„Dziewczyna z Brooklynu” podbiła światowy rynek książki

 

Na całym świecie sprzedano miliony egzemplarzy. Przetłumaczono ją na kilkanaście języków. „Dziewczyna z Brooklynu” jest jedną z najlepiej sprzedających się książek 2017 roku. Guillaume Musso już od szesnastu lat podbija serca czytelników z różnych krańców świata, zarówno miłośników thrillerów, jak i historii miłosnych.

W Musso, a właściwie jego twórczości, zakochałam się w liceum. Od tamtej pory wręcz połykałam jego książki, czekałam na kolejne premiery i czytałam wywiady. Guillaume Musso mistrzowsko robi „pranie mózgu” – czytelnik myśli, że wie, czego może się spodziewać, a tu bach! i wszystko się zmienia o 180 stopni. Niełatwo wyczuć zamiary autora, łatwo natomiast go szybko polubić. Po dwóch ostatnich książkach („Central Park”, „Ta chwila”) martwiłam się o kondycję autora. Przekombinowane historie, bezsensowne wątki i nijakie dialogi sprawiały, że moje „uczucie” do autora wygasało… Wtedy na rynku pojawiła się „Dziewczyna z Brooklynu”.

 

„Nic bardziej nas nie szarpie niż wspomnienie przegapionych okazji i zapach szczęścia, któremu pozwoliliśmy umknąć.”

 

Rzecz, jak zawsze u autora, dzieje się pół we Francji, pół w Stanach Zjednoczonych. Historia rozpoczyna się na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie para narzeczonych w kłótni się rozstaje. Anna wyjawiła Raphaëlowi swój sekret, który wprawia go w osłupienie. Przerażony ucieka, ale potem wraca, chcąc jakichkolwiek wyjaśnień. Ale Anny już nie ma… Mężczyzna jedzie do Paryża, jednak jego narzeczona zaginęła bez wieści. Zaczyna się walka z czasem i odkrywanie prawd, których lepiej było nie znać…

 

„W pewnym wieku człowiek nie boi się już niczego... z wyjątkiem wspomnień.”

 

Raphaël uznaje, że żeby odnaleźć ukochaną, musi poznać jej przeszłość. Z pomocą przyjaciela, byłego policjanta Marca, dociera do najmroczniejszych zakamarków przeszłości Anny. Okazuje się, że za jej zniknięciem stoi coś więcej niż tylko kłótnia narzeczeńska, a nawet przerażająca tajemnica, którą mu wyjawiła. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele przeszli nasi bliscy i jakie trudne sytuacje ukształtowały ich charakter.

 

„Prawda jest wspaniała w matematyce i chemii, ale nie w życiu.”

 

„Dziewczyna z Brooklynu” niemal bez przerwy trzyma w napięciu. Na każdej stronie można spodziewać się zwrotów akcji, odkrycia kolejnego puzzla z układanki, która i tak za chwilę okaże się być czymś innym. Na dodatek Musso tak świetnie zagłębia się w psychologię postaci, że nie tylko rozumiemy jej emocje, ale i szerzej patrzymy na jej postępowanie, dzięki czemu nie oceniamy zbyt pochopnie. „Dziewczyna z Brooklynu” wciąga, zaskakuje i nie pozostawia obojętnym, a czyta się ją jednym tchem. Tym razem Musso mnie nie zawiódł i liczę, że kolejne jego książki będą choć w połowie tak genialne jak ta.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska