„Kradzież to prawdziwa sztuka” – czyli recenzja nowego sezonu „Domu z Papieru”

 

Gang Profesora kazał na siebie długo czekać, ale powrócił ze zdwojoną siłą! Fani serialu ze zniecierpliwieniem wyczekiwali dalszych losów hiszpańskich rabusiów, czego nie można powiedzieć o serialowych władzach Hiszpanii. Te wciąż nie pozbierały się po spektakularnej porażce, jaką poniosły w konfrontacji z przebiegłym Profesorem i jego przyjaciółmi. Nowy sezon „Domu z papieru” powrócił i zadebiutował na Netflixie 19 lipca 2019 r.!

Dla wielu fanów serialu oznaczało to nic innego jak nieprzespaną noc, w czasie której obejrzeli kolejne przygody zuchwałych złodziejów z Hiszpanii. Ciekawość musiała zostać zaspokojona ośmioma odcinkami sezonu, bo właśnie tyle liczy najnowsza część serialu. Dla niektórych to zbyt mało, jak na tak skomplikowaną fabułę. Inni z kolei uważają, że im krótszy sezon, tym bardziej widać niedociągnięcia i nieścisłości fabularne, których w nowym sezonie niestety nie brakuje. Sam pomysł serialu oparty jest na stosunkowo mało realistycznym napadzie na niezwykle ważne, hiszpańskie instytucje. Najnowszy sezon obfituje w sytuacje, które zwyczajnie nie miały prawa się zdarzyć. Nawet w tak surrealistycznej konwencji!

 

 

Tego typu luki bledną jednak w zestawieniu z potężną dawką emocji, jaką dostarcza nam „Dom z papieru”. Ich siłą napędową są relacje, jakie wytworzyły się między bohaterami, ich charaktery i sposób, w jaki się do siebie odnoszą. Mimo iż są zwyczajnymi złodziejami, w dodatku recydywistami (!), widzowie pałają do nich sympatią i kibicują powodzeniu całej akcji. A ta jest nie błaha, bowiem tym razem Profesor realizuje plan napadu na Bank Hiszpanii, w którym ukryte są największe tajemnice rządu. Zasadniczą różnicą, która odróżnia sezon od dwóch poprzednich, jest fakt, iż plan napadu nie jest autorskim pomysłem Profesora. W jego głowie pojawia się wiele wątpliwości, a sam zamysł uchodzi się praktycznie niemożliwy do zrealizowania. Zostaje jednak wcielony w życie celem ratowania z opresji Rio (jednego z członków Gangu), który został porwany i jest nielegalnie przetrzymywany przez władze.

Zobacze także: https://www.dailyvibes.pl/single-post/seriale-z-dziecinstwa-ktore-wspominasz-z-sentymentem

 

Mimo wielu niedociągnięć, najnowszy sezon „Domu z papieru” broni się przede wszystkim wyrazistymi postaciami. Profesor, inspektor Murillo, Tokio czy Nairobi to osoby, które wzbudzają skrajne emocje, ale bez ich udziału serial pozbawiony byłby swego rodzaju lekkości. Niezwykle ważną postacią w poprzednich sezonach był Berlin – brat Profesora, który zginął podczas ucieczki z mennicy. Jego fani nie zostaną jednak rozczarowani, bowiem w nowym sezonie możemy oglądać powracającego w licznych retrospekcjach mężczyznę. Szereg znanych bohaterów uzupełniony został o nowe postaci, które w mniej lub bardziej udany sposób przyczyniają się do napadu. Niezależnie od tego, których bohaterów darzymy sympatią, a których nie tolerujemy, wszyscy w napięciu trzymamy kciuki za powodzenie całej akcji i kolejny udany skok Gangu Profesora. 

 

 

Nowy sezon znacząco różni się jednak od poprzednich. Przede wszystkim widać w nim inne tempo narracji, które jest nierówne i rozwija się bardzo wolno, aby dopiero w ostatnich odcinkach osiągnąć swoje apogeum. Sezon ten wydaje się również znacznie bardziej „nowoczesny” – rockowa muzyka, wątki homoseksualne czy religijne. Przez niektórych uważany może być za swego rodzaju manifest polityczny. Co więcej, trzecia seria obfituje w znacznie więcej absurdalnych wątków, które niezwykle często wprawiają widzów w konsternację. Ciężarna inspektor Alicia Sierra, bez skrupułów torturująca Rio, w niezwykle dobitny sposób kontrastuje z wizerunkiem kochającej matki, którą ma wkrótce zostać. Niespodziewane pojawienie się w banku znanego z poprzednich sezonów Arturito jest niemal tak bezsensowne, jak powrót Tokio w sezonie drugim. Samo wejście bohaterów do banku niezauważonymi wydaje się tu być kompletnie irracjonalne i niemożliwe. Te i wiele innych niedociągnięć są jednak serialowi wybaczone, bowiem „Dom z papieru” stał się jedną z najchętniej oglądanych i wyczekiwanych produkcji ostatnich miesięcy.

 

Nie można również przejść obojętnie obok promocji serialu, która moim zdaniem jest absolutnie genialna: outdoor w wielu dużych miastach, plakaty i bilbordy. Dla mieszkańców Krakowa pojawiła się dodatkowa atrakcja, maska Daliego, która stała się symbolem serialu i jaka została umieszczona w samym centrum miasta – na Rynku Głównym. Odpowiedni marketing serialu, znani i lubiani bohaterowie, dynamiczna muzyka oraz kryminalna fabuła sprawiły, że jest to serial obok którego nie wolno przejść obojętnie!

 

Na koniec – zakończenie serialu, które jest jednocześnie genialne i niemożliwe do zniesienia. Urwanie fabuły w tak kluczowym momencie sprawia, że widzowie będą ze zniecierpliwieniem oczekiwać kolejnego, czwartego już sezonu, który nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony. Tym samym, tak drastyczne zakończenie losów bohaterów jest dla widzów niemalże torturą, która twórcom serialu może nie zostać wybaczona. Uważam, że popełnili oni jednak znaczący błąd, rozdrabniając fabułę i nie decydując się od razu na produkcję zamkniętej fabularnie historii, tak jak uczynili to w przypadku poprzednich części. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet bez wspomnianej już promocji sezon broni się samodzielnie i to bardzo skutecznie. Już sam język produkcji jest dla wielu wystarczającym argumentem, zachęcającym do obejrzenia historii Profesora i jego przyjaciół.

 

Zobacz także: https://www.dailyvibes.pl/single-post/najlepsze-seriale-w-historii

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska