Jak spakować się na Pol'and'Rock Festival?

 

Za kilka dni zacznie się Pol’and’Rock Festival (na który chyba i tak wszyscy dalej mówią Woodstock). Starzy wyjadacze przeglądają właśnie swój sprzęt, a początkujący festiwalowicze martwią się, czy mają już wszystko, czy też powinni jak najszybciej biec do sklepu po kolejne gadżety. Zasada jest prosta: im mniej, tym lepiej. Ale o kilku rzeczach lepiej nie zapominać.

Podstawy: plecak, namiot i śpiwór

 

Plecak to absolutna konieczność. Ciągnięcie walizki przez piaszczyste pole i leśne ścieżki nie jest dobrą opcją – kółka niemal na pewno będą się blokować albo odpadną, a ręce zemdleją ze zmęczenia. Plecak o pojemności 45-60 litrów powinien zmieścić wszystko, co niezbędne. Podczas pakowania warto sprawdzić, czy mamy wystarczająco dużo siły, by zarzucić swój dobytek na plecy i nieść go kilka kilometrów.

 

Choć niektórzy śpią w hamakach lub pod gołym niebem, najlepiej jest zabrać namiot. Daje to ochronę przed komarami i rozbawionymi ludźmi. Dwuosobowy namiot to optymalne rozwiązanie – na większe trudno znaleźć miejsce wśród innych porozstawianych wcześniej. Jeśli chce się wraz z całą ekipą spać w namiocie na 10 osób, lepiej przybyć do Kostrzyna już w poniedziałek lub wtorek.

 

Karimata (piankowa lub dmuchana) oraz poduszka (dla oszczędności miejsca może być dmuchana lub zastąpiona bluzą) dadzą namiastkę komfortu podczas snu. A choć noce ostatnio nie są zimne, lekki śpiwór i tak warto zabrać. Ważne, żeby nie zajmował wiele miejsca – w razie czego zawsze można po prostu ubrać się do spania cieplej.

 

 

Ubrania

 

Woodstock to nie Open’er czy Coachella – raczej nikt nie nosi tu designerskich koturnów ani pełnego makijażu. Większość osób stawia na wygodę. Zwykle wystarczy zabrać shorty i długie spodnie, kilka T-shirtów, sandały, trampki lub adidasy, bieliznę i bluzę lub sweter.

 

Niezbędna jest nerka lub mały plecak noszony z przodu – chowa się do niego najcenniejsze rzeczy (telefon, pieniądze, dokumenty). Choć tak naprawdę cennych rzeczy zaleca się wcale nie brać – lepiej odnaleźć stary telefon i pojechać z nim, żeby nie martwić się jego potencjalną kradzieżą lub zniszczeniem.

 

Higiena

 

Legendy o tym, że woodstockowicze kąpią się w jedynie w błocie, są oczywiście nieprawdziwe. Natryski z zimną wodą są ogólnie dostępne i darmowe, a za drobną opłatą można wejść do zamykanej kabiny prysznicowej z ciepłą wodą. Wybierającym darmową kąpiel przyda się strój kąpielowy. Klapki, mydło i ręcznik (najlepiej szybkoschnący) to minimum, które trzeba zabrać.

 

O szczoteczce i paście chyba każdy pamięta… Ale żel antybakteryjny może wypaść z głowy, a warto go mieć. Nie wszędzie znajdzie się kran do umycia rąk – niestety przy punktach gastronomicznych często ich nie ma. Żel pomoże uniknąć biegania przez pół pola w poszukiwaniu wody i mydła.

 

Papier toaletowy. Towar cenny jak złoto. Zwłaszcza w nocy, gdy nie działają już sklepy – wtedy ludzie za kilka listków są nawet w stanie podarować piwo. Jeśli ktoś ma opory przez maszerowaniem z rolką pod pachą, papier można zastąpić chusteczkami higienicznymi, ale to się zwyczajnie nie opłaca.

 

 

Survival

 

Latarka – bez niej w nocy nie ma szans na zlokalizowanie namiotu. Najlepsza jest czołówka lub lampka z klipsem, którą można przyczepić do koszulki – takie gadżety pozwolą uniknąć… wdepnięcia w coś w toi toiu, a ręce będą wolne.

 

Szkoda tracić miejsca w plecaku na jedzenie – strefa gastronomiczna jest bardzo rozbudowana, a poza tym działa też polowy Lidl, w którym kupi się coś na śniadanie i kolację. Sklep jest przygotowany do warunków festiwalu, więc bez problemu można tam dostać też karimaty czy latarki.

 

Scyzoryk może się przydać, ale nie można go wnieść pod scenę, więc lepiej zostawić go w namiocie.

 

Sznurek, plastry i szara taśma pomogą w sytuacjach awaryjnych.

 

W tym roku organizatorzy zachęcają też do dbania o środowisko. Przygotowali więc worki na śmieci, ale warto zabrać swoje i posprzątać po sobie. A żeby zredukować ilość odpadów (która co roku liczona jest w tonach), można rozważyć zabranie własnego kubka (składany zmieści się nawet do kieszeni), pojemnika na jedzenie i sztućców.

 

Ochrona przed warunkami atmosferycznymi

 

Ulewa na polu oznacza błoto i chłód. Aby uchronić się przed wodą, warto mieć ze sobą płaszcz przeciwdeszczowy i gumiaki. Parasol będzie niewygodny, przyda się raczej dla ochrony przed mocnym słońcem.

 

Krem przeciwsłoneczny (mocny) zapobiegnie poparzeniom, o które na festiwalu nietrudno. Czapka lub chustka na głowę ochronią przed udarem. Jeśli jest gorąco, strażacy włączają „fontannę”, pod którą robi się wielkie błoto. Najbardziej spragnieni ochłody mogą tam poszaleć.

 

 

Choć istnieją osoby, które na festiwal nie zabierają praktycznie nic i świetnie sobie radzą, korzystając z ludzkiej życzliwości, większość uczestników woli polegać na własnym sprzęcie. Jest to rozsądne, zwłaszcza kiedy jedzie się pierwszy raz. Najważniejsze jednak jest to, by nie stresować się, że o czymś się zapomniało  zwykle wystarczy pójść do Lidla albo zapytać sąsiadów i brakujące rzeczy zdobędzie się bez problemu.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska