Na pierwszym planie: Andrew Garfield

Bożyszcze nastolatek, chłopak-pająk, ex-ukochany Emmy Stone. Media przypinają mu do piersi zazwyczaj taką wizytówkę. Czy Garfield zasługuje na tytułowanie go mianem aktora przez duże A?

Choć Andrew Garfield obecnie jest znanym na całym świecie aktorem, bez zastanowienia można mianować go „chłopakiem z sąsiedztwa”. Role, w jakie wciela się w większości filmów z jego udziałem, wzbudzają wielką sympatię widzów.

 

Krótka biografia

 

Andrew Garfield urodził się w 1983 roku w Los Angeles. Choć w związku z tym Miasto Aniołów było mu pisane, gdy miał trzy lata jego rodzina przeniosła się do Anglii. Sam Garfield ma korzenie brytyjsko-amerykańskie, co daje mu duże ułatwienie w zawodzie. Dzięki dwóm akcentom może zagrać zarówno rodowitego Brytyjczyka, jak i zakorzenionego Amerykanina. Andrew już w wieku piętnastu lat rozpoczął przygodę na deskach teatru. Na dużym ekranie zadebiutował w 2005 roku w krótkometrażowej komedii „Mumbo Jumbo”. Dwa lata później zaczął spełniać swój hollywoodzki sen.

 

U boku gwiazd

 

Absolutnie nie w cieniu. Garfield, pomimo nikłego wówczas doświadczenia oraz młodego wieku, już od samego początku wybierał tylko najlepsze role. W 2007 roku wystąpił w „Ukrytej strategii”, we wspólnych scenach z Robertem Redfordem. Wraz z nimi w filmie zagrali m.in.: Meryl Streep i Tom Cruise. Film, jak na portfolio Garfielda przystało, porusza niezwykle ważną dla Amerykanów kwestię – wojnę w Afganistanie. Opiera się na trzech wątkach, które Redford, wcielający się również w rolę reżysera, przeplata w produkcji, tworząc jedną spójną historię.

 

W tym samym roku Andrew otrzymał główną rolę w brytyjskiej produkcji „Chłopiec A”. Film otworzył przed nim wrota do wielkiej kariery. Jego postać została doceniona przez krytyków, a aktor za wcielenie się w nią otrzymał prestiżową nagrodę BAFTA. „Chłopiec A” opowiada historię Jacka Burridge’a, który wychodzi z więzienia, do którego trafił w dzieciństwie, i próbuje przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości.

 

W obu powyższych filmach Garfield pokazał dwa wcielenia, które później staną się jego znakiem rozpoznawczym. I choć w całej filmografii z jego udziałem nie zauważyłam dwóch tak samo zagranych ról, Andrew najlepiej sprawdza się w postaci „uczniaka-studenciaka” lub w płaczliwych, dramatycznych kreacjach.

 

Mówiąc o plejadzie gwiazd w filmach z Garfieldem, nie można nie wspomnieć o „Parnassusie”. W tej francusko-kanadyjsko-brytyjskiej produkcji pojawili się m.in.: Christopher Plummer, Heath Ledger, Johnny Depp, Jude Law oraz Colin Farrell. Andrew zagrał Antona, asystenta tytułowego Parnassusa, który tuła się z nim po świecie, cicho wzdychając do pięknej Valentiny. Film jest o tyle specyficzny, że przed ukończeniem kręcenia scen zmarł Heath Ledger. Właśnie w jego zastępstwie wystąpili Depp, Law i Farrell, wcielający się w alter ego jego postaci.

 

 Na srebrnym ekranie

 

Niezwykle interesującą pozycją w portfolio Garfielda jest występ w brytyjskiej trylogii telewizyjnej „Wilcze prawo”. Każda z części opatrzona jest kolejną datą: 1974, 1980, 1983. Jest to dramat telewizyjny z kryminalnymi zagadkami w tle. W każdej części inny inspektor stara się rozwikłać zagadkę rozpruwaczy, którzy porywają i zabijają małe dziewczynki. Andrew występuje w głównej roli w pierwszej części produkcji, ale pojawia się również w pozostałych dwóch.

 Źródło: filmweb.pl

 

Młodzieniec w garniturku

 

W 2010 roku na ekrany kin wyszedł głośny film „The Social Network”, opowiadający historię powstania Facebooka i jego założyciela Marka Zuckerberga. W główną postać wcielił się Jesse Eisenberg, który przede wszystkim wizualnie pasował do tej roli. U jego boku wystąpił właśnie Andrew Garfield, który zagrał postać przyjaciela Marka – Eduardo Saverina. Aktorzy stworzyli zgrany duet na ekranie. I choć sam film miejscami pozostawia wiele do życzenia, grze aktorskiej tych dwóch nie można czegokolwiek zarzucić.

 

W tym samym roku Andrew wystąpił w ekranizacji powieści Kazuo Inshiguro pt. „Nie opuszczaj mnie”. Historia pełna wartości znalazła swoje odzwierciedlenie na dużym ekranie, a obok Garfielda w głównej roli wystąpiła Keira Knightley. Andrew po nakręceniu filmu opowiadał o niesamowitej atmosferze na planie, co można odczuć w samej produkcji.

 

Podstarzały Spider-Man

 

W 2012 roku Garfield wcielił się w postać znaną wszystkim z komiksów Marvela. Jak sam potem powiedział: „Czekałem na ten telefon 24 lata. Czekałem, aż ktoś zadzwoni i powie: „Hej, chcemy, żebyś wcielił się w postać, którą chciałeś być przez całe życie”. Ja tego naprawdę pragnąłem. Jak każdy chłopiec, który wewnątrz czuje się silniejszy, niż na to wygląda. Jak każdy chudzielec, który pragnie, by jego masa mięśniowa odpowiadała jego poczuciu niesprawiedliwości. Boże, tak właśnie wyglądają marzenia...”. Marzenia spełniły się, choć dużo osób zarzucało Garfieldowi, że jest za stary na postać Petera Parkera. Na planie „Niesamowitego Spider-Mana” Andrew poznał Emmę Stone, z którą przez następne trzy lata tworzyli udany związek. I choć z ekranu biła chemia, która zrodziła się między aktorami, sama opowieść o chłopaku-pająku mocno odbiega od oryginału, pomimo doskonałego wcielenia Garfielda. Za obie części „Niesamowitego Spider-Mana” aktor otrzymał po pięć nominacji do prestiżowych nagród filmowych.

 

Oczy pełne łez

 

Moimi ulubionymi wcieleniami Andrew Garfielda są te dramatyczne. I choć uwielbiam go w każdej postaci i jest jednym z najlepiej rokujących aktorów młodego pokolenia, zdjęcia Garfielda z twarzą przepełnioną cierpieniem i łzami w oczach są moimi ulubionymi obrazkami. W samym 2016 roku zagrał dwie główne role w wielkich produkcjach. Moim faworytem jest „Milczenie” w reżyserii Martina Scorsese. W tym filmie nie ma niczego przypadkowego, a każde ujęcie jest istnym arcydziełem. Fabuła opowiada o prześladowaniach chrześcijan w Japonii w XVII wieku. Garfield wcielił się w jezuitę, Ojca Sebastião Rodriguesa, który pomimo trudności stara się wspierać zlęknionych wierzących. Niesamowicie ciężka do zagrania postać stała się dotychczasowym opus magnum młodego aktora.

 

Aż trudno uwierzyć, że to za inną główną rolę otrzymał nominację do najważniejszej nagrody filmowej – Oscara. I choć w moim mniemaniu w roli Desmunda Dosa z „Przełęczy ocalonych” Andrew wypadł gorzej, niż w Milczeniu, jest to rola równie wybitna. Tym samym Garfield pokazał, że w jednym roku potrafi zagrać dwie główne role dramatyczne, a w każdą z nich wcielić się od nowa i przedstawić ją zupełnie inaczej. To pokazuje jego wielki talent oraz wkład pracy w każde nowe wyzwanie. Dzięki temu, choć Andrew nie zdobył Oscara, jest wielkim wygranym. Za postać Dosa otrzymał nagrodę krytyków.

 

Pozostając przy dramatach z Garfieldem w obsadzie, nie sposób nie wspomnieć o „99 Homes”. Film jest niezależną produkcją Ramina Bahrani i dotyczy kryzysu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych. Garfield, grający tutaj Dennisa Nasha, zostaje wyrzucony z rodzinnego domu, po czym, żeby utrzymać siebie i najbliższych, sam musi eksmitować ludzi z ich posiadłości. „99 Homes” to w portfolio aktora moment przełomowy, którym między kolejnymi częściami „Spider-Mana” pokazał, że stać go na doskonałe role dramatyczne.

 

Andrew Garfield z całą pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Mam nadzieję, że te dwie wielkie role z ubiegłego roku są dla niego zapowiedzią ogromnej kariery. Aktor ma w zanadrzu wielki warsztat oraz jeszcze większy talent i może być wspaniałym aktorem, na miarę chociażby Hopkinsa.

Ulubiona trójka DailyVibes: „Milczenie”, „Przełęcz ocalonych”, „Chłopiec A”.

 

W tym roku Andrew pracuje nad dwoma filmami. Na ekrany kin wejdzie brytyjski dramat „Breathe” (premiera światowa: 26 grudnia), w którym u boku aktora zagra znana z serialu „The Crown” Claire Foy oraz amerykański kryminał „Under the Silver Lake”, którego data premiery nie jest jeszcze znana.  

 

 

Korekta: Aleksandra Borkowska

  

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska