Karat, psi senior znalazł dom

 

Schronisko dla bezdomnych zwierząt to miejsce pełne smutku i nadziei. Codziennie czeka tam kilkaset psów do adopcji. Jeden z nich niedawno znalazł swój dom i kochanego opiekuna. Ta historia jest jedną z tych zakończonych sukcesem. Misja „Adoptuj staruszka” dla Karata właśnie zyskała nowy wymiar.

Karat, 16-letni psi senior, znalazł swojego człowieka. Takich szczęśliwych psich misji wolontariusze pragną dla wszystkich swoich podopiecznych. Grupa Pomarańczowa warszawskiego Schroniska Na Paluchu szukała opiekuna dla Karata od 2013 r. Od tego czasu sporo się zmieniło. Mimo, że potencjalnego właściciela nie było, to z radosnego, energicznego i pełnego nadziei psa, Karat podupadał na zdrowiu.  W końcu ze schroniskowego boksu trafił na geriatrię. I wtedy z dnia na dzień coraz bardziej tracił siły i chęci do życia. Wolontariusze robili co mogli, ale było naprawdę źle, oprócz sędziwego wieku pies nie wykazywał reakcji i był zupełnie obojętny. Dlatego Karat potrzebował domu na już, by chociaż w swoich ostatnich dniach mógł poczuć się odrobinę kochanym. Wolontariuszka Weronika utworzyła przejmujący post, w którym pisała, m.in. tak: „Teraz Karacika nie cieszy już nic. Przychodzi czasem taki moment w życiu naszych podopiecznych, kiedy po prostu się poddają. To najgorsze, co możemy zobaczyć w oczach psa – „nie chcę już…” , „już nie czekam…” , „nie wierzę…”, „dajcie mi spokój…” i wtedy serce pęka na milion kawałków. Wolontariusz dla zdrowia swojego i swoich podopiecznych powinien umieć zachować swoisty dystans. Nie w relacjach z psem, absolutnie! Tylko w przyjmowaniu tego co widzi, co przeżywa. Ale w takich chwilach cała iluzja pryska i jesteśmy nadzy – My i pies, który już nie oczekuje od ludzi nic. Patrzymy w te oczy, które niegdyś były pełne radości a teraz jest tylko żal i rezygnacja…”

 

 

I tak po 4 latach pobytu Karata w schronisku, w końcu ktoś zadzwonił. Piotra uderzył opis i zdjęcia Karata. Jak sam mówi: „Odkąd sięgam pamięcią wstecz, zawsze chciałem mieć psa. Niestety, moja sytuacja rodzinna mi na to wówczas nie pozwalała i gdy los sprawił, że zostałem całkiem sam, miałem w końcu możliwość na poważnie rozważyć adopcję psa. Przy czym od razu sobie założyłem, że będzie to starszy pies a nie szczeniaczek. Cały czas przeglądałem informacje o psach, ale nie mogłem podjąć ostatecznej decyzji  i zdecydować się na konkretnego psiaka. Niby jakiegoś miałem upatrzonego, ale nie mogłem się zebrać, żeby zadzwonić i umówić na taki próbny spacer. Któregoś wieczoru zobaczyłem ogłoszenie na Facebooku o pilny dom dla Karata. Jego zdjęcia i to zdanie z ogłoszenia: »Jedyne, co mu potrzebne to kawałek podłogi i jego własne legowisko we własnym domu, gdzie będzie dla kogoś kochanym psem a nie numerem w boksie« zrobiły na mnie ogromne wrażenie i chwyciły za serce. Praktycznie jadąc na spacer przedadopcyjny wiedziałem, że chcę go zabrać ze sobą i dać mu dom. W schronisku okazało się, że wszystko jest ok i nie ma przeszkód żebym zabrał Miśka (bo tak ma teraz na imię Karat) do domu. Mieliśmy też z Miśkiem/Karatem szczęście, że trafiliśmy na super wolontariuszkę Weronikę, która bardzo mi pomogła przy samej adopcji. Zresztą cały czas mogę liczyć na jej pomoc i rady, jeśli mam jakiś problem albo pytanie odnośnie Miśka.”

Weronika, wolontariuszka prowadząca adopcję Karata, wspomina: „Piotr zdobył moje zaufanie dwojako. Po pierwsze i chyba najważniejsze – widziałam, że zaiskrzyło, on się po prostu w Karacie zakochał! A to bardzo dużo. Jednak nie byłoby to wystarczające, gdyby nie kilka zdań Piotra. Zaskoczył mnie. Nie miał nigdy psa, ale poczytał, popytał. Powiedział mi sam z siebie, że robi remont, ale zostawił stare dywaniki, gdyby się Karatowi zdarzyło nasiusiać w domu. Super! Czyli jest tego świadom i wie, że nie wiadomo ile potrwa nim się pies przyzwyczai, że ma spacery i już nie musi się załatwiać w domu. Kolejny wielki plus – rozmawiał z rodziną, że gdyby coś się stało, to zajmą się Karatem na ten czas. Nie każdy o tym myśli, ba, nawet mało kto o tym myśli, zatem to był wielki plus. Dodatkowo Piotr zasypał mnie serią pytań – o spacery, o karmę, o posłanie, o dobra klinikę weterynaryjną, o wszystko, o co pytać powinien. Uświadomiłam go, że Karat to staruszek i nie wiadomo ile z nim zostanie – może to być zarówno tydzień czy miesiąc, jak i dwa lata. Powiedział mi, że gdyby to nawet były dwa dni to chce, aby spędził je w domu i nie zdechł w schronisku. Zaraz po spacerze, mimo że jeszcze decyzji nie było – Piotr pognał do sklepu po posłanie dla Karata, smycz, obrożę i jedzenie. Umówiliśmy się, że wróci za 3 dni i jeśli nie będzie obiekcji ze strony opiekuna i biura adopcji to wróci z Karatem do domu. I nie było! Zawiozłam chłopaków do domu. Karat spokojnie usnął sobie w samochodzie obok Piotra.”

Piotr zdecydowanie odpowiada, że adopcja Karata była najlepszą decyzją jaką w życiu podjął.
„Na chwilę obecną widzę jak Misiek odżył odkąd mieszka ze mną, a ja poświęcam mu praktycznie cały swój wolny czas. To niesamowite uczucie, frajda i satysfakcja jak widzę, że merda ogonkiem na częstych wspólnych spacerach i robi się pewniejszy, weselszy i bardziej chętny do życia. Bardzo się cieszę, że zdecydowałem się go przygarnąć i nie żałuję tej decyzji. Każdemu kto zastanawia się nad adopcją psa polecam taki krok. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby Go nie być ze mną. Czasem ludzie pytają się: „Po co sobie wziąłeś takiego starego psa i problemy na głowę? Nie lepiej było wziąć jakiegoś młodszego, zdrowszego?” Odpowiadam im, że właśnie o to chodzi, że raczej nikt inny by go nie zabrał do domu i skończyłby swoje życie sam w schronisku, a tak mam satysfakcję, że mogłem dać mu dom. Moją decyzją choć trochę poprawiłem jego los. Starszy pies nie jest w niczym gorszy od tych młodszych.”


Weronika, wolontariuszka, która od początku prowadziła adopcję Karata, teraz Miśka, dodaje: „Założyliśmy grupę dyskusyjną na Facebooku – wolontariusze i Piotr. Tak, aby mógł w każdej chwili wspomagać się naszą wiedzą, no i oczywiście dzielić z nami losami Karacika. Karacikowi powróciły siły witalne i odmłodniał o co najmniej 5 lat. Z ledwo poruszającego się staruszka, jedną czy nawet dwoma łapkami na tamtym świecie, Karat w domu zmienił się w króla dzielnicy. Szczeka na inne, szczególnie większe psy, ma jedną ulubioną koleżankę, potrafi wdrapać się na stół po jedzenie czy podskoczyć do parapetu na ponad metr i chodzi za Piotrkiem krok w krok. Wychodzą bardzo często na spacery, odbywają też dalsze wycieczki np. nad wodę czy do parku. Śpią razem. Powiedzcie sami – kto z Was byłby w stanie spać na podłodze, byleby tylko obok swojego psa? To jest po prostu miłość! Piotr aktualnie poznał na tyle Karata i mowę jego ciała, że wie dokładnie, kiedy potrzebuje wyjść i po co, i co oznacza konkretne machnięcie ogonkiem. Karacik zostanie dla nas, wolontariuszy, Karacikiem, choć u Piotra zyskał nowe życie i nowe imię – Misiek.”
 

 


To niesamowite jak 16-letni pies na nowo odkrywa, czym jest prawdziwe życie. Jak warunki schroniskowe ograniczają i zabierają sens i radość życia tym zwierzętom. Życzę każdemu z tych czworonożnych, żeby znaleźli tak kochający dom, jakim los obdarzył Karata. A wolontariuszom siły i nieustającej nadziei na to, że ich praca będzie miała szczęśliwe zakończenie.

Mimo iż misja „Znaleźć dom Karatowi” dobiegła końca, to w schronisku nadal przebywają bezdomne, cudowne psy. Do nich należy Derek, kumpel Karata, który również traci siły w pawilonie geriatrii.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska