„Wegetarianka” Han Kang [RECENZJA]

 

Człowiek jest materią wielce złożoną, a przy tym równie skomplikowaną. Z jednej strony uznawaną za istotę wyższego rzędu mającą we władaniu cały świat, poprzez co z łatwością potrafi dopasować się do otoczenia, odegrać powierzoną mu rolę, unosząc przy tym dumnie głowę. Z drugiej jednak strony wciąż pozostaje on tą pierwotną, drapieżną istotą, nastawnią przede wszystkim na przetrwanie i będącą niewolnikiem własnych instynktów.

„Chcę wydać z siebie krzyk, choćby tylko raz. Chcę wybiec za ciemną taflę szyby. Czy będę wówczas mogła się uwolnić od tej bolesnej masy? Czy mi się uda?
Nikt nie potrafi mi pomóc.
Nikt nie potrafi mnie ocalić.
Nikt nie potrafi tchnąć we mnie życia.

 

Fabuła „Wegetarianki” rozpoczyna się niewinnie. Pewnego dnia główna bohaterka Yŏng-hye zaprzestaje jedzenia mięsa. Swą decyzję uzasadnia pojawieniem się tajemniczego snu. Rodzina początkowo podchodzi do owego faktu z lekką dozą ironii i pobłażliwości, uznając to za chwilowy kaprys, który zapewne minie za kilka dni, może tygodni. Wówczas nikt nie zdaje sobie sprawy, iż wstręt do jedzenia mięsa stanowić będzie swego rodzaju preludium dla zaburzeń psychicznych, a także formę buntu przeciwko uciskowi ze strony społeczeństwa i najbliższych. Cała historia opowiedziana zostaje z perspektywy trzech osób – męża głównej bohaterki, jej siostry oraz szwagra. Brak zrozumienia męża dla poczynań żony szybko przeistacza się w obrzydzenie, siostra zdaje się podświadomie negować obraz zaistniałej sytuacji, szwagier natomiast zaczyna odczuwać  fascynację odmiennością kobiety, również na płaszczyźnie seksualnej. Zachowanie bohaterki burzy więc pozorny ład i porządek w rodzinie i ma wpływ na losy poszczególnych jej członków.

 

Dzięki tej strukturze narracji możemy też zaobserwować cały proces przemiany Yŏng-hye, bowiem jej obsesyjna chęć swoistego wyzwolenia siebie samej dawała o sobie znać na długo przed pojawianiem się sennych koszmarów. Spełniając rolę żony biznesmena, członkini powszechnie szanowanej rodziny, wydawała się nosić ciężar bycia ideałem dla wszystkich poza samą sobą, pokornie milcząc i spuszczając głowę w obliczu krytyki i innych trudności. Czytelnik poznaje ją wyłącznie wtedy, gdy ta zaczyna opowiadać o swoich  przepełnionych krwią, a potem roślinnością majakach. Umysł Yŏng-hye postanawia zbuntować się przeciw pierwotnej człowieczej naturze, a jej pragnieniem staje się wyzwolenie od ciała, które domaga się pokarmu na każdym kroku. O ile łatwiej byłoby zostać rośliną, drzewem, karmić się słońcem. I tak Yŏng-hye z etapu regresji, przeplatającej się z agresywnymi epizodami autodestrukcyjnymi, przechodzi do stanu absolutnego wyciszenia, niemalże apatii i z każdym dniem zdaje się coraz bardziej zamykać w iluzji, we własnym świecie.

 

Tutaj właśnie powinniśmy przejść do kolejnego punktu, jakim jest szerokie wykorzystanie motywu związanego z środowiskiem flory. Wbrew powszechnej opinii „Wegetarianki” nie należy utożsamiać z manifestem wegetarianizmu, czy też powrotu do natury, bowiem spełnia ona tutaj zgoła odmienną funkcję. To właśnie w tym świecie, krainie piękna i łagodności, bohaterka chciała rozkwitnąć, zapuścić korzenie, ale zapomniała, że człowiek jest istotą na zawsze uwikłaną we własną cielesność. 

Han Kang kreśli przed nami obraz istoty zagubionej – wzbogacony magią zapachu, smaku, koloru i dźwięku. Pozorny chłód oraz mnogość niedopowiedzeń tworzą niepowtarzalny, na wskroś przesiąknięty mrokiem klimat. To historia o człowieku, który, mimo że wykształcił w sobie wiele przydatnych umiejętności pozwalających mu przetrwać te tysiące lat, wciąż skrywa we własnym wnętrzu wszystkie pierwotne potrzeby i uczucia, takie jak potrzeba przynależności czy strach. To opowieść o przemianie, która jednak nigdy nie będzie mogła mieć miejsca.

 

W ramach napisania recenzji korzystałam z egzemplarza: Kang H.: "Wegetarianka", przeł. J. Najbar-Miller, Skarżysko-Kamienna 2014.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska