„Kolory pawich piór” – Jojo Moyes [RECENZJA]

 

Niewielki sklep ze starymi rzeczami i dobrą kawą. Niewielkie miasteczko. Tak wiele ludzkich historii, tak wiele emocji. Czy ktoś, kogo los jest z góry przesądzony, może zaznać trochę szczęścia?

 

Mało komu trzeba przedstawiać postać Jojo Moyes. Po ogromnym sukcesie książki „Zanim się pojawiłeś” w świecie czytelniczym zna ją niemal każdy na całym świecie. Utalentowana Brytyjka szybko podbiła szczególnie kobiece serca, a na jej książki fani czekają z zapartym tchem. Na swoim koncie ma 15 pozycji, a 4 sierpnia skończy 50 lat. Wszyscy wielbiciele już czekają na zupełnie nową powieść, która w Polsce ukaże się w przyszłym roku, a tymczasem wracamy do najnowszego wydania „Kolorów pawich piór” z 2004 roku, trzeciej książki z dorobku Brytyjki.

 

Zobacz także: Jeśli naprawdę kochasz, kochaj odważnie – „Ostatni list od kochanka” Jojo Moyes [RECENZJA]

 

W Pawim Zakątku splotły się losy ludzi, którzy wciąż szukają swojego miejsca. Suzanna, 34-letnia mężatka, otworzyła swój sklep, który miał być dla niej ostoją i prostą wymówką, by nie zajść jeszcze w ciążę. Nie miała na niego konkretnego planu, dlatego zrobił się z niego trochę antykwariat, a trochę kawiarnia. Mimo to, ludzie lubili tam przychodzić i nawet było kilku stałych klientów. W sklepie pracowała też Jessie. Promyczek radości, dusza towarzystwa. Razem z Suzanną były jak dwie krople wody, ale doskonale się uzupełniały, przez co szybko zaprzyjaźniły. Był jeszcze Alejandro. Położnik w miejscowym szpitalu, emigrant z Argentyny. Z początku zamknięty i trochę wycofany, z czasem częsty bywalec Pawiego Zakątka i ulubieniec obu pań.

 

Rzecz dzieje się w Anglii, na początku XXI wieku. W powieści możemy przeczytać o ludzkich losach w małej mieścinie, o tym, jak przeszłość wywiera wpływ na całe życie i jak trudno sobie z nią poradzić.


Zobacz także: „Srebrna Zatoka” Jojo Moyes [RECENZJA]

 

Przeczytałam kilka książek Moyes. Większością byłam oczarowana, z paroma miałam większy problem, jednak zawsze była to lektura raczej pozytywna, a czas nad nią spędzony nie był zmarnowany. Zupełnie inaczej w przypadku tej książki. Historia sama w sobie może i wydaje się być ciekawa, ale tylko jeśli się ją dobrze przedstawi. Czytając, ma się tak często ochotę odłożyć książkę, że mam wątpliwości co do sensu czytania całości. Gdyby nie recenzja, pewnie po stu stronach dałabym sobie spokój, a co dopiero doczytała jeszcze 400. Jestem bardzo zawiedziona, bo Moyes bardzo lubię i do tej pory jej książki brałam za pewniaki, a tu przykra niespodzianka…

 

Akcja ciągnie się jak niezbyt smaczna guma. Bohaterowie wydają się wyraziści, spodziewałam się ciekawego portretu psychologicznego z różnych perspektyw, a tu po jakimś czasie znika ich wiarygodność. Główna bohaterka jest tak mdła, że czasami nie dało się wytrzymać jej rozterek. Dopiero pod sam koniec książki coś zaczyna się zmieniać, ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy warto męczyć się przez 3/4 książki, by parę ostatnich stron wciągnęło i wybroniło powieść. Ja bym po nią nie sięgnęła drugi raz.

 

Zobacz także: „Moje serce w dwóch światach” Jojo Moyes [RECENZJA]

 

Piszę to wszystko z ogromnym bólem serca, bo naprawdę spodziewałam się fajerwerków. Moyes to bardzo dobra pisarka, ale ta książka była wyjątkowo nieudana. Miejmy nadzieję, że kolejne recenzje jej książek będą pozytywne.

 

Dziękujemy wydawnictwu Między Słowami za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska