„Midsommar. W biały dzień” – od sielanki do koszmaru

12/07/2019

 

Czasami przypadkowo – będąc ciekawym nieznanego lub w chwilach słabości stajemy się aktorami w sztuce, która okazuje się prawdziwym dramatem. W taki sposób przedstawieni są bohaterowie najnowszego filmu Ariego Astera „Midsommar. W biały dzień”. To właśnie oni decydują się spędzić 9 dni w małej szwedzkiej wiosce Hagra, uczestnicząc w tajemniczym pradawnym święcie obchodzonym raz na 90 lat. Cała ta huczna celebracja szybko wymyka im się jednak spod kontroli.

Ari Aster twórca głośnego horroru „Dziedzictwo. Hereditary”, który w 2018 roku odbił się szerokim echem, tym razem powraca z całkiem innym, ale równie intrygującym dziełem filmowym. Od początku filmu reżyser stawia na świeczniku główną bohaterkę Dani, której nie dość, że nie układa się w związku to jeszcze przeżywa osobistą rodzinną tragedię, kiedy jej chora psychicznie siostra pozbawia życia siebie i ich rodziców. W tym wszystkim są też koledzy chłopaka dziewczyny, którzy postanawiają wybrać się na święto letniego przesilenia, które odbywa się w szwedzkiej wiosce o nazwie Hagra. Oni jadą tam za namową ich kumpla Pelle’ego – żądni przygód oraz zdobycia wiedzy antropologicznej o tamtejszym ludzie. Ona chce zapomnieć o tym, co ja spotkało i decyduje się podążać w ślad za swoim partnerem Christianem.

 

Fotografia: www.facebook.com/MidsommarMovie

 

Zobacz także: Najlepsze horrory ostatnich lat

 

Historia Dani i jej chłopaka, Pelle, Josha oraz Marka zaczyna się tuż po przyjeździe w tajemnicze miejsce, gdzie jak twierdzi inicjator tego wyjazdu – znajduje się jego liczna „rodzina”. Młodzi ludzie są ciepło przyjęci przez tamtejszą ludność i już od pierwszych chwil w Szwecji mają do czynienia z narkotycznymi substancjami, przez co wielokrotnie rzeczywistość miesza im się z ich wyobrażeniami halucynogennymi. Jednak mimo zmieniających świadomość roślinnych stymulantów w wiosce wydaje się być całkiem sielankowo, a grupa znajomych przygląda się pradawnym obrzędom z zainteresowaniem i rosnącą fascynacją. Szybko okazuje się jednak, że nic nie odbywa się tu bezinteresownie, a Pelle nie zaprosił swoich znajomych tylko by mogli poznać jego rodzimą kulturę.

 

 

Początkowo budzące podziw zwyczaje związane z letnim przesileniem zaczynają zbierać swoje krwawe żniwo, kiedy najstarsi członkowie zgromadzenia poświęcają swoje życie, składając w ten sposób dobrowolną ofiarę. Wówczas bohaterowie filmu powoli zaczynają rozumieć, w czym tak naprawdę biorą udział. Wszystko zaczyna się komplikować, a prawie wszyscy z przyjezdnych gości zostają tajemniczo wyeliminowani przez swój bunt, zbytnią ciekawość oraz ignorancję. Zostają tylko Dani i Christian i wtedy akcja zaczyna nabierać większego tempa.

 

Okazuje się, że ci młodzi ludzie stają się w „zakładnikami” w zamkniętym systemie społecznym bez wyjścia. Każde z nich zostaje wciągnięte we wspólnotę, w której mimo iż chcieli być tylko gości i bacznymi obserwatorami to nagle szybko stają się jej członkami. Finalnie Dani zostaje wybrana Majową Królową zaś jej chłopak zmuszony do rytualnego seksu, staje się ojcem dziecka jednej z mieszkanek wioski Hagra.  

 

 

Zobacz także: Najlepsze seriale grozy

 

W filmie „Midsommar. W biały dzień” na każdym kroku pojawia się masa symboli, a kluczowymi z nich są runy, czyli alfabet runiczny historycznie wykorzystywany w magicznych obrzędach, ponieważ symbolika tego pisma jest związana z duchowością. Co ciekawe każdy taki symbol ma osobne znaczenie, a w filmie sama Dani ma na sukience literę R oznaczającą przejażdżkę lub podróż co może oznaczać rozpoczęcie przez nią nowego etapu życia. Pradawne znaki pojawiają się także m.in. na jednym z kamieni czczonych przez lud, a najbardziej intrygujące jest to, że stół biesiadników ustawiony jest w runiczny kształt oznaczający tradycję oraz proces przekazywania rytuałów i obrzędów.

 

Na szczególną uwagę zasługują kolorowe malowidła ścienne mieszczące się wewnątrz pomieszczenia, w którym śpią ugoszczeni przez Pelle’go Amerykanie. Namalowane obrazki zwiastują przyszły los bohaterów i tak też się dzieje w miarę rozwijania się akcji. Nieodłącznymi elementami filmu są także kwiaty, które towarzyszą tańcom i zabawom mieszkańców Hagry, co jest wykorzystywane także w realnej letniej tradycji przesilenia. Niemal każdemu takiemu obrzędowi towarzyszą charakterystyczne nawoływania i śpiewy, które reżyser przedstawia w coraz bardziej przerysowany sposób, posuwając się aż do granicy absurdu. Jeśli chodzi natomiast o muzykę to idealnie podkreśla ona miłe oraz dramatyczne chwile, w których na danym etapie znajdują się postacie.

 

Zobacz także: Wakacyjne premiery kinowe – najbardziej oczekiwane premiery lipca

 

Ogólny nastrój filmu jest bardzo niepokojący jednak jest to jego niewątpliwą zaletą, bo niemal każda z zaskakujących scen skutecznie utrzymuje widzów w napięciu. Ten nastrój potęguje gra aktorska Florence Pugh wcielającej się w główną bohaterkę. Aktorka młodego pokolenia wypada w tej roli bardzo autentycznie, przedstawiając lekko rozchwianą i wrażliwą osobowość Dani.

 

Film Ariego Astera „Midsommar. W biały dzień” jest dla mnie opowieścią wielowymiarową i niejednoznaczną. Reżyser zgrabnie opowiada historię zagubionej dziewczyny, która próbując poradzić sobie z traumą, natrafia na ludność która odbiera jej starą i nadaje nową tożsamość. Jednak ta Dani musi zrezygnować z siebie, ponieważ podstawą funkcjonowania mieszkańców wioski Hagra jest całkowita jedność. Film pokazuje więc jak zgubny może być wpływ i manipulacja różnego rodzaju sekt i zgromadzeń żyjących według własnych utartych zasad. Jak pokazuje ten obraz filmowy, ideologia często wymaga ofiar. Filmu nie nazwałabym jednak horrorem, ale rodzajem kina psychodelicznego, ponieważ wprowadza ono widzów w trans i porusza w nich niespodziewane emocje. Niewątpliwie przez swą oryginalność jest to dzieło filmowe, które warto obejrzeć i poszukać w nim ukrytego sensu, bo ten film pozostawia w głowie wiele pytań jeszcze długo po seansie.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska