„Kelner” – Przemysław Garczyński i jego debiut literacki

 

Czy da się połączyć pasję literacką z zamiłowaniem do sportu? Dzięki książkom wszystko jest możliwe. Z podobnego założenia wyszedł Przemysław Garczyński, który swój debiut literacki pt. „Kelner” postanowił osadzić wokół kibiców dwóch najpopularniejszych klubów piłkarskich w Polsce. Choć może nie do końca.

„Kelner” to lektura bardzo tajemnicza, jednak jak na kryminał nieco za mało trzymająca w napięciu. Już na samym początku jesteśmy świadkami morderstwa. Po meczu Legii Warszawy z Lechem Poznań, który ma miejsce w stolicy Wielkopolski, ginie kibic warszawskiego klubu. Na głowę poznańskich policjantów spada rozwikłanie zagadki tajemniczego morderstwa, czego nie ułatwia pojawienie się komisarza ze stolicy. Okazuje się, że podczas śledztwa dochodzi do kolejnego morderstwa.

 

Lektura może zaciekawić, choć bardzo brakuje w niej jednego bohatera, z którym możemy się utożsamiać. Niby jest to nadkomisarz Wilczek, jednak w podobnym stopniu jak jego prywatne życie poznajemy również życiorysy innych pojawiających się bohaterów. A można było stworzyć postać nieco bardziej złożoną, której kibicowalibyśmy w rozwiązaniu śledztwa. Potencjał na stanie się głównym bohaterem miał również komisarz z Warszawy. Na kim by się nie skupił autor, byłoby znacznie ciekawiej, bo obecnie jest bardzo przeciętnie.

 

Niektóre wątki „Kelnera” wydają się nieco absurdalne. Większość dowodów, które mają pomóc policjantom w rozwikłaniu sprawy morderstwa, pojawia się z powietrza. W rzeczywistości nie muszą oni namęczyć się za bardzo podczas swojej pracy, a szczęśliwe rozwiązanie zostaje podane na tacy. Irytujący jest również brak dbałości o szczegóły. Nie można co prawda zarzucić autorowi znajomości Poznania i de facto Garczyński zaciekawia czytelnika, oprowadzając go po stolicy Wielkopolski. Gdy jednak nawiązuje do Warszawy, co choć nie zdarza się często, widać, że nie do końca zna miasto nad Wisłą. I być może lepiej byłoby całkiem pominąć wątki stolicy.

 

Najbardziej w oczy razi jednak język. Z jednej strony jest to wina autora, który niemal na każdym kroku używa sformułowania „tylko i wyłącznie”, które jest pleonazmem i nie powinno znaleźć się w języku literackim. Można wnioskować, że Garczyński chciał w ten sposób uwiarygodnić dialogi, jednak nadużywa tego wyrażenia i jednocześnie pojawia się ono również w narracji. Z drugiej strony można za to winić korektorów, którzy najwidoczniej nie wyłapali wszystkich literówek, jakie mi udało się dojrzeć w wydaniu „Kelnera”.

 

Tę książkę poleciłabym fanom piłki nożnej z ręką na sercu. Może ich jednak zrazić, podobnie zresztą jak mnie, brak piłkarskiej terminologii, w pewnym momencie całkowite pominięcie klubów, które były najistotniejsze na samym początku lektury, jak również przesadzanie z porównaniami do klubów piłkarskich. Jeżeli piszemy o polskim futbolu, może warto na nim poprzestać? Natomiast autor w pewnym momencie ni stąd, ni zowąd zastosował porównanie, w którym zawarł FC Barcelonę oraz Real Madryt, które ni jak nie pasowały do całej historii. Miało być fajnie, a wyszło po prostu źle.

 

Ostatecznie jednak polecam tę lekturę. Może dlatego, że jest krótka i można ją przeczytać w jeden wieczór. Może trochę dlatego, że fajnie jest poczytać o tym, co wokół nas, nawet jeżeli są to kluby piłkarskie. Jest to książka, którą przeczytałam dla relaksu (czy tak powinno być w przypadku kryminału?), pewne jest jednak, że po kolejnej lekturze o niej zapomnę.

 

Dziękujemy za egzemplarz do recenzji Wydawnictwu Novae Res.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Ostatnie posty
Please reload

RSS Feed

Skontaktuj się z nami

Znajdziesz nas:

  • Facebook Social Icon
  • Instagram Social Icon
  • snapchat dailyvibes
  • YouTube Social  Icon

DailyVibes - kulturalny, lifestylowy portal.
Znajdziesz tu: recenzje filmów, książek i spektakli, zdrowe przepisy, artykuły o zwierzętach, publicystykę, ciekawostki o zdrowiu, urodzie i sporcie.
Codzienna dawka pozytywnych wibracji!

Warszawa, Polska