Łukasz Kubot i Marcelo Melo najlepszym deblem na świecie!

17/07/2017

Polsko-brazylijski sen trwa! Ciężkie treningi, pot i łzy – wszystko to zostało zwieńczone sobotnim triumfem w Wimbledonie 2017.

Blisko pięciogodzinna wymiana serwisów, gra nerwów i wyrównana walka, która ostatecznie rozstrzygnęła się na korzyść Łukasza Kubota i Marcelo Melo. Tak w skrócie można opisać emocje sobotniego wieczoru, jakich dostarczył nam nasz tenisista z niezastąpionym zwycięzcą French Open 2015. Polsko-brazylijski duet rozstawiony z „czwórką” pokonał w pięciu setach Chorwata Mate Pavicia i Austriaka Olivera Maracha (16.) 5:7, 7:5, 7:6 (7-2), 3:6, 13:11, wygrywając tym samym wielkoszlemowy turniej.

 

Pięciosetowy horror ze szczęśliwym zakończeniem

 

Pierwsza partia była bardzo wyrównaną wymianą. Początkowo bez przełamań, a gdy wydawało się, że czeka nas tie-break, Polak i Brazylijczyk zostali przełamani przy stanie 5:5. Ta mała porażka nie wytrąciła Kubota i Melo ze stanu koncentracji: powrócili ze zdwojoną siłą już w kolejnych wymianach, wygrywając drugiego seta – w końcu zobaczyliśmy słynny return Polskiego tenisisty, a swój pokaz umiejętności zakończył rewelacyjnym lobem, zagranym po przekątnej boiska. Trzecia partia również należała do

urodzonego w Bolesławcu zawodnika i jedynki” w rankingu deblistów – Marach zaczął okazywać pierwsze oznaki zdenerwowania, co skutkowało dużo gorszym serwisem. Niestety, w czwartym secie siła polsko-brazylijskiego debela nieco osłabła, a swój koncert mógł zagrać 23-letni Pavić (najmłodszy z czterech finalistów Wimbledonu 2017), który znakomicie wbijał gwoździe” i po korcie poruszał się niezwykle szybko. Ta trudna wymiana gemów zakończyła się rezultatem 6:3 na korzyść debla Marach/Pavić.

 

Najważniejszym punktem spotkania był więc super tie-break, czyli piąty set, w którym nie ma siódmego gema. Co prawda, finaliści nie pobili światowego rekordu w najdłużej rozgrywanej partii piątego seta (68-70), ale ich triumf był zwieńczeniem aż 13 gemów. Zakończył się fatalną pomyłką jednego z deblistów – piłka wpadła w siatkę i tym samym pogrzebała szanse austriacko-chorwackiej pary na zwycięstwo w tegorocznym Wimbledonie.

 

Zatańczył jeszcze raz!

 

Łukasz Kubot znany jest ze swojego tańca zwycięstwa. Nie mogło być inaczej i tym razem  po ostatniej wymianie 13 gema, w piątym secie Polak z uśmiechem na ustach wytańczył kankana, po czym padł w objęcia Melo i wraz z Brazylijczykiem ucałował trawę na korcie. Nasz tenisista przyznał, że taniec dedykowany był jego mamie, której obiecał to przed meczem. Przy odbieraniu trofeum, Kubot uronił łzę szczęścia, a jego deblowy partner na znak triumfu uniósł wysoko w górę swoją nagrodę. Ten obrazek zostanie w pamięci nie tylko deblistów, ale również widzów na bardzo długie lata.

 

Droga do finału była trudna: aż trzy mecze rozstrzygał piąty set, zwany super tie-breakiem. Polak i Brazylijczyk zawsze jednak schodzili z trawy niepokonani. Finał tegorocznego turnieju wielkoszlemowego był dla sympatyków tenisa prawdziwą ucztą, obfitującą w ciekawe akcje, niesamowite returny i niespodziewane asy serwisowe, pojawiające się w najtrudniejszych momentach meczu. Opowieść o zwątpieniu, determinacji, chwilach słabości, momentach wzlotów i upadków, aż wreszcie o przyjaźni, która rodzi się na naszych oczach. Naszą siłą jest mentalność. Silna psychika  tak skwitował źródło sukcesu Marcelo Melo na konferencji pomeczowej. Lepszego podsumowania nie mogliśmy sobie wymarzyć.

 

 

korekta: Monika Mroczek

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska