„Kiedy Ciebie nie ma” – Lisa Jewell [RECENZJA]

 Fotografia: Janina Kołodziej

 

Książka sensacyjna powinna wciągać. Od pierwszej do ostatniej strony trzymać w napięciu i niejednokrotnie mylić czytelnika i zmieniać jego myślenie nawet o 180 stopni. Czy taka właśnie jest książka brytyjskiej autorki Lisy Jewell, pt. „Kiedy Ciebie nie ma”? Przekonajmy się.

Jej kariera jako pisarki zaczęła się zupełnie przez przypadek. Swoją przyszłość na początku wiązała z modą. Któregoś razu jej znajomy w zamian za kolację poprosił ją o napisanie trzech rozdziałów książki. Wtedy to młoda Brytyjka przekonała się, że ma do tego smykałkę, a te trzy rozdziały wykorzystała w debiutanckiej książce „Impreza u Ralpha” (1999), która stała się bestsellerem. Dziś ma 50 lat i kilkanaście dobrych książek na swoim koncie.

 

„Kiedy Ciebie nie ma” to książka z gatunku thriller/sensacja/dreszczowiec. Gdy 10 lat temu zaginęła 15-letnia Emily, całe miasto zostało postawione na nogi, a zrozpaczeni rodzice poszukiwali ukochanej córki wszelkimi sposobami. Do tej pory nie wyjaśniono, dlaczego dziewczyna któregoś dnia wyszła z domu i nigdy nie wróciła. Brak jakichkolwiek dowodów nie ułatwia sprawy, a fakt włamania do mieszkania rodziców Emily tylko pogarsza sprawę. Czy Emily faktycznie uciekła? Wszystko na to wskazuje. Tylko dlaczego? Przecież nie było jej źle. Była wzorową uczennicą, miała idealnego chłopaka i barwne życie. Czekały na nią egzaminy, które pewnie zdałaby celująco, a potem cudowne wakacje i dalsze szczęśliwe życie. Ale nie doczekała tego, gdyż ktoś postanowił pokrzyżować jej plany.

 

W „Kiedy Ciebie nie ma” poznajemy głównie historię zrozpaczonej matki, która do tej pory nie potrafi poradzić sobie z utratą córki. Jesteśmy świadkami jej życia lat po zniknięciu córki, ale mamy też możliwość powrotu do tamtych zdarzeń, które na trwałe zmieniły życie wielu ludzi. Rodzice Emily rozstali się po mozolnych poszukiwaniach, dziś ich rodzina praktycznie nie istnieje. Laurel zaniedbała również stosunki z pozostałą dwójką dzieci i dotąd rozpamiętuje, analizuje i chwyta się każdego szczegółu jak tonący brzytwy. W tym czasie poznaje Floyda – tajemniczego nieznajomego, który zaczepia ją w kawiarni i zdaje się, że nie pojawia się w jej życiu przypadkowo. Sprawy nie ułatwia fakt, że mężczyzna ma 9-letnią córkę Poppy, która kropka w kropkę przypomina… córkę Laurel, Emily! Czy możliwe jest, że dziewczynki były tak do siebie podobne? I jaką rolę odgrywała w tym wszystkim Noelle – korepetytorka Emily, a zarazem matka Poppy?

 

Książka trzyma w napięciu, to fakt. Ale tylko przez pierwszą połowę. Później czytelnik, a przynajmniej ja, za szybko zaczyna składać fakty i łączyć wątki, przez co zabawa się kończy i tylko czeka się na finał, którego się spodziewamy. Mimo to polecam książkę na zimowe, chłodne wieczory, bo choć momentami człowiek nie dowierza, że takie rzeczy mogą się dziać i nikt tego nie zauważa, to jest ciekawy dalszych wydarzeń i rozwiązania sprawy.

 

Dziękujemy wydawnictwu Edipresse za egzemplarz recenzencki.

 

Zdjęcie główne: Janina Kołodziej.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska