„Botoks” – gwóźdź do trumny Vegi

 

Patryk Vega to dobry reżyser. Swoje umiejętności pokazał już w starym „Pitbullu” oraz w „Służbach Specjalnych”. Od jakiegoś czasu pokazuje jednak, jak nie robić filmów.

„Botoks” to film rozprawiający się ze służbą zdrowia i mafią farmaceutyczną… miał być. Sceny, których jesteśmy świadkami w filmie, to zlepek historii opartych na faktach, ale ni jak pasujących do siebie. Ich nagromadzenie w filmie, ukazane w scenach pisanych na kolanie, dało efekt tragikomiczny.

 

Zwiastun pokazał nam, że „Botoks” będzie filmem, w którym reżyser rozprawi się przede wszystkim z medycyną estetyczną, zważywszy też na to, że w głównych rolach obsadził cztery piękne aktorki. I nie wiem, czy to było zabiegiem świadomym (obstawiam, że nie), ale Vega w żaden sposób tego nie zrobił – zastanawiam się, dlaczego film nosi taką nazwę. Zamiast „Botoksu” powinno być jakieś: „Aborcji mówimy stanowcze NIE”, „Lekarski kogel-mogel” lub „Szpitalna masakra piłą mechaniczną”.

 

 

 

Co do aktorów, sprawa ma się tak jak w ostatniej części „Pitbulla”. Jest to kolejny przykład na to, że scenariusz nie był dopracowany. Po co było pisać, że przedstawiamy historię Pani X, skoro za chwilę, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, losy każdej z bohaterek mieszają się? Po co było obsadzać Dygant (de facto jedna z lepszych aktorek w filmie) w roli lekarki, skoro ten wątek w żaden sposób nie jest pociągnięty? Dlaczego nie można było od razu z Żukowskiej zrobić chirurga plastycznego? Może wtedy byłoby więcej botoksu w „Botoksie”. Ok, rozumiem, że zamysł artystyczny.

 

Nie rozumiem jednak, jak można było tak zniszczyć talent Fabijańskiego, który był rewelacyjnym Cukrem w „Niebezpiecznych Kobietach” (tam za to została stłamszona postać „Majami”)? Jego rola w „Botoksie” to jakiś dramat – wciśnięta totalnie na siłę, nie pasująca do niczego w tym filmie. Tak jakby zrobiona tylko po to, żeby wcisnąć jeszcze jednego znanego aktora. Choć z drugiej strony, dzięki niemu chociaż można było się pośmiać. I dzięki Stramowskiemu, który  abstrahując od jego gry aktorskiej  tym razem zagrał naprawdę zabawną postać. Ci dwaj panowie przyćmili ulubionego „gwiazdora” Vegi, Tomka Oświecińskiego, który już nawet nie miał śmiesznych tekstów. Nie wiem, jak można było człowieka, który aktorem nie jest, zestawić w jednych scenach z przezroczystą Olgą Bołądź. Nie szło im to, choć próbowali na wszystkie sposoby. Trzeba docenić za to Katarzynę Warnke – nie spodziewałam się, że potrafi tak wiarygodnie zagrać i jednocześnie uratować film.

 

 

 

Ten film to kilka mocnych scen, ale takich naprawdę mocnych, na których podobno ludzie mdleją, choć ja nikogo takiego w kinie nie spotkałam i sama też nie miałam momentów słabości, choć do twardych widzów nie należę. Mówią, że to miał być taki trochę Tarantino, że taka była konwencja. Moim zdaniem guzik z pętelką a nie konwencja. Jedyną konwencją Vegi jest: zróbmy jeszcze mocniej niż poprzednio. I jeszcze obrzydliwiej. Przepraszam – bardziej naturalistycznie.

 

Ja naprawdę nie chcę się czepiać, bo szanuję Vegę za kilka filmów, ale nie mogę się nie czepić. „Botoks” to nie botoks, a już na pewno nie rozliczenie. To takie wejście trochę na odcisk, ale nie za mocno, żeby nie bolało. Uderzył trochę tu, trochę tam, ale i tak nie powiedział niczego odkrywczego. „Botoks” to masa niedociągnięć. Kobieta po urodzeniu dziecka, zapewne karmiąca, niosąca w promującej scenie szampana, a potem go pijąca. Jedna operacja plastyczna, ale jak już zrobiona to z pompą – od stóp do głów, w końcu to „Botoks” – a aktorka się zachowywała jakby jej palca wybili. I wiele innych dziwactw i sztuczności. No, ale w końcu to „Botoks”.

 

Mogłabym się zastanawiać po co, dlaczego… Ale to od dawna już nie jest zagadką. Film zrobiony był dla kasy, podobnie jak ostatnia część „Pitbulla”. Nie dla ludzi, nie dla kina, nie dla sztuki – dla mamony. Ale może już wystarczy tej katorgi. Panie Vega, żaden z Pana Tarantino. To się więcej nie uda. A przynajmniej taką mam nadzieję. Błagam – „kończ waść, wstydu oszczędź”.  

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska