniał się z każdą płytą, lider dobierał najlepszych spośród polskich muzyków. Już po pierwszych dźwiękach można zauważyć spore podobieństwo do stylu Republiki – charakterystyczne, rytmiczne i ciężkie klawisze przylgnęły do nowego projektu Ciechowskiego.

 

Perfect – „Chce mi się z czegoś śmiać”

Choć w radiu wciąż słychać „Niepokonanych” czy „Kochaj mnie”, zespół Perfect ma także w zanadrzu kawałki znacząco odbiegające od mainstreamu. „Chce mi się z czegoś śmiać” to ostry, niepokorny rock z elementami muzyki progresywnej, choć wokal Markowskiego kieruje go w stronę punku. Zamieszczony na drugiej studyjnej płycie zespołu wydanej w roku '82 pokazuje przemianę, jaka nastąpiła w zespole na równi z kawałkami takimi jak „Idź precz” czy „A kysz – biała mysz”, pozostawiającymi w głowie lekki deliryczny dysonans.

 

Korba – „Pamiętam Amsterdam”

Połączenie klasycznego rocka i szybkich solówek jest dziś bardziej spotykane, choć wciąż istnieją zespoły, które to praktykują (na przykład Mr. Big). Już w latach 80. mieliśmy własną legendę rocka o ciekawym głosie, który swoimi tekstami opowiadał tragedie pokolenia PRL. Korba to zespół, który zabłysnął na krótko, wydając trzy albumy studyjne. Zawitali także w Opolu '87. „Pamiętam Amsterdam” to jedna z tych rockowych ballad, które dają prawdziwe ciary na karku.

 

Mech – „Piłem z diabłem bruderszaft”

Gdyby Ozzy urodził się Polakiem, mógłby tylko pozazdrościć, bo własne Black Sabbath już mamy. Mech to zespół, który zaczął od eksperymentów, by na późniejszym etapie działalności przerodzić się w klasyczny heavy metal. „Piłem z diabłem bruderszaft” to piosenka, która ukazała się w dwóch wersjach, pokazując zmiany, które zaszły w zespole. Poniżej nowa wersja piosenki.

 

Ta lista nie jest pełna. I nigdy nie będzie, bo podobnych kawałków jest mnóstwo. Czy znacie jakieś ukryte perełki polskiej muzyki? Dajcie znać w komentarzach.

 

 

Korekta: Aleksandra Borkowska

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska