Niespełnione „Gwiazdy” – opowieść o życiu Jana Banasia

 

Dwóch przyjaciół, dwóch napastników. Jedna dziewczyna, jedno miejsce w drużynie. Jedna kariera, jedno życie. Jana Banasia.

Wychowywali się we troje. Jan, Ginter, Marlena. Między chłopakami pojawiła się rywalizacja, zarówno o dziewczynę, jak i na boisku. A zaciekła konkurencja często niesie za sobą tragiczne skutki. Tak było i tym razem.

 

Po filmie widać, że wziął się za niego bardzo dobry reżyser. Jan Kidawa-Błoński znany jest z takich produkcji jak „Różyczka” czy „Skazany na bluesa”. Jest więc najlepszą osobą do opowiedzenia historii legendy Górnika Zabrze.

 

W postać Banasia wcielił się Mateusz Kościukiewicz. Aktor dobrze wypadł w tej roli, choć miał pecha, ponieważ Gintera zagrał Sebastian Fabijański. A ten od jakiegoś czasu jest na fali, doskonale sprawdza się w każdym wcieleniu i jest jednym z najlepiej rokujących aktorów młodego pokolenia. Na ich tle najgorzej wypadła Karolina Szczymczak wcielająca się w postać Marleny. Dziewczyna miała uwodzić i sprawić, żeby widz poczuł rywalizację między piłkarzami o miłość. Mimo ogromnych starań zarówno Kościukiewicza, jak i Fabijańskiego chemii nie było, a aktorka była po prostu przezroczysta.

 

„Gwiazdy” to oprócz głównych bohaterów zbiorowisko doskonałych aktorów i po prostu gwiazd. Magdalena Cielecka aktorsko jest na bardzo dojrzałym etapie. Jej rola matki Banasia jest idealna od początku do końca. Odtwórczyni tej roli dojrzewa i starzeje się wraz z bohaterką. U jej boku na ekranie pojawił się jeden z najlepszych obecnie polskich aktorów – Eryk Lubos. W filmie nie zabrakło takich osobowości jak: Paweł Deląg, Marian Dziędziel oraz Adam Woronowicz. Zaskakujące w produkcji było pojawienie się Grażyny Torbickiej, która zagrała swoją matkę – Krystynę Loskę, oraz dawno niewidzianego w mediach Witolda Paszta, wokalisty grupy VOX, który w „Gwiazdach” wcielił się w postać węgierskiego trenera.

 

Na plus dla filmu są zdjęcia i dbałość o szczegóły. Klimat powojennego Śląska, później PRL-u, pozwala widzom podróżować w czasie wraz z bohaterami. Chronologia została uporządkowana dzięki podpisom. Również muzyka była doskonale dobrana. Mi w pamięci pozostał utwór Dżemu „Sen o Victorii”, który stał się tłem dla przegranego bohatera. Bohatera, który stracił wszystko, przede wszystkim zwycięstwo. Film jest retrospekcją. Pierwszoosobowy narrator opowiada swoją historię, co niekiedy irytuje, ale nie zakłóca całości odbioru.

 

„Gwiazdy” to opowieść o wielkim talencie i jeszcze większych marzeniach. Historia człowieka, któremu w sukcesie przeszkodziły miłość i przyjaźń. O upadku niespełnionych gwiazd. Takie było życie Jana Banasia i twórcom udało się to pokazać na ekranie.

 

 

korekta: Monika Mroczek

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska