Zaskakujące horrory i thrillery utrzymane w konwencji found footage

30/07/2019

 

Filmy tworzone techniką found footage przez ostatnie lata zdobyły tak niebywałą popularność, że niekiedy stają się większymi hitami niż tradycyjne dzieła fabularne. Które więc zasługują na waszą uwagę? Poznajcie 7 najciekawszych filmowych propozycji.

Filmy, w których autorzy wykorzystują konwencję found footage, można poznać po charakterystycznej amatorskiej estetyce. Mają one przypominać nakręcone wcześniej i przypadkowo znalezione nagrania wideo będące zapisem jakichś tajemniczych wydarzeń. Dzieła filmowe wyreżyserowane w ten sposób dają poczucie intymności między widzem a bohaterami, którego nie można osiągnąć w filmie fabularnym. Dzięki temu odbiorca ma wrażenie, jak gdyby był biernym uczestnikiem oglądanej przez niego akcji. Warto dodać, że zamierzony przerażający efekt filmu potęguje chwiejny ruch kamery. Autor nagrania przeważnie trzyma ją bezpośrednio w dłoniach lub stawia ją w wybranym przez siebie miejscu, aby zarejestrować wybrany skrawek rzeczywistości. 

 

Blair Witch Project – 1999 r.

 

Powstały 20 lat temu kultowy „Blair Witch Project” już na zawsze stał się wzorem dla reżyserów tworzących filmy w konwencji found footage. Ten obraz filmowy opowiada historię trzech młodych ludzi, którzy pewnego dnia postanawiają udać się do lasu w stanie Maryland, by na własne oczy przekonać się, czy legenda wiedźmy z Blair jest prawdziwa oraz nakręcić na ten temat własny dokument. Nie wahają się więc spędzić paru dni w miejscu, gdzie podobno kiedyś dochodziło do straszliwych rzeczy.

 

 

Aby uwiarygodnić całą historię, reżyserzy zdecydowali się obsadzić w głównych rolach mało znanych wówczas aktorów i aktorkę. Poza tym twórcy filmu w tamtym czasie usilnie chcieli przekonać widzów, że trójka bohaterów naprawdę zaginęła, udostępniając nawet ulotki z ich podobiznami. Nie obyło się także bez stworzenia strony internetowej, na której można było znaleźć m.in. fałszywe wywiady i podrobione raporty policyjne związane z tą sprawą. Dzięki skutecznej kampanii marketingowej dużo osób uwierzyło, że wiedźma z Blair naprawdę kiedyś istniała, a w czasie największej fali popularności filmu las Black Hills, w którym kręcono sceny filmowe, odwiedziło wielu turystów.

 

Obejrzałam „Blair Witch Project”, kiedy byłam jeszcze nastolatką i wówczas zrobił na mnie niesamowite wrażenie i tak jest też dziś. Film cenię za skutecznie wymyśloną wywołującą ciarki na plecach legendę, za jego estetykę, która jest przesiąknięta rzeczywistością oraz za aktorstwo, które nie zostało potraktowane po macoszemu.

 

Rec – 2007 r.

 

Produkcja rodem z Hiszpanii wykorzystuje prosty zabieg narracyjny – młoda reporterka telewizyjna, realizując materiał filmowy o strażakach, postanawia udać się z nimi na jedną z interwencji. Kiedy całkowicie nieświadomi tego, co się wydarzy, bohaterowie wchodzą do zagrożonej kamienicy, spotykają się z niepokojącym i coraz bardziej zaciekłym atakiem zombie, gdzie powoli wszyscy stają się potworami. Angela zaczyna dokumentować wszystkie przeraźliwe wydarzenia, które stają się także jej udziałem, zmieniając jej życie w walkę.

 

 

„Rec” jest horrorem found footage, który jako jeden z niewielu filmowych pozycji potrafił mnie skutecznie przestraszyć. Na uwagę zasługują wnętrza, w których toczy się akcja, gdyż ciemne i wąskie pomieszczenia oraz korytarze kamienicy podkreślają sytuację bez wyjścia, w której znalazły się postacie, gdzie wszędzie może ich spotkać potencjalne zagrożenie. Najbardziej poruszyły mnie jednak ostatnie minuty sceny końcowej filmu, która stała się prawdziwą „wisienką na torcie” i znakiem rozpoznawczym tej niewątpliwie zasługującej na uwagę produkcji.

 

Paranormal Activity – 2007 r.

 

Choć minęło już 12 lat od pojawienia się „Paranormal Activity”, to do teraz jest on jednym z niewielu filmów, który odniósł wielki sukces i stał się nową wizytówką techniki filmowej found footage. O wyjątkowości dzieła świadczy fakt, że reżyser Oren Peli zainwestował tylko 15 000 dolarów w produkcję filmu, a w rezultacie przyniósł mu on prawie 200 milionów dolarów.

 

Twórca zdobył niesamowite uznanie widzów, stosując w swoim dziele filmowym bardzo realistyczne sceny, które po ponad dekadzie od jego wydania nadal działają na wyobraźnię widzów. W filmie tworzona jest pewnego rodzaju intymność między widzem a postaciami, ponieważ wszystko, co się dzieje, ciągle nagrywane jest przez domowników. Reżyser pozwolił by tytułowa paranormalna aktywność całkowicie zawładnęła domem, a później życiem młodego małżeństwa Katie i Micah. Nieczysta siła ogarnia szczególnie umysł głównej bohaterki, doprowadzając ją do tragicznego i nieuchronnego finału.

 

 

Dla mnie pierwsza część filmu „Paranormal Activity” znajdująca się aż wśród 6 części jest najbardziej przerażająca, a także rozpoczyna historię życia Katie i jej rodziny, która już w „Paranormal Activity 3” zaczyna się układać w logiczną całość.

 

Lake Mungo – 2008 r.

 

Kiedy tak wiele filmów odnosi się bezpośrednio do tematyki śmierci, to niewiele z nich pokazuje trudny okres jakim jest radzenie sobie z traumą i przytłaczającym żalem, który pozostaje po czyimś odejściu. Australijska opowieść found footage o duchach pt. „Lake Mungo” jest jednak w tej kwestii wyjątkiem. Ten subtelnie poprowadzony film przedstawia dochodzenie, w którego trakcie poszukiwany jest dowód na istnienie sił nadprzyrodzonych z zaświatów. Film przypomina zgrabnie opowiedziany dokument, podczas którego poznajemy losy Palmerów. Rodzina załamuje się po nagłym i tragicznym utonięciu ich 16-letniej Alice. 10 dni po śmierci nastolatki w jej domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a na jaw wychodzą sekrety dziewczyny, które zmieniają postrzeganie jej osoby przez bliskich i znajomych.

 

 

Film momentami oglądałam z dużym zdziwieniem, ponieważ niektóre z wątków opowiedzianych w „Lake Mungo” są nad wyraz zaskakujące, a mimo przytłaczającej atmosfery i wyraźnego doświadczania smutku przez bohaterów film przywraca nadzieję, że można pogodzić się ze stratą ukochanej osoby. Trzeba tylko pomóc spokojnie „przejść jej na drugą stronę”. 

 

Cybernatural – 2014 r.

 

Perspektywa historii rozwijającej się na ekranie komputera, gdzie przez cały film widzimy bohaterów tylko na kamerkach podczas sesji Skype i na Facebooku, może wydawać się zbyt irracjonalna. Obraz filmowy „Cybernatural” skutecznie wywołuje jednak u widzów uczucie dyskomfortu i napięcia, co było celem reżysera.

 

Film nawiązuje do śmierci nastoletniej Laury, która będąc ofiarą cyberprzemocy ze strony swoich kolegów i koleżanek, decyduje się odebrać sobie życie. Mija jednak rok od tego wydarzenia i nagle podczas wieczornego czatu tajemniczy użytkownik podający się za ducha dziewczyny, decyduje się zagrać w morderczą grę z kiedyś dręczącymi ją rówieśnikami. Przyjaciele nie mogą jednak nawzajem sobie pomóc, a każdy z nich widzi zagadkową śmierć swojego znajomego na żywo w Internecie.

 

 

W trakcie seansu, gdy oglądałam film „Cybernatural” na swoim komputerze, miałam wrażenie, że jestem jedną z uczestniczek tego „internetowego spotkania”, co wywoływało we mnie narastające poczucie niepokoju. Poza tym pierwszy raz spotkałam się z tego rodzaju „eksperymentem” filmowym, który w tym przypadku okazał się udany.

 

Dziwak – 2014 r.

 

Mimo tego, że to niezależne dzieło jest bardzo minimalistyczne zarówno pod względem obsady, jak i efektów specjalnych, to głównym prowodyrem akcji filmu jest on – tytułowy wiecznie uśmiechnięty dziwak imieniem Josef. Pewnego dnia wynajmuje on Aarona, operatora filmowego, aby ten sfilmował jeden dzień z jego życia, na pamiątkę dla nienarodzonego jeszcze syna. Szybko okazuje się jednak, że historie, które opowiada samotny gospodarz domu nieznanemu człowiekowi, nie są prawdziwe, a poznanie Josefa kończy się dla Aarona tragicznie.

 

 

Film zaskoczył mnie tym, jak bardzo nieszablonowa postać, jaką jest Josef, może przez 77 minut stale oddziaływać na emocje widza i powodować u niego psychiczny dyskomfort. Obserwując logicznie rozwijającą się napiętą relację dwojga bohaterów oraz oglądając intymne nagrania autorstwa Aarona, mamy wrażenie, jak gdybyśmy sami mieli do czynienia oko w oko z dziwakiem, który zaczyna nas teoretycznie osaczać i powoli przekraczać wszelkie granice.

 

Wizyta – 2015 r.

 

Dziadkowie zazwyczaj kojarzą nam się z kochającymi ludźmi i domem pełnym ciepła. Nasze wyobrażenie jest słuszne, ale w filmie „Wizyta” nie zgadza się jedno – bliscy dwójki nastolatków okazują się bardzo dziwnymi osobami skrywającymi przerażającą tajemnicę. Becca i Tyler, którzy cały tydzień spędzają na farmie staruszków, mają okazję poznać rodziców swojej mamy od tej gorszej strony. Dziadkowie, wprowadzając niepokojące reguły oraz zachowując się podejrzanie, nie do końca wzbudzają zaufanie swoich wnuków. Dzieci tłumaczą sobie to jednak przyzwyczajeniami swoich bliskich i dzielącą ich różnicą pokoleń. Niespodziewany zwrot akcji odsłania jednak prawdę, której nie chcieli znać. W filmie elementem konwencji found footage są nagrania Beccy i Tylera, ponieważ przy pomocy swoich aparatów nagrywają oni coś na kształt internetowego vloga.

 

 

Ten obraz filmowy zaskoczył mnie zakończeniem, ale również wątki poboczne w „Wizycie” są interesujące. Mimo tych zalet pozycja ta niewystarczająco mnie przestraszyła, jednak z uwagi na ciekawą fabułę warto obejrzeć ten film.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska