„Chłopak, którego nie było” – Elżbieta Rodzeń [RECENZJA]

 

Kto z Was miał kiedyś wyimaginowanego przyjaciela? Samotne dzieci często mają taką osobę, która towarzyszy jej wszędzie, ale jest tylko wytworem ich wyobraźni. Ale co, jeśli widzi go naprawdę? Z podobnym „problemem” zmagała się bohaterka najnowszej książki Elżbiety Rodzeń „Chłopak, którego nie było”.

 

Elżbieta Rodzeń – z zawodu pedagog terapeuta. Na co dzień pracuje w poradni psychologiczno-terapeutycznej, a swój wolny czas poświęciła pisaniu. Na swoim koncie ma już sześć książek (z czego jedna była antologią z innymi polskimi autorkami), a siódma niedługo doczeka się premiery.

 

Główną bohaterką książki „Chłopak, którego nie było” jest Martyna – dwudziestokilkuletnia pracownica nadmorskiego domku letniskowego. Kobieta jest na utrzymaniu rodziców i pomaga im w rodzinnym interesie. Uważana za chorą psychicznie, zamknęła się w swoim świecie i machinalnie wykonuje swoje obowiązki, by odpracować rodzicom za wieloletnią opiekę. Największą atrakcją dla kobiety są spotkania z przyjaciółką, Adą, która jako jedyna widzi w niej coś więcej niż sprzątaczkę i pomoc domową. Tylko Ada wierzy też, że Martynie uda się wyrwać z domu i żyć normalnie.

 

Pewnego dnia również Martyna zaczęła tak myśleć. W okolicach pensjonatu pojawia się dwóch tajemniczych mężczyzn. Pierwszym z nich jest Thomas. Martyna miała okazję już go poznać - to wiceprezes zarządu sieci hoteli, które swoje siedziby ma na całym świecie. Mężczyzna szczerze zainteresował się posiadłością rodziców Martyny i chciałby ją kupić. Drugi z nich stał daleko, ale już z daleka Martyna go poznała. Kuba?

 

Wiele, wiele lat temu Martyna miała mały wypadek podczas zabawy. Trafiła do szpitala i od tamtej pory zaczął ukazywać jej się chłopiec imieniem Kuba. Był on starszy o dwa lata i nikt, oprócz Martyny go nie widział. Mogła z nim rozmawiać, lecz nie można było go dotknąć. Dzieci próbowały zrobić co się da, by ktokolwiek z nich również ujrzał chłopca, ale ich starania spełzały na niczym. U Martyny stwierdzono schizofrenię. Leczyła się psychiatrycznie, chodziła do psychologa. Nikt nie wierzył, że Kuba faktycznie istnieje, a jej się nic nie zdaje. Oboje przeżyli ze sobą kilkanaście lat, gdy Kuba nagle zniknął. A kilka kolejnych lat później Martyna zobaczyła go w postaci Jamesa.

 

Czy to ten sam Kuba, z którym praktycznie się wychowała i którego jedynego naprawdę kochała? Czy może to przypadkowa zbieżność? A może spotkali się już wcześniej? Tego Wam nie zdradzę. Możecie być jednak pewni, że emocji nie zabraknie, zaskakujących zwrotów akcji również. Książkę czyta się niemal jednym tchem, bo tak bardzo wchodzimy w świat Martyny, że zapominamy o własnym. Staramy się zrozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się kilkanaście lat temu, jak to się stało, że James tak łudząco przypomina Kubę?

 

Książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Co prawda nieco bezbarwna na początku postać Martyny irytuje, ale uwierzcie, że to się zmieni i warto przez to przebrnąć. Ponadto fabuła jest tak zaskakująca, że pewne mankamenty, zbędne opisy czy wątki można pominąć i wyjąć z tego całą esencję. A morał tej historii jest prosty – los każdego z nas może odmienić się w najmniej oczekiwanym momencie. I jeszcze jeden, z okładki – jeśli naprawdę kochasz, przeznaczenie zawsze znajdzie drogę.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska