Five o’clock – 5 premierowych utworów muzycznych [RECENZJA]

20/05/2018

 

Żeby tradycji nie stało się zadość, żeby wnieść trochę świeżości i, wreszcie, żeby nie pisać za każdym razem o tych fantastycznych albumach, które w tym roku wychodzą a to z Polski, a to z ukochanej przez nas Ameryki, naskrobię dzisiaj o kilku premierowych utworach różnych wykonawców. Tym samym mam nadzieję, że zachęcę do bliższego przyjrzenia się poniższym zespołom, które niebawem wydadzą kolejne albumy w swojej dyskografii. Zacznijmy więc recenzję 5 wybranych utworów muzycznych.

1. Zeal and Ardor – „Gravedigger’s Chan”t i „Waste”

 

Wypuszczony pod koniec marca „Gravedigger’s Chant” zwiastował, że niebawem dostaniemy nową porcję muzyki od Manuela Gagneux, znanego jako Zeal and Ardor. Muzyk ten przebojem (choć nie wiem, czy to adekwatne stwierdzenie w tym kontekście) wdarł się na scenę eksperymentalnej muzyki blackmetalowej wydanym w marcu 2017 roku albumem „Devil is Fine”. Na zapowiadającym album „Stranger Fruit” utworze „Gravedigger’s Chant” mamy kontynuację obranego kierunku. Całość płynie swoim własnym rytmem, a zdecydowaną przewagę mają w tym utworze klawisze i charakterystyczny wokal Gagneux. Gdzieś w tle swoje partie subtelnie wykonują chórki, co podkreśla spuściznę rituals.

 

„Waste” to kolejny krótki utwór, który mieliśmy okazję poznać pod koniec kwietnia. Rozpoczyna się salwą szemrzących dźwięków, spod których przebija się najpierw wokal, a następnie perkusja wraz z gitarą. Zdecydowanie więcej tutaj nawiązania do black metalu choćby podczas ataku blastującej perkusji, której akompaniuje najpierw szatański, wycofany wokal, a do tego dochodzą tremolujące partie gitary. Jednak, by w tym przypadku tradycji stało się zadość, zaraz słyszymy kobiecy wokal w parze z Gagneux, co rodzi bardzo dobre wrażenie. Cały utwór opiera się na znanych już z „Devil is Fine” patentach i bardzo przypomina „In Ashes”. Gagneux znowu udało się stworzyć osobliwy klimat, na poły przerażający słuchacza i wabiący swoją drugą, przyjemniejszą stroną. To tak, jakby dwie sprzeczne części ścierały się ze sobą w tym utworze, lecz żadna nie mogła wybić się na plan pierwszy.

 

2. Marduk – „Werewolf”

 

Marduk utworem otwierającym nadchodzący album Victoria pokazuje, że po tylu latach grania black metalu można po prostu powrócić do korzeni gatunku, a wyjdzie z tego coś naprawdę dobrego. W „Werewolf” mamy ze trzy, cztery proste akordy i, przysłowiowe, darcie mordy. Króciutki, bo zaledwie 2-minutowy utwór to ukłon w kierunku końca lat 80., kiedy to rodził się black metal i jeszcze bardzo mocno podkreślał swoje wątłe metalowe korzenie, które oplatały New Wave of British Heavy Metal. Jeśli ktoś nie wyczuwa atmosfery Venom z czasu „Welcome to Hell”, to niech sobie posłucha i przypomni.

 

Zobacz także: Sunnata – Outlands [RECENZJA]

 

3. Deafheaven – „Honeycomb”

 

Deafheaven pochwalił się długo oczekiwanym utworem zwiastującym album „Ordinary Corrupt Human Love” (premiera 13 lipca). To swoisty mariaż blackgaze’u z rock and rollem wprost ze słonecznej Kalifornii. Numer można podzielić na trzy części. Pierwsza stanowi to, co Deafheaven umie robić najlepiej, czyli łojenie na całego bez zahamowania. Mniej więcej w połowie pojawia się już gdzieniegdzie kalifornijskie słońce, wychodzące zza blackmetalowych chmur. Mamy ciekawe i iście rockowe solo, które następnie gładko przechodzi w post-metalowe, swobodne i rozwlekłe granie. Końcówka zaś to część instrumentalna rodem z post-rocka, co znamy zresztą choćby z ostatniego krążka Amerykanów – „New Bermuda”.

 

4. Alice in Chains – „The One You Know”

 

Jeszcze nie znamy ani daty premiery ani tytułu nowej płyty Alicji, a już możemy posłuchać nowej muzyki! Brudny riff otwiera tę kompozycję, w której rolę głównego wokalisty przejmuje Jerry Cantrell, zaś William DuVall mu towarzyszy. Utwór jest dobry, chwytliwy, a pozorny nieporządek miesza się z łagodnością. Cantrell i spółka chcieli być może pokazać w premierowym utworze dwa oblicza – jedno z takim sludge’owym wizerunkiem, przypominające także po części ich wczesne albumy, i drugie – bardziej ułożone i nastawione na młodszych odbiorców, już tych z czasów „Black Gives Way to Blue” i „The Devil Put Dinosaurs Here”. Czekamy na więcej.

 

Zobacz także: Death – „Symbolic” [RECENZJA]

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska