Karkonosz, złośliwy duch z gór karkonoskich

 

Karkonosze, tak jak wiele innych miejsc, mają swoje legendy, tajemnice, które nie są znane każdemu. Wiele z nich opowiada o pewnym duchu, który przez wieki rzekomo zamieszkiwał te tereny i rządził według własnego prawa. To właśnie od niego wzięły nazwę góry Karkonosze. Jednak przed tym miało tam miejsce ciekawe wydarzenie.

Karkonosz, czy też Liczyrzepa, Duch Gór, Rzepiór, Rzepolicz przez lata wędrował różnymi ścieżkami. Stawał się sędzią, gdy na jego ziemiach miała miejsce niesprawiedliwość. Wodził za nos pyszałków i wymierzał kary tym, którzy ośmielili się go obrazić. Dla złoczyńców o wiele lepiej było wpaść w ręce ludzi niż jego. Jednak potrafił też okazać swoją dobroć i pomoc biednym dzieciom wzbudzającym jego współczucie czy mieszkańcom lasów i gór. Był kapryśny jak sama pogoda w Karkonoszach. Raz litościwy, kiedy indziej złośliwy.

 

Wiele opowieści powstało na temat ducha z Karkonoszy. Jedna z nich mówi o pięknej dziewczynie, a właściwie księżniczce świdnickiej, Dobrogniewie, która miała poślubić przystojnego księcia Mieszka. Tak wyglądały ich plany, ale niestety szczęście narzeczonych zostało nagle przerwane. Zacznijmy jednak od początku.

 

Przed wiekami, gdy konie były jeszcze jedynym środkiem transportu ludzi, a królowie mieszkali w ogromnych, warownych zamkach, żyła piękna księżniczka, córka księcia ze Świdnicy. Jej cera była biała jak mleko. Bursztynowe oczy chętnie oglądały świat, a wiśniowe, pełne usta wabiły młodzieńców, którzy niemal wyzywali się na pojedynki, by tylko zdobyć jej uznanie. Ona jednak była zakochana w księciu raciborskim, Mieszku. Przystojny młodzieniec prędko poprosił ją o rękę i tak zostali narzeczonymi, a niedługo miał odbyć się ich ślub. Z okazji zaręczyn wyprawiono ogromną ucztę, na którą przybyło wielu znakomitych gości z różnych krain, by radować się szczęściem młodym.

W tym czasie, w pobliskich górach Karkonosz siedział w swojej jaskini pełnej skarbów. Czuł się samotny i pragnął zaznać prawdziwej miłości. Gdy usłyszał o zaręczynach, przybył pod postacią wichru na zamek, by przekonać się, kto niedługo zostanie sobie poślubiony. Kiedy ujrzał księżniczkę Dobrogniewę, pragnął zabrać ją ze sobą. I tak też uczynił. Zanim ktokolwiek z gości zdążył zareagować, Karkonosz – wciąż pod postacią wiatru – porwał dziewczynę z zamku i zaniósł na swoje ziemie, by tam została razem z nim na zawsze.

 

 Źródło:pixabay.com

 

Księżniczka przez długi czas próbowała się uwolnić i uciec, ale za każdym razem Karkonosz niezrażony jej uporem sprowadzał ją z powrotem. W końcu zdawała się pogodzić się ze swoim losem i – jak na prawdziwą księżniczkę przystało – zaczęła wyszukiwać powodów do narzekania.

 

– Twój dwór jest ponury. Nie ma tu sług. Nikt o mnie tu nie dba – marudziła dzień za dniem.

 

W końcu Karkonosz postanowił temu zaradzić. Wybrał się na pole, gdzie zebrał cały kosz rzepy i przyniósł go dziewczynie, która nie była zadowolona z prezentu. Wtedy wyjaśnił jej, że może zamienić warzywa w dworzan, a ci odmienią jaskinię w pałac idealny dla księżniczki. Tak też się stało. Jaskinia nie była już ponura. Słudzy zajęli się wszystkim, wymietli ją, posprzątali, udekorowali a potem spełniali wszystkie kaprysy Dobrogniewy.

 

Ta jednak z każdym dniem coraz bardziej się nudziła i wciąż planowała, jak wrócić do domu i do swojego ukochanego. Gdy Karkonosz przyniósł kolejny kosz rzep, wpadła na świetny pomysł. Podczas następnej jego nieobecności wysłała list do swojego narzeczonego, a w rolę posłańców wcieliły się leśne zwierzęta. Tylko jednemu krukowi udało się wypełnić powierzone zadanie. Gdy młody księże przeczytał wiadomość, wsiadł na konia i pognał pod jaskinię, by odzyskać ukochaną. Wtedy jednak zjawił się Karkonosz i zagrodził mu przejście, zamierzając go zabić.

 

Dobrogniewa nie miała zamiaru się temu przyglądać. Zanim ci dwaj przystąpili do walki na śmierć i życie, przekazała im swoją wolę. Chciała, by spróbowali swoich sił w innym wyzwaniu. Mieszkowi wyznaczyła liczenie skarbów ukrytych w podziemiach, a Karkonoszowi – rzepy będącej na polu. Ten, który wykonałby swoje zadanie szybciej i bezbłędnie, wygrałby.

 

Obaj od razu wzięli się do pracy. Karkonosz, gdy miał już dojść do końca liczenia, chciał upewnić się, czy się nie pomylił. Zaczął więc liczyć jeszcze raz. I jeszcze raz, i jeszcze raz.

 

Dziewczyna wykorzystała jego nieuwagę i razem ze swoim narzeczonym umknęła z jaskini w stronę zamku, gdzie zaraz wzięli ślub, by uchronić się przed gniewem Ducha Gór.

 

Źródło:pixabay.com

 

Kiedy Karkonosz zorientował się, że został oszukany, rozgniewał się, a potem ze wstydu ukrył w swojej jaskini. A ludzie od tej pory zaczęli nazywać go Liczyrzepą – na pamiątkę tego wydarzenia.

 

Za to księżniczka i książę cieszyli się wieczną miłością i szczęściem.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska