Stranger Things – sezon trzeci recenzja bezspoilerowa

 

Długo wyczekiwany trzeci sezon Stranger Things w zadziwiającym tempie pobił wszelkie  rekordy oglądalności. Przeglądając portale społecznościowe znajdziemy wpisy w których fani deklarują,że wolą oglądać ów serial, niż świętować Dzień Niepodległości przypadający na dzień premiery,tj. 4 lipca. Czy owo szaleństwo jest uzasadnione?

Dla porządku należy zaznaczyć,że trzeci sezon jest całkowicie oderwaną, zamkniętą historią, w porównaniu z drugim sezonem będącym lustrzanym odbiciem pierwszego. I o ile w przypadku tej dwójki można było odczuć pewien rodzaj wtórności, o tyle trójka jest nową, świeżą historią okraszoną letnim, wakacyjnym słońcem.

Jeżeli miałabym podsumować całość jednym zdaniem, powiedziałabym,że jest to historia o dorastaniu i mierzeniu się ze swoimi własnymi, wewnętrznymi lękami. Bohaterowie, z początku zanurzeni we własnym, dziecięcym świecie,z czasem dorastają, zmieniają się ich poglądy i zainteresowania, co samo w sobie sprawia, że ich przyjazń zostaje wystawiona na ciężką próbę. Jednocześnie wciąż są zobligowani do igrania z ogniem, do przeciwstawienia się wielu niebezpieczeństwom i problemom, które na nich czekają.

 

Zobacz także: Najlepsze seriale dla par. Co oglądać z drugą połówką?

 

Jako iż bohaterowie dorastają w popkulturze roku 1985 roku możemy w nim odnaleść całe mnóstwo nawiązań, na czele z święcącym w tym czasie triumfy filmem "Back to the Future". Zresztą mnogość cytatów oraz nawiązań  jest w tym sezonie do tego stopnia eksploatowana,że można poświęcić temu osobny artykuł.

Nie jest tajemnicą,że za zwiększonym budżetem idą znacznie większe możliwości odnośnie efektów specjalnych- w końcu oszczędna czołówka serialu powstała głównie ze względu na braki w budżecie produkcji. Jeżeli zatem uważacie,że drugi sezon był znacznie bardziej "efekciarski" względem pierwszego,zdecydowanie powinniście sięgnąć po sezon trzeci.  Nasycona kolorystyka w połączeniu z nietypowym sposobem kadrowania tworzą klimat, który tak naprawdę trudno jest nazwać jednym określeniem. Taki zresztą jest cały sezon,będący prawdziwym patchworkiem gatunkowym. Od teen dramy, wakacyjnego kina dla nerdów, po sceny akcji rodem z filmów z Sylvesterem Stallone i poszczególnych części "Obcego".

 W związku z tym,że jest to nowa historia w serialu pojawiają się nowe postacie, jak chociażby Robin, w tej roli  Maya Hawke. Nazwisko może się wydać wam znane nie bez przyczyny, bowiem jest ona córką Ethana Hawke i Umy Thurman, Można zatem powiedzieć,że nazwisko zobowiązuje. Zresztą mówiąc o kwestii obsady jako całości, ważnym puntem odniesienia jest to, że odtwórcy głównych ról w sposób znaczący dojrzeli aktorsko, co pozwala nam tak naprawdę zobaczyć kto z nich ma prawdziwy talent.

Słowo "dojrzewanie" celowo przewijało się przez całość tekstu, ponieważ oglądając "Stranger Things" można doświadczyć swego rodzaju dysonansu.Z jednej strony mamy przed sobą bohaterów i okolice, które bardzo dobrze znamy, Z drugiej zaś strony szybko okazuje się,że tak naprawdę wiemy o tym stosunkowo niewiele. I taki właśnie jest ten serial. Świeży, dojrzały, wciągający bez reszty. Dlatego też nie pozostaje mi nic innego jak z zapartym tchem oczekiwać niedawno zapowiedzianej kontynuacji.

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska