Dlaczego ja to kupiłam?!

 

Zdarzyło Ci się, że kupiłaś wspaniałe spodnie, które w sklepowej przymierzalni leżały idealnie, a w domu okazały się niewypałem? A może znów wyszłaś ze sklepu z nowym etui do telefonu, którego nie zamierzałaś kupić, ale wisiało przy kasie takie smutne, że nie mogłaś go zostawić? Sprawdź, jakich chwytów używają firmy, żeby wyłudzić od Ciebie pieniądze.

Marki, przede wszystkim sieciówki, mają swoje sprawdzone sposoby na podbicie rachunków klientów. Dzieje się tak w supermarketach, sklepach z ubraniami a także kawiarniach czy restauracjach. Ja sama nie raz dałam się nabrać na uśmiech sprzedawcy od ucha do ucha, który proponował mi ciasteczko do kawy (akurat miałam na nie ochotę!), czy pastę do zębów leżącą przy kasie na promocji (przecież się przyda, to nic, że ta pasta po promocji i tak jest droższa od tej, którą kupuję na co dzień). I tak toczy się koło, zakupowy dzień za dniem, a my zostawiamy kolejną złotóweczkę w danym sklepie…

 

Sale tu, sale tam

 

Wchodzę do galerii i z każdej strony ukazują mi się olbrzymie napisy „sale”, „wyprzedaż”, „-70%”… Kiedy już skuszę się na zajrzenie do takiego sklepu okazuje się, że wyprzedaż dotyczy tylko jednego wieszaka przy zakupie trzeciej sztuki. Wychodzi na to, że z tego co zostało nawet jednej bluzki bym na siebie nie założyła, bo ich stan jest gorszy niż z second handu. Ale za to ta spódnica za 200 złotych z nowej kolekcji jest taka piękna… Muszę ją mieć! Sieciówka już zaciera ręce, bo chwyt się udał. Kiedy naprawdę warto korzystać z promocji? Mniej więcej cztery razy w roku, kiedy jest końcówka kolekcji. Wówczas w sklepach pojawiają się nowe ubrania a stare są przeceniane. Największe wyprzedaże na ogół pojawiają się tuż po Nowym Roku oraz jesienią po sezonie letnim. Wiele osób wykorzystuje te okazje, żeby zaopatrzyć się w zimowe kurtki na przyszły rok lub kostiumy kąpielowe.

 

 

Trzeci produkt gratis

 

Tego typu promocje są po prostu genialne. Bo przecież jak kupimy dwie książki, to trzecią (oczywiście najtańszą) będziemy mieć całkiem za darmo! Gorzej jak w tym miesiącu miałeś odłożoną kasę tylko na jedną książkę, a tu z półki uśmiecha się do Ciebie kolejna część Twojej ulubionej sagi, no i jak tu nie wykorzystać takiej okazji? Ostatecznie wydajesz w sklepie dwa razy tyle, niż planowałeś… I nawet jeżeli wychodzisz z niego z trzema książkami, to Ty jesteś na przegranej pozycji… Firma zarobiła na Tobie dwa razy tyle niż normalnie, a Ty musisz przez najbliższy tydzień jeść chleb z dżemem na śniadanie, obiad i kolację… Podobnie jest z gratisami-niespodziankami. Jeżeli kupisz nasz produkt (który jest droższy dwa razy od tego drugiego a wcale nie lepszy) dostaniesz prezent! Okazuje się, że prezent to mała saszetka proszku do prania, która wystarczy na jedno pranie i po prostu jest Ci zbędna do życia. Koszt produkcji tego „proszeczku” natomiast zwróci się firmie z dziesięciokrotnością dzięki zakupowi produktu z niespodzianką.

 

Muzyka

 

Ten moment, kiedy po wypłacie jak na skrzydłach wbiegasz do ulubionego butiku, słyszysz dudniącą muzykę, która zagłusza Twoje racjonalne myślenie i zaczynasz polować. Miałam kupić tylko spodnie, ale przymierzę to i to i to… Basy sprawiają, że czujesz się jak modelka na wybiegu. A jak już przymierzyłam to kupię jeszcze tę bluzeczkę, bo idealnie komponuje się z nowymi spodniami. Znasz to? Muzyka doskonale sprawdza się w kawiarniach. Siadasz w wygodnym fotelu, zamykasz na chwilę oczy, muzyka relaksuje do tego stopnia, że zatracasz się w smaku zamówionej kawy i nagle masz ochotę na ciasteczko. I jak tu go nie kupić w tak miłej atmosferze? Przecież od jednego nie utyję!

 

Wystrój i ułożenie

 

To jest to, co tygryski lubią najbardziej. W ekskluzywnych sklepach panuje ład i porządek cieszący oko. Wiadomo jednak, że tego typu firmy nastawione są na elitarność a nie sprzedaż. Sieciówki natomiast zorganizowane są w formie bazaru. Wielkie kosze z produktami przy kasach mają sprawiać wrażenie, że produkty, które się w nich znajdują są tanie i warto po nie sięgnąć. Z przodu nowa kolekcja, bo jak przechodzisz obok, zobaczysz najdroższą spódnicę, która skłoni Cię do wejścia do sklepu, przymierzenia akurat jej i zakupu. Rzeczy praktyczne na końcu, dzięki temu przychodzisz po jedną rzecz, a po drodze zgarniesz kilka innych wartych przymierzenia. I tak trafiasz do przymierzalni, w której swoje robią lustra i światła. Przyjemnie poczuć się jak bogini. Gorzej po zakupie, kiedy trafiasz do domu i zaczynasz odkrywać kolejną fałdkę na ubraniu i inne mankamenty… Przez moment skupmy się jeszcze na ułożeniu produktów. Z ubraniami już wiemy jak jest. Przyjrzyjmy się kawiarniom. Od progu witają nas mili sprzedający, którzy chcą, żebyśmy poczuli się u nich jak w domu. Każdego klienta traktują jak wyjątkowego gościa. Żeby jednak zamówić upragnioną kawę musisz przejść drogę przez mękę. Kolejka zawsze przechodzi obok witryny z kanapkami i ciastami, które cieszą Twoje oko. Oczywiście dużo daje po raz kolejny oświetlenie. Ciepłe światło podkreśla kolory ciast, na których widok cieknie ślinka. Przy kasie sprzedawca cały czas z tym samym uśmiechem proponuje większą kawę, bo jest tylko o złotówkę droższa, a do tego idealnie pasujące ciasteczko, które już i tak miałaś zamówić, bo tak ładnie wyglądało. Zamiast 10 złotych płacimy 30. Jak to się stało?! Podobnie jest w supermarketach. Przy kasach batoniki, gumy do żucia – małe produkty, po które najłatwiej jest sięgnąć, żeby podwyższyć rachunek. Zwłaszcza, że brakuje Ci złotówki do naklejki, a jak już ich uzbierasz dziesięć, to dostaniesz książkę, oczywiście jak dopłacisz do niej kolejne dziesięć złotych! Ależ się kręci!

 

 

Zapach

 

Na koniec zostawiłam to, co budzi mieszane uczucia. Lubię ładne zapachy, więc mnie kojarzą się one pozytywnie. Kiedy idę jednak z chłopakiem na zakupy, on za każdym razem marudzi, że mdli go od zapachu, który jest rozpylony w powietrzu. W jednych sklepach jest go więcej, w innych mniej. Są jednak na tyle specyficzne, że niektóre marki śmiało mogłabym już rozpoznać po samym zapachu. I faktycznie na dłuższą metę są one uciążliwe, aż współczuję osobom, które muszą tam pracować po osiem godzin dziennie. Dawniej problemem była tylko uciążliwa muzyka, obecnie dochodzi do tego silny zapach. Sama nie potrafię odkryć, jaki jest tego cel. Najprawdopodobniej chodzi o to, że przechodzisz koło ładnie pachnącego sklepu i właśnie zapach ma Cię skłonić do zajrzenia. Na ile to działa – ciężko powiedzieć.

 

Zrób test. Jak będziesz buszować po sklepach sprawdź wszystkie te elementy i wypróbuj czy Ty lub Twoi znajomi jesteście na nie podatni. Może Twoją uwagę zwróciło coś, o czym nie napisałam? Daj nam znać. Wspólnymi siłami może nie damy się nabrać na te wszystkie marketingowe sztuczki.

      

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska