Janusz L. Wiśniewski – „Nazwijmy to miłość” [RECENZJA]

 

Miłość. To o niej napisano większość piosenek na świecie. To jej oddaje się hołd w sztuce. Z jej powodu się wariuje, czy wręcz unosi w powietrzu. Ona napędza do działania bądź sieje spustoszenie w całym życiu. To jej Janusz L. Wiśniewski poświęcił książkę „Nazwijmy to miłość”.

Janusz L. Wiśniewski to prawdziwy człowiek renesansu. Większość bibliofilów, jeśli nie czyta na bieżąco jego książek, na pewno zna go z kultowej powieści „Samotność w sieci” z 2001 roku. Ukończył studia magisterskie z fizyki i ekonomii, jest doktorem informatyki i doktorem habilitowanym chemii. Wydał ok. 41 książek, w których zaczytują się kobiety w całej Polsce.

 

„Nazwijmy to miłość” jest zbiorem 29 esejów o różnych formach miłości. Małżeńskiej, rodzicielskiej, między rodzeństwem, tej romantycznej i niezwykle toksycznej, budującej i niszczącej. Autor napisał ją na podstawie rozmów z różnymi ludźmi, którzy zgodzili się opowiedzieć cząstkę swojej historii. Moją główną myślą, towarzyszącą mi przez całą książkę, było to, że jak często przez miłość identyfikujemy swoją osobę i jak często ona jest głównym wątkiem naszej historii. Bo przecież dla niej się zmieniamy, przeprowadzamy, jej tęsknie wyczekujemy i dla niej żyjemy. Wiśniewski doskonale pokazał różne ujęcia miłości, bo przecież dla każdego z nas jest czymś innym i jakby zapytać 10 losowych osób na ulicy, czym dla nich jest miłość, każdy powiedziałby co innego. 

 

Każda historia jest wyjątkowa, w wielu można znaleźć cząstkę swojej historii, dlatego tak dobrze się ją czyta. Lubię te momenty, kiedy czytam czyjąś wypowiedź i czuję, jakby pisano o mnie. Nie miałam tego uczucia zbyt często, ale zdarzało się. Choć wszyscy jesteśmy różni, to czasem jesteśmy aż nadto podobni. Poza tym książka budzi często skrajne emocje, od zrozumienia czy współczucia, po potępienie czy złość. Choć z niektórymi historiami możemy się utożsamić, tak niektórych możemy kompletnie nie rozumieć, a może i się nimi brzydzić? Jedno jest pewne – lektura nie pozostawia obojętnym.

 

Nie wszystkie są zapiskami z rozmów z ludźmi, niektóre eseje są czysto naukowym podejściem do tematu, co sprawia, że książka jest jeszcze ciekawsza. Są na tyle krótkie, że nie przytłaczają, nie jesteśmy bombardowani wiedzą w nieprzyswajalny sposób, tylko wręcz przeciwnie – autor subtelnie i ciekawie przedstawia fakty na podstawie badań i statystyk.

 

Z 29 esejów szczególnie podobały mi się 3: o kobiecie, której mąż wdał się w romans i tego przyczynach, oraz „Uważność” – o naukowym podejściu do miłości względem właśnie uważności oraz historia przyjaciółek i o tym, jak jedna została macochą drugiej. To było moje pierwsze „spotkanie” z Wiśniewskim, myślę, że nie ostatnie. Chętnie wróciłabym do jego poprzednich książek i ze wstydem muszę przyznać, że „Samotność w sieci” również jest przede mną. Jeśli któreś tytuły z bogatej biblioteczki autora polecasz szczególnie – daj mi znać.

 

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska