Kiedy jest się pośród wron i nie potrafi krakać jak one - ,,Unorthodox"

29/04/2020

 

 

Obejrzeć serial o środowisku, w którym niejako przebywało się przez pewien czas, było niezwykłym doświadczeniem. Więcej w tym tekście zachęt i refleksji niż spoilerów. Nie bój się zatem przeczytać – tyle tu treści filmu, co w skrótowym opisie na ,,Filmwebie”. Bój się raczej tego, że pozornie jeden świat skrywa w sobie małe światki, żyjące swoim życiem według swoich reguł, które bywają brutalne, szczególnie dla kobiet…

Spędziłam wakacje na żydowskim obozowisku dla dzieci w Stanach Zjednoczonych dwa lata z rzędu, pracując jako hauskeeperka. Po czasie pracy, podróżowałam głównie po Nowym Yorku. Chodząc po chodnikach Brooklynu, często mijałam rodziny ortodoksyjnych Żydów. Mimo, zaznajomienia się z kulturą żydowską, jedzeniem koszernym czy cotygodniowym uczestniczeniem w szabacie, mogłam jedynie przypuszczać jak wygląda życie ortodoksyjnego Żyda czy Żydówki. Serial, o którym zaraz krótko opowiem, pokazał mi, że moje przypuszczenia były bardzo łagodne w porównaniu do rzeczywistości.       

                         

Tą produkcją jest miniserial, składający się z czterech odcinków, dostępny do obejrzenia na Netflixie - ,,Unorthodox”. Jest to serial produkcji niemieckiej, wyreżyserowany przez Marię Schrader – niemiecką aktorkę, scenarzystkę i reżyserkę. Cała historia jest adaptacją autobiograficznej książki Debory Feldman, Żydówki, która postanawia opuścić Williamsburg – dzielnicę Brooklynu, zamieszkałą przez ortodoksyjnych Żydów.

 

Główna bohaterka przedstawia losy Debory Feldman. Nazywa się Esty Shapiro, a w jej postać wciela się Shira Haas - izraelska aktorka, która mówi nie tylko w języku hebrajskim, ale również w jidysz. Widz, oglądając ją w tej roli ma wrażenie, że została do niej stworzona – nikt lepiej nie mógłby jej zagrać.                                                                                                 

 

Moment, w którym widz poznaje Esty, jest kluczowy w jej życiu. Podejmuje ona decyzję o ucieczce z zamkniętej społeczności, świata w świecie, instytucji niemal totalnej. Tej opowieści towarzyszą nieustająco momenty retrospekcyjne, które pozwalają widzowi zrozumieć cały ciąg zdarzeń. Esty zostaje porzucona przez swoją matkę, przynajmniej tak wierzy, bo każdy jej to wpiera. Matka Esty, tak jak ona teraz, opuściła środowisko ortodoksyjnych Żydów i będąc w związku z kobietą, przebywa w Berlinie. Wychowywana zatem przez dwie kobiety – przyszywaną matkę i babkę  jako dziewiętnastoletnia dziewczyna, Esty zostaje zeswatana z mężczyzną z Nowego Yorku – Yankiem Shapiro. Yanky należy oczywiście do ortodoksyjnego środowiska żydowskiego. Jest to małżeństwo aranżowane – Żydzi wierzą, że muszą wypełniać powierzoną im przez Boga misję, a więc wydawać na świat nowe potomstwo, a nie dobierać się z miłości. Jeśli swat tak dobrał ludzi – Bóg tak chciał. Temu nie wolno się sprzeciwić. Ślub jak i wesele tych dwojga młodych ludzi są odtworzone w serialu bardzo dokładnie. Trwa to bardzo długo, przestrzegane są wszystkie wyznaczone przez judaizm zasady. 

 

Po ślubie kobieta musi mieć ogolone włosy, ponieważ mogą budzić pożądanie innych mężczyzn. Żeby tego uniknąć, każda kobieta po zawarciu związku małżeńskiego nosi perukę. Od tej pory zaczyna się bezwzględne podporządkowanie wszystkim zasadom. Kobieta w świecie ortodoksyjnych Żydów sprowadzona jest do roli maszyny prokreacyjnej – nie wolno jej rozwijać się, poświęcać czasu na swoje hobby, uczyć się. Jedyne co ma robić to zajmować się domem, mężem i dziećmi. Dzieci powinna mieć dużo – Żydzi wierzą, że to pozwoli odbudować im swój naród po czasie Holocaustu. Nie każda kobieta potrafi odnaleźć się w tej roli. Często zasady, ograniczenia i presja związana z byciem żoną ortodoksyjnego Żyda przerastają. Esty w jednym z odcinków mówi - ,,Bóg wymagał ode mnie za dużo.”, słysząc takie słowa czuje się współczucie i wielki żal, bo czy to nie Bóg powinien być miłosierny i bezwzględnie chcieć dobrze dla swoich dzieci? Podporządkowanie swojego życia ustanowionym przez religię ortodoksyjnym zasadom to wyrzeczenie się wszystkiego, co kocha się i ceni. W mojej percepcji to całkowita asceza - rezygnacja z siebie, swojego życia, pragnień oraz marzeń, i poświęcenie się misji spełnieniu woli Boga.                                                                      

 

Esty czuje, że to moment, kiedy więcej już nie zniesie. Wie, że nie chce takiego życia i musi uciec, w czym pomaga jej inna kobieta. Z jej pomocą udaje się paradoksalnie do Berlina – miasta, w którym narodziła się idea Holocaustu. Ucieka z Ameryki, kraju w którym wolność jest podstawową wartością, do Berlina, w którym ta idea wolności dopiero rozkwita. To zawirowanie jest niezwykle interesujące. Berlin to początek zupełnie nowego życia, którego młoda kobieta dopiero się uczy. To weryfikacja jej miłości do matki i matki do niej, jej talentu o którego zrealizowaniu marzy, jej konsekwencji w podjętej decyzji i jej siły oraz odwagi do rozpoczęcia wszystkiego od nowa.                                                                                             

 

To jest interesująca historia pokazana w prostej formie. Moim zdaniem, forma miniserialu nie jest najlepszą formą. Zdecydowanie warto byłoby rozwinąć pozostałe postaci, które ze względu na format zostały jedynie naszkicowane, jak właśnie Yanky czy jego towarzysz w poszukiwaniu Esty, Moische Lefkovitch. Oglądając Yankyego widzowi towarzyszy złość i współczucie. Nie chcąc zdradzać zbyt wielu szczegółów, powiem jedynie – czego można spodziewać się po młodym mężczyźnie, wychowanym w pewnego rodzaju bańce, obitej twardymi zasadami, ale jednak bańce w której mężczyźni są traktowani niemalże jak królowie? Mische z kolei nie jest przykładnym ortodoksyjnym Żydem. Ma znajomości z właścicielem domu publicznego, lubi hazard. Jest irytujący, ale i przebiegły. Dla mnie ta postać mogłaby posłużyć do stworzenia szalenie ciekawego serialu.                                                                                  

 

Na wielkie uznanie zasługuje z kolei faktyczne porozumiewanie się aktorów w języku jidysz. Polakom jest to wyjątkowo bliski język, ze względu na to, że w czasach międzywojennych, wielu z nich mówiło w tym języku. Niezwykłe są również charakterystyczne stroje, szczególnie czapki zwane – sztrajmelami (wykonywane z naturalnego futra i kosztujące nawet do pięciu tysięcy dolarów, w filmie wyglądają niemal jak prawdziwe, choć te zrobione są z sztucznego futra i warte zdecydowanie mniej).                                                                                                      

 

W ,,Unorthodox" bardzo cieszy mnie zwrócenie się w stronę kobiet i ich trudnej sytuacji, którą uosabia główna bohaterka – Esty. Ten serial to w ogóle bardzo kobiecy twór – kobietą jest reżyserka, autorka książki będącej inspiracją do powstania serialu jak i odtwórczyni głównej roli. Kobiety są z natury bardziej empatyczne, co należy zaznaczyć - absolutnie nie jest ich słabością, przemycają do tej historii bardzo dużo wrażliwości, co jest wielką zaletą, ponieważ ortodoksyjni Żydzi bywają bardzo sentymentalni.  Wydaje się to dziwne dla ludzi wyznających tak twarde i nieugięte zasady, których nierespektowania nie akceptują, bo każdy, kto sprzeciwi się wyznawanym przez nich świętym zasadom, zostaje przez nich odepchnięty, wykluczony ze wspólnoty. Pamiętam sytuację z obozowiska, gdy podczas szabatu jedna z moim koleżanek używała na stołówce telefonu komórkowego. Żydzi nie mogą tego robić. Gdy jeden z nich to zobaczył, bardzo się zdenerwował. Komunikat brzmiał jasno – jak jesteś z nami, przestrzegasz naszych zasad.                                                                             

Obserwując zachowanie mniej lub bardziej ortodoksyjnych Żydów i ich dzieci jako gości obozowiska na których pracowałam nachodziły mnie różne sprzeczne refleksje. Z jednej strony podziwiałam ich religijność, konsekwencje i dar wiary. Z drugiej strony czułam przerażenie, widząc chłopców z pejsami, dziewczynki ubrane w szare, ascetyczne stroje, zdecydowanie różniące się od kolorowych ubranek, w które zawsze ubierane są dzieci w Europie. Kto ich zapytał, czy może wtłoczyć je w takie życie? W życie, które jest zupełnie inne od beztroskiego życia dzieci na całym świecie. Kto rości sobie prawo decydować o całym życiu innego człowieka i w imię czego? Choć jestem świadoma, że dorośli Żydzi jedynie postępują zgodnie z tym, jak przykazuje im religia, jak zostali wychowani przez swoich rodziców, a ich rodzicie przez dziadków… Jest to dla mnie niewiarygodne i wciąż nie potrafię tego zrozumieć.

 

Fotografie: Netflix

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska