Pamiętnik Silnej i Niezależnej Kobiety – Bez kija nie podchodź, czyli krótka historia o okresie

 

Raz w miesiącu każda z nas może spędzić kilka chwil na refleksji nad swoim życiem. To właśnie wtedy rozważamy ewentualne morderstwo na partnerze, albo uciekamy się do ruchów o zabarwieniu nieco mniej kryminalistycznym, czyli spędzamy te trudne dni w czterech ścianach naszego pokoju.

Cała historia zaczyna się w momencie, gdy czujemy dziwne bóle w dole brzucha lub mamy dziką ochotę na słodkie albo słone jedzenie (to zależy od preferencji). Wtedy to jeszcze nie jesteśmy tak do końca świadome nadchodzącej burzy hormonów, wymieszanej z bólem przypominającym wiercenie młotem pneumatycznym w naszej macicy. Żyjemy sobie w błogiej nieświadomości – kiedy kilka symptomów nałoży się na siebie, a my spojrzymy w kalendarzyk, to wtedy już wiemy... Nadchodzą złe czasy, pełne tłumionej furii i niekontrolowanej agresji, podczas których wychodzą z nas smoczyce ziejące ogniem.

 

Ból który przeżywamy, przemawia przez każdą komórkę naszego ciała – to właśnie wtedy wyrzucamy z siebie niekontrolowane potoki oskarżeń i obelg. Potem zamykamy się w pokoju i płaczemy do poduszki dlatego, że nikt nas nie rozumie, a my po prostu mamy okres. Czy to takie trudne do zrozumienia? Kiedy złość nam minie, to staramy się zatuszować nasze haniebne postępowanie sprzed chwili, więc mówimy miłe słówka, chcemy się przytulać, a świat jest jedną wielką różową pianką posypaną lukrową posypką, gdzie jednorożce biegają po tęczy, a małe słodkie bobaski tańczą w kole. Ale, ale! Ten stan nie trwa wiecznie. Wystarczy czyjś denerwujący oddech, krzywe spojrzenie albo odstawienie podstawki pod kubek na stół, a nie do szuflady, żeby wywołać kłótnię i obrazę po wsze czasy.

 

Najgorzej jest wtedy, gdy ból jest tak silny, że żadna ze znanych i przetestowanych przez nas pozycji nie zabiera ani grama z naszych katuszy. Na boku, na brzuchu, na plecach, z podkurczonymi nogami, bez podkurczonych! I nic nie pomaga, aż dochodzimy do momentu, że chcemy siłą szczerej rozmowy z naszymi jajnikami rozwiązać ten konflikt interesów. Niestety są nieugięte w negocjacjach. Co więcej, angażują w to również nasz mózg, który każe nam rzucić wszystko i pobiec do sklepu po jakieś jedzenie – słodkie, słone, kwaśne, mączne, tłuste, chrupkie. Wszystko co rzuci się w oczy na półkach sklepowych, okazuje się być tym, czego potrzebowałyśmy.

 

Kiedy mamy okres, nie warto z nami walczyć. Najbezpieczniejszym wyjściem jest ochoczo i jak najszybciej nam potakiwać, nie prosząc o żadne wytłumaczenia. To my mamy rację i tyle. Jeśli ktokolwiek ośmieli się z nami nie zgodzić, to czeka go rychła śmierć. Wiadomą rzeczą jest to, że w takim wypadku sąd nas uniewinni, bo nie działałyśmy w pełni władz umysłowych. Tak że kobiety, spokojnie – nawet sąd jest po naszej stronie!

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska