„Dunkierka” – ewakuacja muzyką malowana

 

„Musimy bardzo uważać, aby nie przypisywać tej ewakuacji miana zwycięstwa. Wojen nie wygrywa się dzięki ewakuacjom. Lecz w tym ocaleniu było jednak zwycięstwo, które należy uznać. Zostało ono osiągnięte przez siły powietrzne (…)” – W. Churchill.

Najmłodsze dziecko Christophera Nolana opowiada historię chwalebną, choć chwały w niej nie znajdziemy. „Dunkierka” to film przedstawiający Operację Dynamo z czasów II wojny światowej. Operację, którą jedni nazywają ewakuacją, a inni ucieczką. W jej trakcie uratowano żołnierzy Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego oraz część wojsk francuskich i belgijskich, których w większości cywile przetransportowali z wybrzeży Morza Północnego do Wielkiej Brytanii.

 

„Dunkierka” jest przełomem w kinie wojennym. Nie mamy tu jednego bohatera, z którym się utożsamiamy, ani dialogów rozrywających na wskroś serce. Pierwsze skrzypce gra muzyka, która buduje napięcie i pobudza emocje widza. Ścieżka dźwiękowa stworzona została przez mistrza muzyki filmowej – Hansa Zimmera. Słowa pojawiają się od czasu do czasu, jakby w tle dla obrazów, niczym wystrzały karabinu maszynowego. Najważniejsze w filmie są kadry, które mają pokazać skalę tej ewakuacji. Setki statystów ustawionych na moście, pochmurne niebo oraz wzburzone morze od początku do końca malują tę historię.

 

W filmie Nolana brakuje jednak prawdziwej, brudnej wojny. „Dunkierka” jest pełna przestojów. Z jednej strony pozwala to widzowi wczuć się w historię i oczekiwać wraz z bohaterami na ratunek i powrót do domu. Z drugiej strony usypia, ostudza dotychczasowe napięcie, jakbyśmy pili popołudniową herbatkę i oglądali zdjęcia w książce od historii. I choć nie można od Nolana wymagać obrazków wyrwanych rodem z filmów Tarantino, „Dunkierce” brakuje wojennych realiów. Brakuje też „złego bohatera”, żołnierze Wehrmachtu pojawiają się bowiem jedynie w pierwszych minutach filmu. Przez to nie czujemy, że wojskowi zebrani na plaży w Dunkierce są osaczeni przez wroga.

 

Z filmu Nolana nie poznałam historii Operacji Dynamo. Nie wiem kiedy, ani ile trwała ewakuacja. Choć na początku filmu pojawiają się liczby, które mogą na to wskazywać, do tej pory nie rozumiem ich przekazu. „Dunkierka” jest opowieścią o decyzjach brytyjskiego rządu, polityce oraz brawurze brytyjskich cywili, którzy ryzykując własne życie, uratowali swoich żołnierzy. Pokazuje, że większą odwagą wykazali się ludzie, niż zebrana we Francji armia. Ukazuje też nieporozumienia pomiędzy Brytyjczykami i Francuzami, choć i tę historię można było nieco rozwinąć. Odniosłam wrażenie, że Nolan chciał zbyt dużo pokazać w jednej produkcji. Przez to pokazał o wiele za mało.

 

„Dunkierka” jest schematyczna. Pierwsze skrzypce gra czas. W tle znajdują się trzy przestrzenie: ląd, morze i powietrze. Wszystko to Nolan przeplata w rytm muzyki Zimmera. Nie ma ckliwej historii ani ogromnych idei, których w samej Operacji ciężko dostrzec. Nie ma też bohaterów, mimo wielkich nazwisk w obsadzie filmu, ani wojennych realiów. Podsumowując, w całej swojej przełomowości, jest to jeden ze słabszych filmów w wykonaniu Nolana. I jeden z tych, których nie trzeba oglądać na wielkim ekranie. A o samej historii Dunkierki warto poczytać, choćby w Internecie.  

 

 

Korekta: Aleksandra Borkowska 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska