„Jak przechytrzyć nieboszczyka” – Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska [RECENZJA]

 

Dwa tygodnie. Dużo, mało? Na pewno wystarczająco, by przeżyć przygodę życia, po której nic nie będzie takie same. Szansę na to dostały bohaterki książki „Jak przechytrzyć nieboszczyka” Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej.

Przyjaciółki, współautorki, kobiety czynu. Choć znacznie się różnią, potrafią stworzyć dzieła, które bawią tysiące czytelników. Poznały się w pracy w wydawnictwie, gdzie obie oddane były redakcji czy korekcie cudzych tekstów. W końcu doszły do wniosku, że to nie dla nich, a bliższe ich sercom jest pisanie. I tak powstała ich debiutancka książka „Nie oddam szczęścia walkowerem”. Dziś, zaledwie trzy lata od debiutu, na półce z ich nazwiskami zobaczymy sześć książek. Ostatnią, „Jak przechytrzyć nieboszczyka”, miałam okazję przeczytać.

 

Dwie przyjaciółki. Obie po trzydziestce, obie niezależne i pozornie mają wszystko w życiu poukładane. Elwira jest wziętym psychologiem i couchem, uwielbia rozmawiać z ludźmi i analizować ich problemy. Po trudnym dzieciństwie odnalazła siebie i teraz konsekwentnie realizuje swoje plany. Lucyna jest nieco mniej zdeterminowana, miota się pomiędzy tym, co chce, a co powinna. Pracuje w dziale marketingu, ma na głowie kredyt i marzenie o znalezienie (w końcu) prawdziwej miłości. Choć kobiety są tak różnie, są dla siebie jak siostry i mają w sobie ogromne oparcie.

 

Po kolejnych niezbyt udanych wakacjach all-inclusive kobiety zachciały czegoś innego. Po co znowu udawać, że to wymarzony urlop, że zagranicą jest tak idealnie, a one świetnie się bawią, gdy tak naprawdę nic nie jest tak, jak planowały i za każdym razem musiały borykać się z uczuciem rozczarowania? Tym razem zdecydowały się na polskie morze. Wynajęły uroczy domek tylko dla nich dwóch prawie rok przed i z ekscytacją odliczały dni do urlopu, który tym razem miał być udany.

 

Wszystko zapowiadało się pięknie, choć domek nie wyglądał jak ten na zdjęciach. Ale kto by narzekał na takie szczegóły! Kobiety postanowiły nawet zrobić sobie detoks i wyłączyć telefony na cały urlop. To miał być całkowity odpoczynek dla ciała i przede wszystkim dla ducha. I pewnie by tak było, gdyby któregoś dnia Luśka nie znalazła w szopie… trupa! Od tego momentu wszystko się zmieniło i kobiety miały na głowie poważniejszy problem niż separacja od mediów społecznościowych i służbowego maila.

 

Niech Was to nie zwiedzie – to nie jest kryminał na miarę Agathy Christie. Mimo to, książka dostarcza wielu wrażeń i choć momentami jest trochę przewidywalna – świetnie się ją czyta. Jest idealna na leniwy urlop na plaży! Bardzo lubię, gdy w książkach wszystko jest wprost wyjaśniane, a nie trzeba się domyślać, szukać nie wiadomo czego między wierszami. Bohaterki są wyraziste, a ich rozterki są często spotykane wśród współczesnych dwudziesto-/ trzydziestolatek. Bardzo wyeksponowana jest tutaj przyjaźń bohaterek, co też mi bardzo imponuje. Pokazuje to, że jeszcze istnieje bezinteresowna przyjaźń między kobietami.

 

Jeśli szukasz lekkiej lektury, która nie jest wymagająca, ale dostarcza też wielu przemyśleń – dobrze trafiłeś. Na pewno nie pożałujesz lektury, a jedynie miło spędzisz nad nią swój czas, czasem się uśmiejesz, innym razem przerazisz. I o to chodzi! Książka ma przede wszystkim poruszać, a ta właśnie to robi.

 

Dziękujemy wydawnictwu Edipresse Książki za egzemplarz recenzencki.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska