„Ksiądz” – reklama czy protest film?

 

Od jakiegoś czasu w ShowMaxie dostępne jest najmłodsze dziecko Wojciecha Smarzowskiego. „Ksiądz” to 17 minut kina na wysokim poziomie. Tylko o co tak naprawdę w nim chodzi?

„Ksiądz” Wojciecha Smarzowskiego to prawdziwa gratka dla fanów reżysera. W polskim kinie nieczęsto możemy spotkać się z etiudą, która w dobrym wydaniu jest dziełem, z którego płynie czysty artyzm. Pod tym względem „Ksiądz” jest na pewno rewelacyjny. Doskonała gra aktorska, film trzymający w napięciu od początku do końca. Mroczny klimat, zdjęcia podobne do tych z „Pod Mocnym Aniołem”. A do tego „Biały miś” lecący w tle, przyprawiający widza o gęsią skórkę.

 

Problem pojawia się w przesłaniu. Przeciętny widz nie zrozumie tego filmu. Nie wystarczy siąść i obejrzeć go gołym okiem. Trzeba skupić się, trochę znać już kino Wojtka Smarzowskiego, a przede wszystkim zapoznać się z kontekstem sytuacji. Sam reżyser twierdzi, że film ma być rozliczeniem z pedofilią w kościele. Nie oszukujmy się jednak, do rozliczania czegokolwiek lub kogokolwiek jest mu bardzo daleko. I ktoś może zarzucić, że etiuda nie jest filmem dla przeciętnego widza. Biorąc jednak pod uwagę jej promocję na tak szeroką skalę – ta akurat jest skierowana do przeciętnego odbiorcy.

 

Głównym bohaterem etiudy jest ksiądz. Niektórym zapewne spodobają się luźne nawiązania do tematu pedofilii. Jeśli jednak mówimy o rozliczaniu, być może Smarzowski powinien pomyśleć o pełnometrażowej wersji „Księdza” i rozwinąć to, co jest tylko namiastką. Być może wtedy też nie pojawią się głosy, że film jest tylko promocją dla nowo powstałej w Polsce platformy filmowej.

 

W pamięć po obejrzeniu tej produkcji, tuż obok „Białego misia”, zapada doskonała gra Arkadiusza Jakubika, który od dawna jest twarzą filmów Smarzowskiego. To właśnie on stanowi o jakości tej etiudy. Warto też do plusów dodać otwarte zakończenie – możemy sobie dopowiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w motelu.

 

W ostatecznym rozliczeniu etiuda, która mogła być kolejnym wielkim dziełem Smarzowskiego, okazała się przeciętna. Być może nawet dałoby się uratować jej poziom, gdyby wcześniej reżyser nie zarysował jasno wyznaczonego celu – rozliczenia się z pedofilią w kościele. Dobrze, że nie zrobił tego wprost. Gorzej, że jednak zbyt na około. Wojciech Smarzowski jest idealną osobą do tego, żeby pójść o krok dalej. Mógłby rozwinąć temat i stworzyć film na miarę „Spotlight”, podniecając całą michnikowszczyznę, jednocześnie doprowadzając jej przeciwników do łez.

 

 

Korekta: Justyna.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska